czwartek, 21 stycznia 2016

4 x NIE, czyli moje rozczarowania kosmetyczne 2015


Niedawno pojawił się wpis o ulubieńcach pielęgnacyjnych i makijażowych 2015 [klik], a tym razem będzie mniej przyjemna część podsumowania minionego roku. Cieszę się z tego, że częściej natrafiam na znakomite produkty, spotkałam także masę średniaczków, ale niestety nie ominęły mnie także rozczarowania kosmetyczne. Nie znaczy to jednak, że są to bezapelacyjne buble, gdyż na ogół zbierają pozytywne recenzje. Po prostu u mnie się nie sprawdziły i mimo ich dobrej sławy nie mam o nich pochlebnej opinii. Każda z nas jest inna, ma inny typ skóry i inne preferencje, więc naturalnym jest, że nie ma produktów idealnych, bądź złych dla wszystkich. Oto moje rozczarowania ostatnich dwunastu miesięcy.


Golden Rose, Velvet Matte Lipstick 07


Jestem chyba jedną z nielicznych, jeśli nie jedyną osobą rozczarowaną tą pomadką. Pogodziłabym się z tym, że wysusza oraz bezlitośnie podkreśla niedoskonałości (suche skórki) i nie można zapominać o odpowiednim przygotowaniu ust - nawilżeniu i regularnym peelingowaniu. Od początku byłam na to przygotowana, bo przecież taka natura pomadek długotrwałych i matowych. Jednak nie mogę jej wybaczyć gromadzenia się w załamaniach ust, bo to z pewnością każdemu odejmuje atrakcyjności. W moim odczuciu nie jest też wybitnie długotrwała. Owszem, u mnie każda pomadka trzyma się krócej niż u większości dziewczyn, ale od GR oczekiwałabym lepszego wyniku niż od bardziej kremowych szminek typu Airy Fairy [recenzja] czy Essence [recenzja], a na moich ustach jej przewaga nad nimi w tym aspekcie jest niewielka. Czarę goryczy przelewa jej nierównomierne ścieranie się - od środka ust ku ich zewnętrznym krawędziom. Słowem, mimo bardzo dla mnie udanego koloru ta pomadka bardziej mnie szpeci niż dodaje uroku. 


Alterra, Emulsja oczyszczająca Granat BIO


Pomijam fakt, że produkt nie radzi sobie wybitnie z demakijażem i bardziej nadaje się do porannego oczyszczania twarzy niż do wieczornego usuwania kolorówki i zanieczyszczeń z całego dnia. Na to mogę przymknąć oko i stosować ją wyłącznie do porannej toalety. Zresztą w duecie z micelem jest w stanie w razie potrzeby dobrze usunąć bardzo delikatny make up. Najbardziej przeszkadza mi fakt, że dodatkowo przesusza moją i tak już z natury suchą skórę, a właśnie do takiego typu cery jest dedykowana i według producenta nie powinna tego czynić. Jednak w zależności od kondycji skóry uczucie dyskomfortu czasem jest niewielkie, a czasem dość wyraźne. Nie muszę mówić, że ciągle walczę o poprawę nawilżenia i odżywienia skóry, więc bardzo nieprzychylnie patrzę na produkty, które pogarszają jej stan i niweczą moje wysiłki. Nie podoba mi się obecność alkoholu w składzie i także ten komponent obwiniam o przesuszanie skóry i niekorzystny wpływ na naczynka. Etanol pełni rolę konserwantu i, o ile w innych produktach Alterry (np. szamponach) nie zaszkodził skórze głowy i nie przesuszał włosów, to już w produktach do twarzy okazał się złym  pomysłem.

