czwartek, 5 marca 2015

Podsumowanie lutowej akcji zużywania zapasów próbek

Na początku lutego przyłączyłam się do akcji, którą zainicjowała na swoim blogu Asia. Zaglądając do koszyczka ze zbiorami różnego rodzaju saszetek, testerów, miniaturek, a nawet maseczek saszetkowych, naliczyłam się 93 sztuk, które aż się prosiły, żeby z nimi zrobić porządek.

Próbki były z wielu kategorii:
  • pielęgnacja twarzy - kremy do twarzy i pod oczy, serum, maseczki, kremy z filtrami,
  • pielęgnacja ciała - żele pod prysznic i do higieny intymnej, balsamy, mleczka, lotiony, dezodorant,
  • pielęgnacja włosów: maski, serum na końcówki,
  • zapachy,
  • makijaż - testery podkładów płynnych i mineralnych, odsypka pudru, baza pod makijaż.


Rożnorodność tych produktów pozwoliła mi na wykorzystywanie nawet kilku z nich w ciągu jednego dnia. Kiedy zaczęłam przeglądać swoje zapasy uświadomiłam sobie, że kilka kosmetyków nie nadaje się już do wykorzystania, gdyż minął ich termin przydatności do zużycia. Co więcej okazało się, że były przeterminowane już w momencie, kiedy otrzymałam je jako gratis do zakupów. Na szczęście przed zastosowaniem zawsze sprawdzam datę ważności i kilku takich przyjemniaczków trafiło od razu do kosza.

Cała akcja pomogła mi nieco uporać się z całym zapasem i uporządkować wszystkie kosmetyki także pod kątem dat ważności. Co jakiś czas zresztą robię taki przegląd i typuję produkty do zużycia, ale skupiam się głównie na wszelkiego typu maseczkach do twarzy i włosów, a o próbeczkach, testerach, itp. zapominam. 


Dość już tych wstępów, czas na najważniejszą część podsumowania, czyli na wyjawienie ile sztuk udało mi się pozbyć przez miniony miesiąc. Łącznie z wyrzutkami i wypróbowanymi przeze mnie kosmetykami mój kosz jest lżejszy o 43 sztuki. Na powyższym zdjęciu znajdują się kosmetyki, które nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Z tej gromadki jedynie warte większej uwagi są:

Yves Rocher, Woda toaletowa Comme une Evidence Homme - męski zapach, całkiem przyjemny. Nie ja testowałam, jedynie oceniałam, ale można ewentualnie wziąć pod uwagę jako prezent dla swojej drugiej połówki ;) 

L'biotica, Biovax Naturalne Oleje, Eliksir wygładzająco - nawilżający 'Argan, makadamia i kokos' - u mnie nie wygładza puszących się włosów, ale nieźle zabezpiecza końcówki i może stanowić ochronę w razie używania gorąca (suszarka, prostownica, itp.). Może kiedyś się skuszę na pełnowymiarowe opakowanie. 

Cleanic, Dezodorant w chusteczce - na razie nie planuję zakupu. Ostatecznie jednak pozostanę przy kulkach, tudzież sztyftach czy sprayach. Muszę jednak przyznać, że nieźle chroni (nie wiem jak przy intensywnym wysiłku, ale przy umiarkowanym było w porządku). Może się komuś przydać do odświeżenia w podróży. 


Kilka kosmetyków wywarło na mnie dość dobre wrażenie i zastanawiam się nad zakupem pełnowymiarowego opakowania. Niektórych maseczek używam od dawna i lubię, a że akcja je także obejmowała, to dołączam je do wybranego grona.

L'biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych oraz L'biotica, Biovax,  Intensywnie regenerująca maseczka do włosów blond  - obie maski mają podobny skład, ale bardziej podobał mi się efekt na włosach po zastosowaniu maski do włosów blond. Mam jeszcze jedną saszetkę do włosów zniszczonych, więc będę dalej próbować i wówczas podejmę ostateczną decyzję.

Ziaja, Płyn do higieny intymnej, Konwalia - płynów z Ziai używam od czasu do czasu. Nie pamiętam czy miałam wersję z konwalią, ale pewnie kiedyś po nią sięgnę lub po jakąś inną.

Dermika, Lift & Go, Liftingująca maseczka wygładzająco-dotleniająca pod oczy i na powieki - stały bywalec mojej kosmetyczki, jedna z ulubionych maseczek pod oczy. Na pewno do niej jeszcze wrócę. [Recenzja]

Ziaja, Maska nawilżająca z glinką zieloną, Skóra sucha, normalna - maska przeze mnie regularnie kupowana i ulubiona z serii glinkowej od Ziai. Obecnie stawiam na glinki naturalne, ale i do tych maseczek kiedyś wrócę. [Recenzja]

Ziaja, Maska oczyszczająca z glinką szarą, Skóra mieszana, tłusta, trądzikowa - mniej ją lubię od zielonej, ale też jeszcze może się spotkamy.

