środa, 13 stycznia 2016

Ulubieńcy roku 2015 - pielęgnacja i kolorówka

W minionym roku poznałam sporo nowych, ciekawych kosmetyków, ale także ciągle wracałam do sprawdzonych hitów, jednak one są już znane, gdyż omówiłam je w zestawieniu ulubieńców 2014 roku [klik], toteż nie będę ich ponownie przedstawiać. Jeśli jesteście ich ciekawi to zapraszam do tamtego wpisu. Teraz skoncentruję się na produktach, które mnie oczarowały w 2015.



PIELĘGNACJA

Ziaja PRO, Krem - maska do skóry wokół oczu z ceramidami (Program Naprawczy)


Dla mnie największy hit i objawienie 2015 roku. Efekt działania tej maski o kremowej konsystencji na okolice wokół oczu jest spektakularny. Nie tylko idealnie nawilża u mnie bardzo suchą skórę w tym obszarze, ale także napina, mam wrażenie, że odrobinę poprawia "gęstość" skóry, regeneruje i wygładza, a rezultat działania utrzymuje się kilka dni. Wkrótce przedstawię jej bardziej szczegółową recenzję.

Bioderma, Hydrabio, Tonik nawilżający do skóry odwodnionej i wrażliwej



Dawno nie miałam równie dobrego toniku. Pokochałam go od pierwszego użycia i jestem w trakcie zużywania drugiej butelki. Zapewne na tym się nie skończy, bo produkt wspaniale nawilża skórę, tonizuje, odświeża. Buzia po nim staje się promienna i ukojona. Stosuję go zarówno w tradycyjny sposób - do przemywania twarzy zwilżonym wacikiem lub jako maseczkę tonikową.

Arkana, Sakura, Terapeutyczny krem do skóry naczyniowej i wrażliwej


Bez wątpienia najlepszy krem do twarzy, na jaki natrafiłam w minionym roku. Jego receptura jest odpowiednio zbalansowana do tego stopnia, że potrafił zadowalająco pielęgnować moją wymagającą skórę mieszaną (tłusta + bardzo sucha). Nieźle nawilża, łagodzi, nie zapycha, uspokaja naczynka i wyrównuje koloryt. A wisienką na torcie i dodatkowym bonusem było lekkie rozjaśnienie moich przebarwień posłonecznych.  [Recenzja]

Kosmetyki z kwasami
Do pielęgnacji wprowadziłam kilka produktów zawierających niewielkie stężenia kwasów. Były to głównie kwasy PHA, czyli glukonolakton i kwas laktobionowy oraz AHA - kwas migdałowy. Wybrałam maseczkę, tonik, peeling oraz serum. Najlepsze okazały się dwa ostatnie produkty.


Iwostin, Perfectin Re-Liftin, Profesjonalny peeling na noc do skóry dojrzałej - zawiera kwas laktobionowy w stężeniu 7%. Bardzo delikatnie złuszcza naskórek, ale nie objawia się to w mocno widoczny sposób za pomocą suchych skórek i uczucia mocno ściągniętej czy przesuszonej skóry. Wspaniale wygładza fakturę skóry, koi naczynka, które stają się mniej rozognione, a co za tym idzie mniej widoczne. Odświeża, nadaje blasku. Po jego użyciu lepiej działają inne kosmetyki. Producent przeznaczył go do cery dojrzałej, ale będzie odpowiedni także dla młodszych osób, szczególnie z cerą wrażliwą/suchą/naczynkową (tu również tłustą/mieszaną), które chciałyby sięgnąć po kwasy, ale obawiają się, że ich skóra może być zbyt delikatna na zastosowanie mocnych kwasów.

