wtorek, 23 lutego 2016

Tonik z glukonolaktonem 15%

Tonik zużyłam jakoś w grudniu, a bueleczka wylądowała w torbie z pustymi opakowaniami. Właśnie sobie przypomniałam, że nie opublikowałam do tej pory recenzji, więc szybko nadrabiam to niedopatrzenie. Glukonolakton należy do kwasów PHA (polihydroksykwasów), które są delikatne i nadają się cery naczynkowej, wrażliwej, alergicznej, bywa także pomocny w przypadku trądziku (zarówno pospolitego, jak i różowatego). Zdecydowałam się na wprowadzenie go do pielęgnacji właśnie ze względu na jego łagodność połączoną ze skutecznością. 


Dostępność: 
Wiele firm na rynku oferuje gotowe produkty zawierające glukonolakton. Toniki takie możemy zamówić w sklepach internetowych z półproduktami. Ja wybrałam mazidła.com. 

Opis producenta (źródło):
Zamieszczę, tylko część opisu działania glukonolaktonu zawartego na stronie sklepu, gdyby ktoś chciał poznać szerzej jego właściwości i zastosowanie może to zrobić udając się bezprośrednio na ww. stronę.
Glukonolakton nie posiada właściwości drażniących i może być stosowany na skórę bardzo wrażliwą, np. w okolicach oczu (na powiekę dolną i górną) oraz na czerwień wargową. Posiada natomiast istotne właściwości przeciwzapalne. Ponadto badania wskazują, że może on być również skutecznym składnikiem kremów ochronnych, wzmacniającym odporność skóry na zewnętrzne czynniki drażniące.
Efekty stosowania glukonolaktonu:
*zmniejszenie grubości warstwy rogowej - skóra uzyskuje gładkość i ładny, świetlisty koloryt;
*znaczny wzrost nawilżenia naskórka, a w efekcie uelastycznienie go i ujędrnienie;
*wzrost spoistości i zwartości głębszych warstw naskórka;
*redukcja powierzchniowych zmarszczek – efekt odmłodzenia;
*łagodzi podrażnienia i przyspiesza proces gojenia skóry;
* wpływa korzystnie na stan rozszerzonych naczynek, zmniejszając ich widoczność i skłonności do czerwienienia;
*wspomaga leczenie trądziku pospolitego;
*zapobiega powstawaniu przebarwień pozapalnych.
 Aplikacja: w preparatach delikatnie złuszczających i silnie nawilżających (toniki, żele, emulsje) do pielęgnacji skóry bardzo wrażliwej, suchej, naczyniowej, z trądzikiem różowatym i trądzikiem pospolitym, z AZS, łuszczycą, łojotokiem, egzemą i innymi schorzeniami skórnymi.
Przeciwskazania (źródło): tonik nie powinien być stosowany przez osoby:
*z opryszczką oraz innymi czynnymi infekcjami wirusowymi skóry;
* ze skórą noszącą oznaki zranienia, otarcia i innymi uszkodzeniami naruszającymi jej ciągłość.
Synergia działania z innymi formulacjami: 
*w przypadku cer trądzikowych tonik stanowi doskonałe uzupełnienie Olejku do twarzy 2% BHA - po zastosowaniu toniku i odczekaniu kilku minut można bezpośrednio na skórę zaaplikować olejek;
*dzięki wspomaganiu przenikania substancji czynnych, zwiększa efektywność preparatów antycellulitowych - przed aplikacją wybranego serum antycellulitowego należy skórę przetrzeć tonikiem;
*dzięki wspomaganiu przenikania substancji czynnych, zwiększa efektywność preparatów do twarzy (kremy, sera) zawierające substancje czynne, np. ekstrakty roślinne - przed aplikacją wybranego serum lub kremu należy skórę przetrzeć tonikiem;
Uwagi:
- w trakcie stosowania toniku nie należy korzystać z solarium i celowo opalać się na słońcu;
- należy unikać kontaktu ze spojówkami, a jeśli dojdzie do takiego kontaktu przemyć oczy wodą;
- okres stosowania toniku nie powinien przekraczać w czasie ciągłym okresu 6 miesięcy. Po tym czasie należy zrobić przerwę, np. latem, i jesieniązimą ponownie powrócić do jego stosowania
- aby uniknąć niepotrzebnych podrażnień, szczególnie w początkowej fazie stosowania toniku, nie zalecam stosowania serum z wit. C następnego dnia rano po wieczornej aplikacji toniku. Warto natomiast w to miejsce zastosować wybrane serum antyoksydacyjne z ekstraktami roślinnymi;
- tonik może być stosowany przez kobiety w ciąży i matki karmiące oraz osoby uczulone na kwas salicylowy - jako alternatywa dla produktów zawierających BHA.


