sobota, 31 stycznia 2015

OPI, Lincoln Park After Dark

Zima niestety nie chce odpuścić, dlatego u mnie na paznokciach znowu królują bardzo ciemne barwy. Tym razem postawiłam na chyba najmroczniejszy kolor, jaki posiadam w swoim lakierowym zbiorze, czyli Lincoln Park After Dark od OPI, który pochodzi z zestawu mini lakierów Take Ten [klik]. Kolor jest częścią Chicago Collection - starej kolekcji, którą OPI wypuściło bodaj na jesień 2005 roku, jednak nadal jest w sprzedaży i cieszy się dużą popularnością.

piątek, 30 stycznia 2015

Babydream für Mama, Pflegeöl, Olejek do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży

Niedawno pisałam o płynie do kąpieli dla mam Babydream [klik]. Tak się złożyło, że zużyłam też olejek do pielęgnacji ciała tej marki, więc to dobry moment, aby podzielić się wrażeniami. Płyn bardzo przypadł mi do gustu i chętnie do niego wracam, jednak w stosunku do olejku mam mieszane uczucia. Ma sporo zalet, które sprawiają, że chciałabym kupić go ponownie, ale są też aspekty nie do końca mi pasujące. Jeśli jesteście ciekawi za co lubię ten olejek, a co mnie w nim zraża, to zapraszam do dalszej części.


środa, 28 stycznia 2015

Olej z pestek śliwki naturalny, Zrób Sobie Krem

Olej z pestek śliwki pojawił się w ostatnim poście ze zużyciami minionych miesięcy [klik]. Wspomniałam o nim bardzo krótko i podkreśliłam, że należy do moich hitów pielęgnacyjnych. Do tego stopnia go uwielbiam, że zasługuje na miano ulubieńca roku 2014. Jeśli chodzi o ścisłość to używałam go już w poprzednich latach i zawsze byłam nim oczarowana, dlatego z chęcią do niego wracam. Używam zawsze oleju zimnotłoczonego, nierafinowanego, otrzymywanego z  nasion śliwki domowej i właśnie o nim będzie dzisiejsza recenzja.

INCI: Prunus Domestica Seed Oil

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Denko z ostatnich miesięcy

Postu denkowego nie było na blogu od ponad trzech miesięcy. Jak na tak długi okres to nie jestem zadowolona z ilości wyrzuconych właśnie pustych opakowań. Notka jednak nie będzie krótka, bo trzeba wspomnieć o ponad 40 produktach. O większości nadmienię jedynie słówko, a zainteresowanych odsyłam do recenzji. Trochę więcej napiszę o kosmetykach, o których jeszcze nie wspominałam. Dla lepszego rozeznania postanowiłam wyróżnić kolorami produkty:

  • Zielony - bardzo dobre (niektóre to moje hity), kosmetyki, które żegnam z żalem.
  • Czerwony -  u mnie to się nie sprawdziło, a więc w moich oczach buble.
  • Czarny - dobre, przeciętne, ani nie powalają, ale też złe nie są.

Muszę też dodać, że wszystkie oleje powinny znaleźć się w ulubieńcach roku 2014 i należy je bezapelacyjnie zaliczyć do tego grona, jednak aby tamten post nie zamienił się w tasiemca wspomniałam tylko o ogromnym znaczeniu olejów w pielęgnacji i mojej wielkiej miłości do nich. Tak się składa, że większość tych zdenkowanych należy do moich hitów i nie wyobrażam sobie kosmetyczki bez nich.


sobota, 24 stycznia 2015

Rimmel, Salon Pro Lycra, 307 Grape Sorbet

 Zdarzyło się Wam przed wyjściem zobaczyć, że paznokcie pozostawiają wiele do życzenia, właśnie pojawił się jakiś odprysk, albo końcówki są nieładnie starte, a już jesteście spóźnione, tudzież byłyście zawalone robotą i nie miałyście czasu na porządny manicure, a teraz musicie pędzić i przydałoby się jeszcze jakoś wyglądać. Zapewne tak, w każdym razie mnie się zdarzają takie sytuacje i wówczas sięgam właśnie po lakier Rimmel w odcieniu 307 Grape Sorbet. Zmywam szybko stary kolor, nakładam jedną warstwę i w 5 minut jestem gotowa do wyjścia. Czasem jeszcze przed samym wyjściem dokładam 2 warstwę, która dosycha po drodze.
Z tym lakierem łączy mnie klasyczny love and hate relationship. Ma swoje zalety, które sprawiają, że od czasu do czasu do niego wracam, ale ma też kilka cech, które mnie denerwują.