Dr. Organic, Organiczny Krem do Rąk i Paznokci Miód Manuka - przyjemny kremik, mam wrażenie, że tworzy na dłoniach taką ochronną rękawiczkę. Nie wiem czy będzie idealnym wyborem przy mocno wymagających dłoniach, potrzebujących regeneracji, ale przy średnio przesuszonych rękach myślę, że powinien się spisać.

Dr. Organic, Organiczny Krem na Dzień Oliwa z Oliwek - bardzo szybko się wchłania i świetnie nadaje się pod makijaż (zwłaszcza mineralny).

Arkana, Sakura Sensitive Cream, Terapeutyczny krem do skóry naczyniowej i wrażliwej- próbka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Krem ma lekką konsystencję i szybko się wchłania, ale nie spodziewałam się, że podoła wymaganiom mojej skóry, a jednak po zużyciu próbki spodobało mi się jego doraźne działanie - odpowiednie nawilżenie, ukojenie i ładny wygląd skóry. Udało mi się go użyć na noc (skóra rankiem była w dobrym stanie), a także na dzień pod makijaż (również mi odpowiada). Zamówiłam pełnowymiarowe opakowanie i okaże się jak będzie działał w dalszej perspektywie.

Everyday Minerals, Podkład mineralny, SEMI MATTE, Linen - formuła półmatowa tych podkładów bardzo mi odpowiada. Odcień Linen sprawdzał się kiedy byłam opalona. Aktualnie jest zbyt ciemny. 

Everyday Minerals, Podkład mineralny, SEMI MATTE, Sandy Fair  - kolor obecnie dla mnie odpowiedni. 

Annabelle Minerals, Podkład mineralny rozświetlający, Natural Fairest - testuję obecnie jeszcze inne odcienie i formuły podkładów tej marki. Zaczęłam od tego i biorę go pod uwagę, ale kolor jak dla mnie troszkę zbyt jasny i wolałabym, żeby lekko wpadał w żółte tony (mam nawet wrażenie, że niestety delikatnie się skłania ku różowym tonom, zwłaszcza na policzkach, gdzie mam widoczne pajączki). 

Używaliście któregoś z wyróżnionych przeze mnie kosmetyków? Próbki pomagają Wam w podjęciu decyzji o zakupie czy raczej uważacie, że niepotrzebnie zaśmiecają kosmetyczkę? 

28 komentarzy:

  1. z reguły na podstawie próbek kupuję podkłady, bo wtedy wiem jaki jest odcień, a kremy.... no cóż, po 1ml nie da się ocenić działania, więc czasami trzeba zaryzykowac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy podkładach próbki bywają bardzo pomocne. Co do kremów, to też uważam, że są pewną wskazówką. Już po próbce można ocenić zapach, konsystencję, to jak krem się rozprowadza i wchłania czy odpowiednio nawilża/matuje/działa łagodząco, itp. No i przede wszystkim czy uczula. Jeśli w 5 - 10 minut po zaaplikowaniu moja skóra domaga się nawilżenia, to od razu wiem, że to kosmetyk nie dla mnie. W przypadku pozytywnych odczuć w tych aspektach i odpowiedniego nawilżenia już muszę zaryzykować, bo w dalszej perspektywnie można ocenić czy będzie zapychał, wygładzał, rozjaśniał przebarwienia, poprawiał elastyczność, itd. (zależy od przeznaczenia)

      Usuń
  2. Wow, ja często też robię akcje próbkowe ale zawsze kończy się to po tygodniu i dosłownie 3-5 próbek zużywam...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na bieżąco "schodzą" głównie próbki masek do włosów oraz podkładów (zwłaszcza tych mineralnych), pudrów. Dawniej kiedy zainteresował mnie jakiś droższy kosmetyk, to też starałam się zdobyć próbkę i wykorzystywałam ją od razu. Nazbierało mi się jednak, jak widać sporo tego, a głównie były to jakieś gratisy otrzymane podczas zakupów, czasem dostawałam od kosmetyczki całą masę różnych testerów. Nie miałam kiedy tego wszystkiego testować, bo miałam w użyciu kosmetyki w pełnowymiarowych opakowaniach, to znów nie wiedziałam jak moja skóra zareaguje i nie chciałam sobie zrobić kuku przed ważniejszymi wydarzeniami. W końcu o nich zapominałam, dopiero ta akcja mnie zmobilizowała, żeby coś zrobić z tym zapasem ;)

      Usuń
  3. Doskonały wynik :) Ja mam pełno próbek i myślę o rozdaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł na walkę z dużym zapasem ;)

      Usuń
  4. o jacie - fantastyczne saszetkowe zużycie ;) brawo!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też mam bardzo dużo próbek do zużycia. Powinnam się za nie wziąć w końcu. Po kremy do twarzy raczej jednak nie sięgnę, bo boję się, że napytałabym sobie biedy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Twoje zużycia ;) W przypadku kremów zawsze jest ryzyko. Przeczytałam jednak dokładnie składy, przeważnie wiem, co mi służy, a co nie, jakie składniki są zakazane, więc na szczęście obyło się bez przykrych niespodzianek ;)

