wtorek, 19 maja 2015

Galderma, Cetaphil DA Ultra, Krem intensywnie nawilżający


Nie przypuszczałabym, że kiedyś będę pisać na blogu o tym kosmetyku i to jeszcze pozytywnie, gdyż nie byłam wielką fanką produktów firmy Galderma. Stosowałam niegdyś ich maść Epiduo, która miała zwalczyć trądzik, a zniszczyła mi cerę, podczas gdy trądzik pozostał niewzruszony. Miałam też emulsję do demakijażu i krzywdy mi nie wyrządziła, ale generalnie niczym się nie wyróżniała, za to jej cena do najniższych nie należy. Po tych nieprzyjemnych przygodach unikałam ich kosmetyków, aż do momentu, kiedy to moja skóra dość mocno się przesuszyła, szczególnie stan dłoni wołał o pomstę do nieba. Wówczas wstąpiłam do małej apteki po drodze do pracy, a jedynym kosmetykiem z mocno okrojonego asortymentu (żadnego Avene, La Roche Posay i tym podobnych), który wydawało się, że może pomóc był krem Cetaphil. 


Pojemność: 85 g.
Cena: od ok. 27 zł (online + koszt wysyłki) do 43 zł (stacjonarnie).
Dostępność: dobra - większość aptek stacjonarnych i internetowych.

Opis producenta (ze strony producenta oraz opakowania):
Specjalistyczny dermokosmetyk, intensywnie nawilżający oraz uzupełniający brakujące w skórze lipidy. Jego 24-godzinne działanie zostało udowodnione badaniami klinicznymi.
Zawiera unikalny kompleks ERC - pięć kluczowych składników, które zapewniają skórze ochronę i prawidłowe nawilżenie:
  • PCA - to składnik, który występuje naturalnie w skórze i wchodzi w skład tzw. Naturalnego Czynnika Nawilżającego. Jego rola polega na wiązaniu cząsteczek wody i utrzymywaniu stałego poziomu nawilżenia skóry.
  • masło Shea oraz olej z orzechów makadamia - uzupełniają lipidy, zmiękczają skórę i łagodzą podrażnienia
  • pantenol – łagodzi podrażnienia i ułatwia regenerację naskórka
  • silikony – chronią naturalny płaszcz lipidowy
Nie zawiera substancji drażniących i alergizujących.
Lekka konsystencja kremu sprawia, że łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. 
         Po zastosowaniu preparatu skóra  jest gładka, prawidłowo nawilżona i bez podrażnień.
         Sposób użycia: Stosuj w ciągu dnia tak często jak to konieczne. 
Skład:
Aqua (Purified Water), Glycerin, Hydrogenated Polyisobutene, Cetearyl Alcohol (and) Ceteareth-20, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Tocopheryl Acetate, Cyclopentasiloxane, Sodium PCA, Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Benzyl Alcohol, Phenoxyethanol, Panthenol, Sodium Polyacrylate, Farnesol, Stearoxytrimethylsilane (and) Stearyl Alcohol, Acrylates/ C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Citric Acid, Sodium Hydroxide.


Opakowanie:
Krem znajduje się w wygodnej tubce z miękkiego plastiku z zamykaniem na zatrzask, która została umieszczona w kartoniku.


Konsystencję ma lekką, kremową, wręcz przypominającą emulsję czy mleczko, jednak nie lejącą. Krem dobrze się rozprowadza, nie roluje się, odrobinę się ślizga po skórze (pewnie za sprawą silikonów), ale nie stanowi to żadnego utrudnienia podczas aplikacji. Wchłania się dość szybko, a im bardziej sucha skóra, tym szybciej to następuje.

Zapach jest niezwykle subtelny, niemal niewyczuwalny, a właściwie produkt zalicza się do bezzapachowych. Producent deklaruje brak środków zapachowych i też nie można się ich doszukać w składzie.



Działanie:
 Jak już wspomniałam krem miał być ostatnią deską ratunku na mocne przesuszenie moich dłoni i muszę przyznać, że poradził sobie z tym problemem, a szorstka skóra poszła w zapomnienie. Początkowo używałam go według zaleceń producenta, czyli "tak często w ciągu dnia jak to konieczne", a więc obowiązkowo po każdym myciu dłoni. W przypadku dużej suchości skóry jedna aplikacja na dzień z pewnością nie wystarczy. Po jakimś czasie faktycznie poprawia się poziom nawilżenia i można zmniejszyć częstotliwość aplikacji. W ciągu kilku dni moje dłonie wróciły do dobrego stanu i nie straszna im była woda oraz mocno wysuszające mydło w pracy.