Bielenda, Super Power Mezo Serum, Aktywne Serum korygujące z kwasem migdałowym - to już produkt znacznie silniejszy od poprzednika (także zawiera kwas laktobionowy, ale na pierwszy plan wysuwa się tu kwas migdałowy) i również bardziej odczuwalne są jego "skutki uboczne", czyli u mnie bardzo mocne przesuszenie skóry, objawiające się uczuciem ściągnięcia (ale bez suchych skórek). Konieczne staje się wprowadzenie do pielęgnacji produktów silnie nawilżających (więcej o pielęgnacji skóry podczas kuracji kwasami pisałam TUTAJ). Opłaca się jednak znieść tę niedogodność, bowiem serum świetnie wygładza skórę, zmniejsza, a nawet eliminuje grudki, oczyszcza, co widać po znikomej liczbie wągrów. U mnie także skóra w tłustej strefie przestała się świecić.

OLEJE
Z wyborem olejów miałam niemały problem, dlatego że lista tych, których używam i spisują się u mnie fantastycznie jest bardzo długa. Wykorzystuję je w pielęgnacji włosów, skóry twarzy i ciała, dłoni, paznokci. Stanowią podstawę demakijażu. Przydają się do tworzenia własnych "kosmetyków" i mają pełnić funkcje serum do twarzy, zastępować krem. Niektóre solo potrafią zdziałać wiele dobrego, inne stosuję tylko punktowo lub w zależności od potrzeb skóry.

W ulubieńcach 2014 nie chciałam faworyzować konkretnych olejów i zawarłam je jako grupę, która stanowi jeden z filarów mojej pielęgnacji. W tym roku postanowiłam jednak przedstawić część z tych, które mnie urzekły. Bazowałam głównie na odkryciach minionych dwunastu miesięcy, ale dodałam też te, których używałam wcześniej, jednak niezmiennie grają pierwsze skrzypce w dbaniu o urodę. Nadal też wracałam do olejów z pestek śliwki, nasion malin, arganowego i tamanu, ale żeby ten post nie zamienił się w tasiemca zdecydowałam się na wybór 3 perełek w kategorii mieszanki olejowe i 3 czystych olejów naturalnych nierafinowanych, których używałam najczęściej w skali całego zeszłego roku.

Mieszanki olejowe:


  •  Hipp, Oliwka pielęgnacyjna - używałam jej do pielęgnacji po prysznicu - przeważnie na jeszcze mokrą skórę. Czasem stosowałam ją także na już osuszone ciało, zwłaszcza jeśli potrzebne było mocniejsze nawilżenie i odżywienie. Co tu dużo mówić, uwielbiam ją.
  • Evree, Gold Argan, Olejek do twarzy i szyi - zaczęłam go stosować jeszcze w 2014 roku, ale w kolejnym nie znalazłam lepszej mieszanki olejków, która tak znakomicie zastąpiłaby mi serum do twarzy, więc powróciłam do Gold Argan. [Recenzja]
  • Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem polnym - gdybym używała tego olejku na skalp to musiałby się znaleźć w bublach roku, gdyż mojej skórze głowy zupełnie nie służy. Genialnie natomiast sprawdza się do olejowania włosów na długości. Po takim zabiegu włosy są, można by rzec, idealne. [Recenzja]


Oleje naturalne


  • Kokosowy - to zawsze mój numer 1. Włosy kochają zabiegi olejowania z jego wykorzystaniem. Równie wspaniale sprawdza się do demakijażu. Stosowałam go także zamiast kremu na suchych partiach twarzy (na tłustych może powodować trądzik), w pielęgnacji dłoni i skórek wokół paznokci, czasem też zastępowałam nim masło do ciała. To tylko część z jego licznych zastosowań, resztę umieszczę w osobnym poście. Ma piękny zapach
  • Makadamia - tu zapach nie jest tak zachwycający, ale lepiej się tym nie przejmować, bo olej stosowany regularnie ujędrnia skórę, więc warto go używać w czasie odchudzania lub ciąży (na brzuszek, aby zapobiegać rozstępom). Idealnie usuwa makijaż twarzy i oczu. Odżywi także włosy.
  • Jojoba - u mnie króluje głównie w pielęgnacji twarzy. Używałam go podobnie jak poprzedników do demakijażu. Walory pielęgnacyjne sprawiły jednak, że na tłustych obszarach aplikowany solo zastępował mi krem, a na suchych najczęściej łączyłam go jeszcze z innymi półproduktami, chociaż sam też daje radę. 