czwartek, 22 stycznia 2015

Tag: Alfabet oraz wyniki "oddania" kosmetycznego

Dzisiaj post prawie nie spotykany na moim blogu, czyli będzie mniej kosmetycznie, a więcej opowiem o sobie. Jakiś czas temu do udziału w tagu zaprosiła mnie Justyna z bloga Blankita (TUTAJ znajdziecie jej odpowiedzi). Dziękuję serdecznie :) Zabawa polega na dopasowaniu do każdej litery alfabetu słowa, które w jakiś sposób wiąże się ze mną, z tym co lubię, co mnie opisuje. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do czytania.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Tusze Max Factor: Masterpiece i 2000 Calorie oraz Yves Rocher, Sexy Pulp

Niedawno ostatnie tchnienie wydały dwie maskary: Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Volume oraz Yves Rocher, Sexy Pulp, których używałam przez wiele miesięcy na zmianę (po kilka tygodni lub dni). Wcześniej w poście denkowym [klik] pojawił się też tusz Max Factor, Masterpiece. Recenzja tego ostatniego od dawna była zapisana w kopiach roboczych, ale jakoś nie mogła doczekać się publikacji. Niestety nie dysponowałam odpowiednimi zdjęciami żadnej z tych maskar, jedynie miałam jakieś pojedyncze, w dodatku złej jakości fotografie np. zrobione do postów z zakupami. Zdjęcia tego, jak zachowują się te tusze na rzęsach też nie do końca są satysfakcjonujące, dlatego że robiłam je, gdy produkty były już niemal wyschnięte. Nie oddają więc tak dobrego efektu, jaki zapewniały, gdy były u szczytu swojej świetności. Mimo wszystko mam nadzieję, że wybaczycie mi kiepskie zdjęcia, a tekst uzupełni resztę.

niedziela, 18 stycznia 2015

Rimmel, Scandaleyes Precision Micro Eyeliner (Wodoodporny tusz do kresek)

Kreska na górnej powiece to u mnie nieodłączny element makijażu niemal odkąd zaczęłam się malować. "Przerobiłam" już więc chyba wszystkie rodzaje akcesoriów do jej rysowania (eyelinery w kałamarzu, w żelu, w pisaku, kredki, cienie).  Z eyelinerem w pisaku wiążą się bardzo dobre wspomnienia. Wieki temu używałam bowiem fantastycznego egzemplarza, dorwanego gdzieś w osiedlowej drogerii, nie pamiętam już jakiej marki (raczej niedostępnej od dawna na rynku). Był bardzo wygodny w użyciu, pozwalał mi narysować bardzo precyzyjną kreskę, która utrzymywała się w niezmienionym stanie od nałożenia, aż do demakijażu. Był ozdobą makijażu oka. Kiedy więc natrafiłam na promocję eyelinera w pisaku marki Rimmel, nie zastanawiając się długo wrzuciłam go do koszyka. 

piątek, 16 stycznia 2015

Babydream für Mama, Wohlfühl-Bad, Płyn do kąpieli

Myjadła pod prysznic zmieniam bardzo często, ponieważ dość szybko nudzą mi się ich zapachy. Rzadko kiedy wracam ponownie do tego samego produktu, jednak płyn do kąpieli marki Babydream stanowi wyjątek. Nie przeszkadza mi nawet fakt, że nie mam wanny i używam go jako "żelu" pod prysznic.


wtorek, 13 stycznia 2015

Isana Med, Mleczko do ciała do wyjątkowo suchej i napiętej skóry, 10% urea

Natura obdarzyła mnie bardzo suchą skórą ciała, o którą muszę odpowiednio dbać. Nie obejdzie się bez użycia nawilżającego mazidła po kąpieli. O ile jeszcze wiosną czy latem zadowoli się lżejszymi masłami i balsamami, to wraz z nadejściem sezonu grzewczego zaczyna się dla niej ciężki okres, kiedy to jest napięta, szorstka, a nawet swędzi. Wówczas znalezienie odpowiedniego kosmetyku, który utrzymałby skórę w dobrym stanie staje się dla mnie nie lada wyzwaniem. Większość z nich nie nawilża dostatecznie i wymaga częstego ponawiania aplikacji. Poszukując czegoś odpowiedniego, natrafiłam w Rossmannie na mleczko do ciała z 10% mocznika dla wyjątkowo suchej i napiętej skóry. 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Maybelline, SuperStay, BETTER SKIN