Biochemia Urody, Hydrolat z czarnej porzeczki


Moje dotychczasowe doświadczenia z hydrolatami zazwyczaj nie były zbyt obiecujące. Jedynym wyjątkiem jest oczarowy, który wspaniale się sprawdził w tłustej strefie [recenzja]. Reszta, jeśli brać pod uwagę przeważające suche obszary mojej twarzy, nigdy nie dorównała w działaniu drogeryjnym tonikom. Niestety wydaje mi się, że przy suchej i bardzo suchej cerze raczej żaden hydrolat sobie nie poradzi i nie przyniesie takiego ukojenia oraz nawilżenia, jak "chemiczne" gotowce. Natomiast hydrolat porzeczkowy okazał się dla mnie kompletnym niewypałem. Po jego aplikacji cała buzia, a właściwie każdy skrawek skóry, z którym miał kontakt stawał się intensywnie czerwony i mocno piekący/gorący. Muszę zapewne być na niego uczulona. W tym wypadku na własnej skórze przekonałam się, że naturalne kosmetyki mogą bardziej (i częściej) podrażniać i uczulać niż te napakowane chemią.

Bania Agafii, Maska do włosów drożdżowa


Z założenia maski do włosów są bogatsze od odżywek i oczekujemy od nich konkretnych walorów pielęgnacyjnych. Niestety maska drożdżowa nie robi nic pozytywnego z moimi włosami, za to zamienia je w stóg siana. Stają się bardziej napuszone, lekko szorstkie, a każdy z włosów kieruje się w swoją stronę budując na głowie nieład. Żeby zużyć w końcu ten produkt muszę go wzbogacać olejami lub stosować w połączeniu z innymi sprawdzonymi kosmetykami, bo mam wrażenie, że regularne stosowanie doprowadziłoby do całkowitego przesuszenia moich pasm. W tej sytuacji nie najlepsza wydajność (przy bardzo długich włosach) staje się atutem. Mam wrażliwy skalp więc stosuję ją od ucha w dół. Nie zauważyłam, żeby którakolwiek z obietnic (nawilżenia, uelastycznienia, wygładzenia) została spełniona.

Mieliście? Znacie? Byliście zadowoleni z tych produktów czy także Was nie zachwyciły? Jakie kosmetyki ostatnio Was rozczarowały?

37 komentarzy:

  1. Na szczęście nie miałam niczego z tych bubli. Chodź zaskoczyło mnie, że pojawiła się tutaj pomadka GR ponieważ czytałam o niej wiele pozytywnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te recenzje sprawiły, że tak bardzo chciałam ją mieć ;) Niestety na moich wymagających ustach wygląda koszmarnie. Nie mogę przeżałować, bo ma taki cudny kolor :(

      Usuń
  2. Ja znowu mam tę samą pomadkę i jestem z niej zadowolona ;)

    _____________________
    www.justynapolska.com
    fashion & makeup

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że u Ciebie się sprawdziła :) Tak jak wspominałam, należę chyba do całkowitej mniejszości, której ta pomadka nie podeszła ;(

      Usuń
  3. Również posiadam pomadkę GR i jestem nią rozczarowana.. ;( a tak btw zapraszam na mały konkurs do mnie :) http://wszystkonatacyy.blogspot.com/2016/01/konkuurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest nas już dwie. Szkoda, bo kolory mają ładne ...

      Usuń
  4. Mam w zapasach tą maskę, ale jeszcze jej nie używam, wczoraj również dostałam tą szminkę Golden Rose 09.. Mam nadzieję, że u mnie te produkty się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki w takim razie, żeby okazały się Twoimi hitami ;)

      Usuń
    2. Na to po cichutku liczę ;)

      Usuń
  5. Ja z szminek GR jestem zadowolona (chociaż teraz wolę ich kredki Matt Crayon), ale ta emulsja z Alterry niestety po czasie mnie zaczęła zapychać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo osób skarży się na zapychanie. U mnie nie zdążyła się "wykazać" na tym polu, bo tak mocno mi przesuszała skórę, że używałam jej co kilka dni. W końcu dałam sobie spokój i zaczęłam ją stosować do prania ściereczki muślinowej. Kredek GR jestem niezmiernie ciekawa i mam ochotę zaryzykować ich zakup. Mam już nawet upatrzone kolorki ;)

      Usuń
  6. U mnie emulsja do oczyszczania twarzy z Alttery też się nie sprawdziła bardzooo jej nie lubię ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że przynajmniej nie jest to drogi produkt, bo gorycz byłaby podwójna