      Usuń
  6. Ilość zużytych próbek robi wrażenie :)) Gratuluje :) Ech również muszę zrobić porządki w moich kosmetykach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i życzę owocnego porządkowania ;)

      Usuń
  7. Wow, sporo tego miałaś :)
    Ja oprócz maseczek do twarzy Ziaji nie używałam żadnych próbek, panie w drogeriach mnie chyba nie lubią :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie najwięcej próbek było dodanych do kosmetyków, które kupowałam online, a także kosmetyczki przy okazji wizyty w gabinecie zawsze mnie zaopatrywały w spory zapas. Ze sklepu stacjonarnego najwięcej mi się uzbierało z Yves Rocher, a w innych drogeriach czy aptekach tylko czasem coś dostałam, ale musiałam poprosić. Niektóre próbki zakupiłam (zwłaszcza podkłady mineralne, róże i pudry oraz maski Biovax) - nie muszę mówić, że ich zużywanie idzie mi najlepiej i od ręki ;)

      Usuń
  8. Oooo, mega dużo próbek zużyłaś. Ja też staram się je wykończyć, już niewiele mi ich zostało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że robimy postępy. Mi jeszcze zostało z 50 sztuk, więc nadal będę miała co robić ;)

      Usuń
  9. a ja wszystkie próbki oddaję innym, bo nie widzę sensu zużywania ich tylko po to aby zużyć robiąc sobie w niektórych przypadkach krzywdę (uczulenie, podrażnienie zwłaszcza prze gówniane kremy typu AA czy Ziaja) ani tym bardzie wyrzucać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie chodziło w tym wszystkim o to, żeby zużyć dla samej idei zużycia jak największą ilość próbek. Dokładnie przeanalizowałam składy i w większości posiadam próbki (oraz np. maseczki) kosmetyków, które mogłyby być dla mnie odpowiednie. Wiele z nich sama kupiłam, bo wolę wydać kilka zł na tester, żeby chociaż w przybliżeniu określić czy dany kosmetyk będzie do mnie pasował czy nie, niż od razu utopić pieniądze w pełnowymiarowe opakowanie, a potem zastsanawiać się co z nim zrobić ;) Niestety, jak każda z nas chyba doskonale wie, że deklaracje z opakowania często rozmijają się z rzeczywistością i nierzadko nawet wielki hit, wszędzie polecany może okazać się bublem, albo właśnie uczulić ;) Co do Ziai to wiele ich kosmetyków przypadło mi do gustu i używałam ich regularnie przez lata, odkąd jednak interesuję się mocniej składami i skłaniam w kierunku naturalnej pielęgnacji mój entuzjazm do tej marki trochę osłabł, głównie przez ich upodobanie do konserwantów, które są pochodnymi formaldehydu, aczkolwiek wychodzę z założenia, że raz na jakiś czas pojedynczy kosmetyk z takim konserwantem może mi nie zaszkodzi. Podobnie jest z AA - znalazłam w ich asortymencie kilka naprawdę dobrych produktów. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób może zareagować podrażnieniem lub alergią na ich produkty. Mnie ostatnio podrażnił naturalny hydrolat, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Niegdyś apteczny krem z Iwostinu omal nie wypalił mi twarzy. Więc wszystko to kwestia indywidualna ;)

      Usuń
  10. Super wynik, ja gromadzę próbki, rzadko coś używam, najczęściej podkłady :) Cześć także wydaję dalej w świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te najmniej dla mnie odpowiednie też wydaję na bieżąco, a reszta się gromadzi "na czarną godzinę", że jak np. skończy mi się krem, to spróbuję na podstawie próbek coś sobie wybrać ;) I parę razy tak właśnie dopasowałam sobie odpowiedni kosmetyk. Podkłady u mnie też są najczęściej i najszybciej wykorzystywanymi próbkami ;)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Like your blog very much! It was so interesting to read your posts and also I’d like to say that you have beautiful photos! I know that it requires so much time to update blog, but keep doing it!)
    I’ll be happy to see you in my blog!)

    Diana Cloudlet
    http://www.dianacloudlet.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, pięknie Ci poszło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. 43 próbki to sporo zużyć :) Ja w lutym skończyłam swój krem do twarzy, nie wiedziałam wtedy co kupić i sięgnęłam właśnie po próbki, żeby kilka wykorzystać w międzyczasie. Zdałam sobie sprawę, że też mam ich pełno w swoich zapasach i muszę częściej je zużywać, bo też pewnie stracą za niedługo datę ważności.. Rzadko podejmuję decyzję o kupnie pełnowymiarowego produktu po zużyciu próbki, zazwyczaj zbyt mało wiem o produkcie po zużyciu kilki mililitrów..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się zdarzyło kilka razy podjąć decyzję na podstawie próbki. Pomijając już podkłady, to uniknęłam zakupu kilku kremów, które według zapewnień producenta miały super nawilżać, a moja skóra po ich aplikacji była wysuszona niczym Sahara. Udało mi się też dzięki próbkom dobrać sobie kremy, które wywarły na mnie dobre pierwsze wrażenie, a z czasem efekty ich działania były jeszcze lepsze ;)

      Usuń