Do tego podkładu podeszłam z rezerwą. Przyznaję, moją uwagę zwrócił napis SuperStay, gdyż z takiej serii Maybelline pochodził jeden z moich ulubionych podkładów. Świetnie krył, dawał ładne satynowe wykończenie i długo się utrzymywał, nie miałam także kłopotu z doborem odpowiedniego jasnego odcienia. Niestety został wycofany (dlaczego??) i jego miejsce zajął Affinitone. Wiem, że sporo osób go sobie chwali, ale dla mnie okazał się bublem. Podkład faktycznie był lekki, ale zupełnie nie krył i po godzinie znikał z mojej twarzy. Trzeba było co chwilę ponawiać aplikację. Z wielką radością powitałam więc denko i mogłam go pożegnać. Obawiałam się, że Better Skin może być Affinitonem w innym opakowaniu, ale do jego zakupu zachęciła mnie koleżanka. Gdy tylko pojawiła się promocja w Rossmannie (27,99zł) od razu wylądował w koszyku.


sobota, 10 stycznia 2015

Golden Rose, Rich Color nr 31

W podsumowaniu rocznym pisałam, że w minionym roku na moich paznokciach królowały pastele. I owszem, takie właśnie lakiery wybierałam najczęściej, co nie znaczy, że w ogóle zrezygnowałam z ciemniejszych barw. Jednym z lakierów, który wyhaczyłam w osiedlowej drogerii jeszcze na początku lata był Golden Rose z serii Rich Color o numerze 31, który jakkolwiek by nie patrzeć raczej do wakacyjnych barw się nie zalicza, ale jesienią zaczęłam coraz częściej po niego sięgać.

piątek, 9 stycznia 2015

Dr. Organic, Organiczne Serum pod Oczy Oliwa z Oliwek

Skóra pod oczami wymaga szczególnej uwagi, zwłaszcza gdy jest cienka, bardzo sucha i już nie nastoletnia. Przywiązuję więc dużą wagę do pielęgnacji okolic oczu, tym bardziej, że mam także duże zasinienia i konieczne staje się używanie dobrze kryjących korektorów, które mogą obciążać delikatną skórę. Nie ograniczam się więc tylko do aplikacji porządnych kremów, ale także regularnie stosuję różnego rodzaju maseczki dedykowane tej okolicy (tradycyjne, algowe, w postaci płatków), a także serum. Ucieszyłam się więc, kiedy w paczuszce od Dr.Organic znalazłam kosmetyk mający wspierać moje wysiłki w utrzymaniu skóry wokół oczu w odpowiedniej kondycji, czyli Organiczne Serum pod Oczy Oliwa z Oliwek.


czwartek, 8 stycznia 2015

Woda kwiatowa (hydrolat) z kwiatów oczaru z e-naturalne


Hydrolat z oczaru wirginijskiego jest znany ze wspaniałych właściwości, przede wszystkim przeciwzapalnych i antybakteryjnych. Jest na ogół rekomendowany do skóry tłustej, wrażliwej, z rozszerzonymi porami, którą ma nawilżać, działać ściągająco i tonizująco. Trzeba przyznać, że brzmi to wszystko bardzo zachęcająco, zwłaszcza jeśli walczy się z wypryskami, nadmiernym świeceniem cery, spowodowanym nadprodukcją sebum oraz rozszerzonymi porami. Przeglądając oferty różnych sklepów, doszłam do wniosku, że dla mojej wrażliwej, mieszanej cery ze skłonnością do rozszerzonych naczynek najbardziej odpowiednia będzie woda kwiatowa ze sklepu e-naturalne. 


