sobota, 2 kwietnia 2016

Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem

O peelingu ust staram się nie zapominać i wykonuję go regularnie. Zazwyczaj sama przygotowuję sobie taki kosmetyk, którego bazą jest cukier oraz olej (kokosowy, makadamia, oliwa z oliwek, itp.). Wcześniej posiłkowałam się też szczoteczką do zębów, ale nawet wersja soft wydawała mi się nazbyt szorstka w kontakcie z ustami. Kiedy więc na rynku pojawiła się pomadka z peelingiem Sylveco od razu zapisałam ją sobie na zakupową listę i czekałam na okazję, kiedy robiąc większe zamówienie w sklepie internetowym będę mogła ją dorzucić do koszyka (niestety w mojej okolicy nie można jej dostać stacjonarnie). W końcu ten moment nastąpił zeszłorocznej wiosny, a pomadka na tyle zdobyła moją sympatię, że trafiła nie tylko do zestawienia ulubieńców, które robiłam w lipcu [KLIK], ale zasłużyła sobie na stałe miejsce w mojej kosmetyczce i po zużyciu pierwszego opakowania przyszła pora na kolejne.


Pojemność: 4,6 g.
Cena: ok. 10 zł.
Dostępność: stacjonarnie niezbyt dobra (sklepy z naturalnymi kosmetykami), sklepy internetowe, Allegro.

Opis producenta:
Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Skład:
Olej sojowy, wosk pszczeli, olej z wiesiołka, cukier trzcinowy, lanolina, masło kakaowe, masło karite, betulina, wosk carnauba, olejek z gorzkich migdałów.
 

Pomadka zapakowana jest w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie potrzebne informacje, takie jak skład, data ważności (3 miesiące od otwarcia). Z pewnością jednak udaje się ją zużyć przed upływem terminu przydatności, bo przy regularnym używaniu znika dość szybko (zwłaszcza w porównaniu ze zwykłymi pielęgnacyjnymi pomadkami). 

Zapach nie jest jakiś porywający, ale do zaakceptowania, a już na pewno nie przeszkadza w użytkowaniu.


U mnie suche skórki na ustach pojawiają się dość często. Pomadka rozprawia się z nimi bez problemu, wygładza i pomaga pozbyć się martwego naskórka, niweluje także przesuszenie. Działanie ścierające dla mnie jest akurat w sam raz - jest łagodniejsze od szczoteczki i nie "zdziera" tak agresywnie, aby wywołać uczucie dyskomfortu. Nie jest też za słaba. Po prostu robi co ma robić. Efekty działania można zaobserwować zaraz po użyciu.


Drobinki cukru trzcinowego "topnieją" po chwili masowania, a usunięcie resztek nie sprawia żadnego kłopotu. Nie dziwi więc fakt, że zyskała przewagę nad domowymi peelingami - wygodnie i szybko się ją stosuje, można ją zabrać do torebki czy w podróż.


Nie wysusza, ani nie podrażnia, a dzięki naturalnemu składowi, zawierającemu oleje, masła, lanolinę, wosk pszczeli pomadka także odżywia usta. Poziom tych właściwości jednak u mnie jest zależny od użytej ilości.

Kiedy rano chcę przygotować wargi pod makijaż używam jej oszczędniej i nie jest to na tyle silna pielęgnacja, żeby utrzymać moje wymagające i skłonne do przesuszenia usta w doskonałej kondycji, więc po jej zastosowaniu koniecznie sięgam jeszcze po masełko lub balsam.

Wieczorem natomiast jeśli nie żałuję pomadki, peeling jest dłuższy, a po jego zakończeniu da się odczuć natłuszczającą warstewkę, to nie używam już niczego więcej i rano usta są w zadowalającym stanie. Jeśli więc nie ma pod ręką kosmetyku odżywczego można się nią posiłkować, ale kosztem jeszcze mniejszej wydajności.


Podsumowując: Z przyjemnością wracam do tej pomadki kolejny raz, gdyż okazała się dla mnie znakomitym zamiennikiem robionych w domowym zaciszu peelingów do ust. Jest równie skuteczna i naturalna. Nie wysusza, ma nawet delikatne działanie nawilżające, jednak nie jest ono wystarczające i po jej użyciu dobrze jest zastosować produkt pielęgnacyjny (chyba że użyjemy jej w większej ilości, to wówczas odczujemy także walory odżywcze). Cena nie jest nadmiernie wygórowana. Jedynie wydajność nie jest najmocniejszą stroną i życzyłabym sobie lepszej dostępności stacjonarnej.

Znacie tę pomadkę? Również Was zachwyciła czy jednak macie do niej uwagi? Jakie peelingi do ust stosujecie?

13 komentarzy:

  1. Bardzo ją lubię, stosuję od jakichś 2 tygodni i widze sporą różnicę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam i bardzo lubię, już drugie opakowanie mam w obiegu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jej jeszcze i jakoś nie ciągnie mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam ją, kończę nie wiem które opakowanie

    OdpowiedzUsuń
  5. Musze zakupic bo jeszcze nie miałam nigdy tego produktu :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszyscy chwalą, może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię, miałam już pare razy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja myślałam że to taka brudna pomadka :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam, jest bardzo fajna ;)

    OdpowiedzUsuń