MAKIJAŻ - KOSMETYKI KOLOROWE


Guerlain, Meteorites, Rozświetlający puder w kulkach


Długo (czytaj kilka lat) zastanawiałam się nad zakupem tych legendarnych kulek i nawet kiedy w końcu się zdecydowałam na ten krok, to nie byłam do końca przekonana czy to właściwa decyzja. Mimo iż nie są pozbawione wad i daleka jestem od przyrzekania im wiernej miłości aż po grób, to jednak odkąd zamieszkały w mojej kosmetyczce, stały się ulubionym pudrem wykańczającym z jakim miałam dotychczas do czynienia. Cenię je za delikatne rozświetlenie, dodanie rysom miękkości oraz wygląd na buzi, daleki od efektu pudrowości czy maski. Dobrze też utrwalają podkład.

W7, Bronzer Honolulu 


Poszukiwania odpowiedniego pudru do konturowania w moim przypadku były żmudne. Część takich kosmetyków wypadała sztucznie i pomarańczowo na mojej buzi, albo wyglądała tak, jakbym się pobrudziła, zamiast stworzyć efekt naturalnego cienia. W końcu niepozorny i niedrogi produkt od W7 okazał się strzałem w dziesiątkę, a miniony rok tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że wcale nie potrzebuję szukać niczego lepszego i coraz chętniej po niego sięgałam. Plusem jest także wygodny i przyjemny w użyciu pędzelek, który świetnie wpasowuje się w zagłębienie pod kością policzkową oraz pozostałe miejsca aplikacji produktu.

Collection, Lasting Perfection Concealer, Korektor do twarzy


Korektor spisywał się u mnie wyśmienicie i spełnił moje wymagania pod względem poziomu krycia (zwłaszcza dość mocnych cieni pod oczami oraz przebarwień pozapalnych), trwałości przez cały dzień, idealnego jasnego odcienia stapiającego się z moją bardzo jasną karnacją, braku efektu maski. Dopasowywał się na buzi do tego stopnia, że po jego nałożeniu niewidoczna stawała się granica pomiędzy nim, a skórą i nierzadko mój codzienny makijaż twarzy ograniczał się jedynie do jego użycia w problematycznych obszarach i mogłam już "wyjść do ludzi". [Recenzja]

Znacie któryś z tych produktów? Jakie są Wasze perełki kosmetyczne lub niekosmetyczne minionego roku?

32 komentarze:

  1. zazdroszczę Ci meteorytów <3

    _________________________
    blog.justynapolska.com
    Fashion & makeup

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto zaszaleć i zainwestować w coś dobrego ;)

      Usuń
  2. Na ten krem pod oczy z Ziaji już jakiś czas mam ochotę i chyba w końcu się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest świetny, chociaż u Ciebie nie będzie miał chyba, aż tak dużego pola do popisu ;)

      Usuń
  3. Serum Bielendy też polubilam. Zarówno nawilżające jak i korygujące :) Honolulu i Meteorytów niestety nie lubiłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ochotę wypróbować inne sera z Bielendy i mam nadzieję, że sprawdzą się tak dobrze jak Mezo Power ;) Z Meteorytami już tak jest, że jedni są nimi zauroczeni, a inni się zastanawiają skąd się biorą te zachwyty ;) Nie każdej cerze wszystko pasuje ;) Honolulu też na początku mnie nie oczarował, ale z czasem u mnie wyparł inne bronzery i stał się tym naj ;)

      Usuń
    2. Ano właśnie. A co do Honolulu to ostatecznie siostra przejęła i chyba lubi bo widać u niej denko ;)

      Usuń
  4. Mam bronzer Honolulu i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry produkt za niewielką cenę ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Oj znam to :) Mnie się marzyły kilka lat, ale nie wiedziałam czy jak je nałożę na twarz, to mnie oczarują czy rozczarują ;)

      Usuń
  6. Olej kokosowy również ostatnio jest moim ulubieńcem.