Przygotowanie:
Tonik z glukonolaktonem można zrobić samemu z ulubionych półproduktów i zapewne w przyszłości pokuszę się o przygotowanie takiego kosmetyku według "własnej" receptury. Tym razem poszłam na łatwiznę i zamówiłam odpowiednio przygotowany zestaw, którego składniki były odważone i wystarczyło je tylko ze sobą połączyć. Nawet nie trzeba szukać instrukcji online, bowiem została dołączona do zestawu.


1. Butelka z hydrolatem z zielonej herbaty jest zabezpieczona korkiem, który należy ściągnąć delikatnie podważając nożem.
2. Łyżeczką miarową (dołączoną do zestawu) wsypać do toniku Glukonolakton.
3. Dodać mocznik.
4. Wlać 1% roztwór kwasu hialuronowego.
5. Nałożyć korek zabezpieczający, a po zakręceniu butelki wstrząsnąć nią kilkanaście razy.
6. Na dołączonej etykietce napisać datę ważności toniku (o niej decyduje najkrótsza data przydatności spośród składników zestawu, czyli mój tonik będzie przydatny do końca stycznia 2016). Pozostaje tylko nakleić etykietkę na butelkę. 


Tonik jest gotowy do użycia następnego dnia po jego przygptowaniu. Należy go przechowywać w temperaturze pokojowej nie przekraczającej 25 st. C lub w lodówce.

Tonik już rozrobiony pokazywałam Wam w majowym poście z zakupami TUTAJ. Jakoś wówczas zaczęłam go używać i początkowo nie byłam do niego przekonana. Po pierwsze po aplikacji odczuwałam lekki dykomfort (mrowienie, pieczenie), a po drugie naczynka nie były uspokojone lecz nawet trochę bardziej widoczne. Zauważyłam także, że z pewnością moja cera jest zbyt delikatna, żeby używać go codziennie, więc najczęściej sięgałam po niego co drugi, czasem co trzeci - czwarty dzień.

Nie wiem czy ta reakcja skóry to wpływ ciepłych temparatur tamtego czasu czy dodatek mocznika w składzie tak działał, a może po prostu wybrałam zbyt duże stężenie glukonolaktonu. W każdym razie  w czerwcu (po jakimś miesiącu używania) postanowiłam sobie zrobić przerwę i wstrzymałam się z aplikacją na czas kolejnych upalnych miesięcy.

Ponownie wróciłam do tego toniku w październiku i tu byłam mile zaskoczona, bo reakcja była zupełnie inna, a ja zaczęłam widzieć zalety tego kosmetyku. Podejrzewam, iż stało się tak dlatego, że już wcześniej przez kilkanaście dni stosowałam peeling z kwasami z Iwostinu [pisałam o nim TU] i skóra niejako się "zahartowała", przyzwyczaiła do kwasów. Możliwe, że pora roku (jesień i wczesna wiosna to najlepszy moment na kwaszenie) też odegrała tu jakąś rolę.