Przyszła więc kolej na użycie go twarzy, a że zakupiłam go w zeszłym roku w marcu, kiedy stosowałam preparaty z kwasem migdałowym [klik], to okazał się znakomitym kremem na dzień. Bardzo dobrze nawilża, przynosi ulgę podrażnionej skórze, nie zapycha i szybko się wchłania, a dzięki silikonom w składzie pozostawia skórę aksamitnie gładką i miękką, niczym po użyciu bazy pod makijaż. Świetnie się więc nadaje jako produkt pod kosmetyki kolorowe. W przypadku suchej skóry twarzy wystarczyła poranna aplikacja, żeby optymalne nawilżenie utrzymywało się aż do demakijażu.

Krem jest też bardzo wydajny, początkowo używałam go dość intensywnie kilka razy dziennie (na dłonie), potem przez wiele miesięcy codziennie jako krem na dzień (pod makijaż), nawet już po zakończeniu kuracji kwasami, gdyż (poza tłustą brodą i nosem) mam suchą skórę, która potrzebuje porządnej dawki nawilżenia. Oczywiście na to, że dopiero grubo po ponad roku jest na wykończeniu wpłynął fakt, że miałam wielotygodniowe, czy nawet 2 - 3 miesięczne przerwy, kiedy używałam innych kremów. Było to możliwe, gdyż Cetaphil DA Ultra ma dość długą datę ważności (u mnie do sierpnia 2015) i nie jest ograniczony terminem od otwarcia.


Podsumowując: Pod względem nawilżenia nie mam mu nic do zarzucenia i uważam, że jest to jeden z najlepszych kremów nawilżających na jakie natrafiłam. Z tej funkcji wywiązuje się znakomicie, natomiast jeśli poszukujecie bardziej odżywczego czy przeciwzmarszczkowego działania trzeba będzie się dodatkowo zaopatrzyć w jakiś bogatszy krem lub serum do stosowania na noc. Młodszym osobom o suchej/bardzo suchej skórze, u których najlepszą prewencją anti-aging jest nawilżanie powinien zapewnić kompleksową pielęgnację. Będzie także świetnym kremem - ratunkiem do intensywnej kuracji (częstego stosowania) w okresach mocnego przesuszenia skóry. 

Znacie kosmetyki firmy Galderma? Co o nich sądzicie? Jakie produkty do bardzo suchej/odwodnionej skóry polecacie?

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jeśli potrzebujesz dobrego kremu nawilżającego, to ten będzie znakomitym wyborem.

      Usuń
  2. Nie znam :( Ale chętnie wypróbuję jak nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku suchej skóry warto go rozważyć ;)

      Usuń
  3. Obawiam się, że mógłby być dla mnie nieco zbyt słaby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, moja sucha skóra to prawdziwe wyzwanie dla kremów i naprawdę rzadko udaje mi się trafić na taki, który da sobie z nią radę. Sądzę więc, że u Ciebie również by się sprawdził i jeśli poszukujesz czegoś dobrze nawilżającego to Cetaphil mogę polecić z czystym sumieniem ;)

      Usuń
  4. Słyszałam o nim, lecz nie miałam okazji jeszcze używać- kiedyś to nadrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę,że godny wypróbowania;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie go wypróbuję :) Myślę, że sprawdzi się u mnie jako krem do rąk

    OdpowiedzUsuń
  7. Z serii Cetaphil ogromnie polubiłam zarówno emulsję micelarną, jak i Dermoprotektor. Obydwa produkty świetnie radziły sobie z pielęgnacją mojej wrażliwej, naczynkowej cery, a dodatkowo tak jak piszesz są niesamowicie wydajne. Do Dermoprotektora na pewno jeszcze nie raz wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam dermoprotektor (balsam do twarzy i ciała) i szczerze mówiąc dość obojętnie obszedł się z moją skórą. Nie spowodował żadnych negatywnych zmian,ale też nie wpłynął w jakiś sposób pozytywny. Dlatego nie śpieszno mi do innych kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja używam cetaphil - emulsję do mycia twarzy. Jest suepr.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na twarz raczej bym go nie wypróbowała ale moim dłoniom na pewno by się przydał bo są w kiepskim stanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mógłby uratować również moje dłonie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama pisałam ostatnio o nim na swoim blogu. Cetaphil uratował moją przesuszoną twarz ;)

    OdpowiedzUsuń