środa, 7 stycznia 2015

Olej z pestek (nasion) malin

Dziś chciałabym napisać kilka słów na temat oleju zdenkowanego jeszcze w październiku. Olej z nasion malin był jednym z pierwszych, który zakupiłam na początku mojej przygody z olejami, czyli jakieś trzy lata temu. Najpierw zaopatrywałam się w niego na stronie Zrób Sobie Krem i to właśnie olej z tego sklepu rozkochał mnie w sobie. Wybierałam zawsze olej nierafinowany, tłoczony na zimno, a że ostatnim razem, gdy wykończyłam jego buteleczkę, akurat nie miałam w planach zamówienia na ZSK lecz zainteresowało mnie kilka (pół)produktów z e-naturalne, to przy okazji także wylądował w koszyku. Robiąc zdjęcia dysponowałam buteleczką z tego drugiego sklepu, ale recenzja będzie łączona, gdyż przeznaczenie i działanie mają takie samo.


wtorek, 6 stycznia 2015

L'oreal, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny do cery suchej i wrażliwej

W tym roku zużyłam kilka butelek płynu micelarnego z L'oreal, a nie doczekał się jeszcze żadnej recenzji. Jestem u denka kolejnej, więc myślę, że to dobry moment, żeby napisać o nim kilka słów.

Oddam kosmetyki :)

Jak pisałam już na blogu kilka razy, w zeszłym roku poddałam się kuracji kwasem migdałowym, a przed jej rozpoczęciem udałam się do kosmetyczki na konsultację, która określiła, że najbardziej odpowiedni dla mnie będzie właśnie ten kwas. Zaopatrzyłam się więc w cały zestaw produktów z firmy Norel przeznaczony do domowej pielęgnacji (dokładna charakterystyka wszystkich z nich oraz efekty stosowania znajduje się w poście TUTAJ). Kosmetyki te są jednak niezwykle wydajne i nawet po wielu miesiącach ich używania ubytek w opakowaniach jest znikomy. Planowałam kontynuację kuracji, jednak z pewnych względów nie będzie to możliwe. 

Żal mi wyrzucać tych produktów, pomyślałam więc, że może któraś z moich czytelniczek ma w planach przeprowadzenie takiej kuracji i wie, że najodpowiedniejszym kwasem będzie dla niej właśnie migdałowy. Jeśli ktoś ma taką pewność, a brakuje mu jeszcze odpowiednich preparatów, to oddam cały zestaw, na który składają się:
  • żel oczyszczający z 6% kwasem migdałowym - data ważności: 09.2015,
  • tonik żelowy z 4% kwasem migdałowym - data ważności: 10.2015,
  • krem rozjaśniająco-wygładzający z 4 % kwasem migdałowym i PHA - data ważności: 09.2015.


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Dr.Organic, Organiczny krem na noc Minerały Morza Martwego

Moja skóra (poza nosem i brodą) jest sucha, a nawet bardzo sucha i nie łatwo jest mi dopasować odpowiedni krem, dostarczający najlepszych składników. Większość z używanych przeze mnie drogeryjnych kosmetyków nie nawilżała i nie odżywiała jej dostatecznie. Skóra była matowa, nie wyglądała także świeżo i młodo, a wrażenie to dodatkowo potęgowało pojawienie się "zmarszczek" wynikających z braku odpowiedniego nawilżenia. W ramach współpracy z marką Dr.Organic otrzymałam do testów organiczny krem na noc, który wychodzi naprzeciw wymaganiom suchej skóry i ma jej zapewnić optymalną nocną pielęgnację, działając również przeciwstarzeniowo.


niedziela, 4 stycznia 2015

Ulubieńcy roku 2014 - pielęgnacja i kolorówka

Przez moją kosmetyczkę przewinęło się sporo bardzo dobrych kosmetyków, wartych uwzględnienia czy polecenia w rocznym podsumowaniu, jednak ten post byłby bardzo długi. Ograniczyłam się więc do produktów najlepszych, które znacząco odmieniły moją pielęgnację i makijaż. W większości znalazły się tu kosmetyki odkryte w 2014 roku, ale też kilka takich, które znałam wcześniej, jednak w czasie minionych dwunastu miesięcy jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu jakie są znakomite, a ich przewaga nad innymi poznanymi przeze mnie w danej kategorii produktami jest miażdżąca. 



piątek, 2 stycznia 2015

Alterra, Szampon nadający włosom połysk 'Morela i Pszenica' do włosów matwych i łamliwych

Jakiś czas temu pisałam o szamponie z Alterry w wersji 'Granat i Aloes' [klik], z którego byłam bardzo zadowolona, jednak często do niego wracając od ponad dwóch lat, pragnęłam jakiejś odmiany. Postanowiłam się przekonać, czy pozostałe propozycje tej marki również będą mi odpowiadać. Po przeanalizowaniu składu całej rodziny, zdecydowałam się ostatecznie na wersję 'Morela BIO i Pszenica BIO'.