Ma wodnistą konsystencję (typową dla zwykłych drogeryjnych toników). Wielu osobom wrażliwym na zapachy może się nie spodobać jego chemiczna woń. Mnie ona nie zachwyca, ale i nie przeszkadza. Gdy sięgam po produkty z kwasami nie oczekuję, że poczuję fiołki lecz jestem przygotowana na wspomnienia z czasów licealnych związane z pracownią chemiczną. Po wyschnięciu/wchłonięciu się toniku na skórze pod palcami można wyczuć lepkość, która zostaje zniwelowana podczas nakładania kolejnych produktów pielęgnacyjnych.

Przy regularnym stosowaniu toniku skóra nabiera blasku, wygląda świeżo, a jej faktura jest gładsza. Naczynka są uspokojone. Tonik może zastąpić używanie peelingu (przy wrażliwej skórze stosuję enzymatyczne), gdyż bardzo delikatnie złuszcza naskórek. Kosmetyki stosowane później lepiej się wchłaniają. Jest to jeden z nielicznych produktów z kwasem, który nie przesusza skóry, a wręcz przeciwnie - staje się ona lepiej nawilżona, oczywiście przy zachowaniu pielęgnacji właściwej dla swojego typu cery.

Nie umiem powiedzieć czy z czasem jest w stanie rozjaśnić lub zniwelować przebarwienia (pozapalne), bo akurat w okresie jego stosowania nie miałam takowych. Na posłoneczne działa bardzo słabo, o ile w ogóle działa. Walczę za to z trądzikiem o przyczynie hormonalnej i tutaj tonik nie jest w satnie zapobiegać powstawaniu wyprysków.


Podsumowując: Tonik nie był pierwszym produktem jaki stosowałam z kwasami PHA. Bardzo lubię ten rodzaj kwasów, bo działają delikatnie i nie powodują przesuszenia skóry, powstawania suchych skórek. Nie wymagają więc zintensyfikowania zabiegów pielęgnacyjnych (mocniejszego niż zwykle nawilżania i odżywiania). Zastępują peelingi, nie trzeba też używać mocnych filtrów UV (stosuję ochronę, ale nie musi to być SPF 50). Poprawiają za to wygląd skóry, odświeżają ją, jednak na efekty działania trzeba czekać. Z pewnością jeszcze wrócę do takiego produktu, ale wybiorę chyba mniejsze stężenie i z pewnością wariant bez mocznika. Mam dużą ochotę na tonik z glukonolaktonem i kwasem laktobionowym.

Stosujecie w pielęgnacji toniki z kwasami? Mieliście tonik z glukonolaktonem lub innymi kwasami? Zdarza Wam się przygotowywać samym kosmetyki z półproduktów czy wolicie gotowe rozwiązania?

12 komentarzy:

  1. Ja bym sie troche w tym pogubiła ale produkt fajny :)


    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i nie pozostaje biernym obserwatorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest naprawdę proste, tak że na pewno dalabyś sobie radę ;)

      Usuń
  2. Ciekawy tonik, może sama też się zdecyduję taki wykonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykonanie jest proste. Tonik całkiem fajny. Wiem, że moja cera lubi glukonolakton, więc z pewnością jeszcze wrócę do takiego produktu, tylko chyba w mniejszym stężeniu i bez mocznika ;)

      Usuń
  3. średni owspominam szczerze mowiac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na efekty działania takiego produktu trzeba długo czekać, a i to nie każda cera się polubi z każdym kwasem ;)

      Usuń
  4. Pewnie ze poklikam jakbym zapomniała to podeslij mi link ; )
    pizdrawiam i dziękuje za poklikanie ;)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam do czynienia jedynie z kwasem migdałowym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawe jak by sie u mnie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  7. Również planuję włączyć ten produkt do mojej pielęgnacji :) Rozpoczęłam walkę z trądzikiem i jak narazie stosuje Acne Derm - faktycznie są bardzo fajne efekty, jednak mam pewien niedosyt, chciałabym kontynuować kurację acne derm i właśnie włączyć ten kwasowy tonik :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za wyczerpująca recenzję:)

    OdpowiedzUsuń