      Usuń
  7. U mnie takim rozczarowaniem była nowa wersja maseczki z Lush:( nic nie robiła:(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to boli... zwłaszcza, że Lush do tanich nie należy :(

      Usuń
  8. Ja za to szminkę i maskę lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ciebie nie zawiodły te produkty :)

      Usuń
  9. great and interesting post dear!
    Kisses from germany, Sophie♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Maska drożdżowa u mnie sprawdza się świetnie, moja pomadkę z GR również bardzo lubię. Za to emulsja z Alterry okropnie mnie zapchała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje włosy mają inne potrzeby, a szminka ciągle się kłóci z ustami. Co do Alterry, to nie jesteś pierwszą osobą narzekającą na zapchanie. Mnie za to mocno wysuszała skórę i naczynkom też raczej nie służy :(

      Usuń
  11. Nie miałam nic z Twoich rozczarowań kosmetycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam żadnego z tych kosmetyków :)
    Z Alterry żaden z kosmetyków któy miałam sie nie sprawdził, więc pewnie i ten okazałby się bublem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z Alterry najbardziej podpasowały szampony, odżywka Granat & Aloes oraz olejki (szczególnie Brzoza & Pomarańcza), więc nie skreślam marki. Niestety chyba powinnam unikać ich produktów do twarzy, bo wcześniej nie sprawdził mi się krem z orchideą, a teraz ta emulsja...

      Usuń
  13. Nie znam żadnego, ale może to i dobrze;) mi podpadło np serum do rzęs eveline ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę. Masz na myśli serum 3 w 1 Advance Volumiere? Ja je akurat polubiłam, bo fajnie mi się spisuje jako baza pod maskarę, rzęsy są pogrubione i wydłużone, a przy tym nie posklejane ;)

      Usuń
  14. ja uwielbiam velvet maty z GD :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają szerokie grono zwolenników. Szkoda, że ja się nie mogę zaliczyć do tego klubu :(

      Usuń
  15. U mnie maska drożdżowa sprawdza się bardzo dobrze, szkoda że u Ciebie tak nie działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szkoda, ale włosy bywają kapryśne i nie ma kosmetyków uniwersalnych. U każdego sprawdzi się coś innego. Po kilku próbach odnoszę wrażenie, że moje kosmyki po prostu nie przepadają za rosyjskimi ziołowymi kosmetykami :(

      Usuń
  16. Matowe pomadki z GR lubię choć wolę te w kredce niż "klasyczne" hydrolat z czarnej porzeczki właśnie poznaję, ale mam go z innej firmy i zobaczymy co to będzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Również nie rozumiem zachwytów nad matową serią szminek z Golden Rose. Nie są wcale tak dobre jak się pisze. Z drugiej strony moje usta nie należą do najłatwiejszych we współpracy, więc może mam za wysokie wymagania;).

    OdpowiedzUsuń
  18. nie używałam do tej pory żadnego z wymienionych kosmetyków, ale teraz tym bardziej nie zdecyduję się na ich zakup

    OdpowiedzUsuń
  19. chyba mogę powiedzieć, że 'na szczęście' nie używałam nic z tych produktów, moja cera zrobiła się ostatnio wrażliwa, więc nawet bym nie ryzykowała z tym hydrolatem

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię tą serie z Alterra ale tej emulsji nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Faktycznie o pomadkach tej marki czytalam raczej pozytywne opinie. Niezle, ze u Ciebie totalnie sie nie sprawdzila i nie dziwie sie, ze dalas ja do "nie ulubiencow", skoro jej dzialanie bylo tak kiepskie. Z drozdzowa maska u mnie bylo podobnie, jak dla mnie dzialanie katastrofajne, lzejsza od odzywki i tak, jak piszesz, gdyby stosowac ja solo, na glowie chyba czlowiek doczekalby sie katastrofy ;) Rzeczywiscie brak wydajnosci niekiedy bywa plusem ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze, że nie miałam żadnego z Twoich rozczarowań :)) Mnie rozczarowało kilka farb do włosów, które zafarbowały mi włosy zamiast na blond, to zielono czarny :)

    OdpowiedzUsuń