    OdpowiedzUsuń
  7. SERUM BIELENDY BARDZO LUBIĘ... METEORY TO MOJE MARZENIE OGROMNEEEE, MAM NADZIEJE, ŻE W TYM ROKU JE SPEŁNIĘ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, aby się spełniło :)

      Usuń
  8. znam korektor i bardzo lubię, maski pod oczy Ziaja jestem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno żaden kosmetyk mnie tak nie zachwycił jak ta maska :)

      Usuń
  9. Z Twoich ulubiencow ciekawi mnie olejek Evree, z kolei jojoba bardzo lubie, tyle ze w pielegnacji wlosow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do olejowania go jeszcze nie użyłam, bo chciałam najpierw pokończyć inne włosowe oleje, ale lada dzień mam zamiar go wypróbować i strasznie jestem ciekawa jak się sprawdzi na tym polu :)

      Usuń
  10. Bardzo zainteresował mnie ten krem - maska pod oczy z Ziaji! Koniecznie muszę go wypróbować, bo moja skóra pod oczami zrobiła się ostatnio cieńsza, a takie przywrócenie gęstości byłoby strzałem w dziesiątkę! Mam też ochotę na ten peeling z Iwostinu, a szukałam już od dawna o nim informacji w internecie i też stwierdziłam, że wypróbuję tą wersję do skóry dojrzałej :) Może jeszcze nie teraz, bo podobne działanie daje u mnie serum z witaminą C, co prawda skóra się nie złuszcza, ale jest napięta, jędrna a pory zwężone :) Pamiętam, że często sprawdzają się nam te same kosmetyki, dlatego chętnie wypróbowałabym też ten tonik z Biodermy :) a toniki uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem - maska u mnie spisuje się fenomenalnie :) Peeling z Iwostinu działa bardzo delikatnie, nie ma typowego dla innych kwasów złuszczania skóry czy suchych skórek. On raczej rozpuszcza martwy naskórek, podobnie jak peeling enzymatyczny, a objawia się to odświeżeniem cery i lepszym wchłanianiem się nałożonych potem kosmetyków pielęgnacynych ;) Tonik z Biodermy jest genialny, tylko cena w aptekach zbójecka. Kupuję go więc przez Internet, gdzie za kilka zł więcej niż cena jednej butelki w aptece można nabyć 2 sztuki ;)

      Usuń
  11. Oleje naturalne uwielbiam, kokosowy, macadamia, jojoba oraz awocado to moje ulubione. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię ten olej kokosowy Efavit :) Śliczny ma zapach.

    OdpowiedzUsuń
  13. 80agness, dziękujemy za tak dobrą opinię na temat krem-maski ZIAJA PRO. Cieszymy się niezmiernie z tytułu największego hitu i objawienia roku 2015! Mamy nadzieję, że krem na długo zagości w Twojej kosmetyczce i będzie służył tak dobrze jak dotąd.

    Pozdrawiamy serdecznie,
    E-Ziaja

    OdpowiedzUsuń
  14. Serum z Bielendy akurat stosuję od niedawna ale jeszcze czekam na lepsze efekty :) Krem-maska pod oczy marki Ziaja mnie ciekawi bo sporo osób ją chwali.

    OdpowiedzUsuń
  15. Spośród wszystkich twoich faworytów znam tylko naturalne oleje i bronzer. :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Szczególnie mnie oleje zainteresowały, muszę się im bliżej przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojj bardzo mnie kusi ta maska pod oczy z Ziaji, słyszałam mnóstwo pozytywnych opinii na jej temat, ale mocno się trzymam postanowienia, że najpierw zużywam moje zapasy, a później kupuje nowości ;)

    OdpowiedzUsuń