poniedziałek, 19 stycznia 2015

Tusze Max Factor: Masterpiece i 2000 Calorie oraz Yves Rocher, Sexy Pulp

Niedawno ostatnie tchnienie wydały dwie maskary: Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Volume oraz Yves Rocher, Sexy Pulp, których używałam przez wiele miesięcy na zmianę (po kilka tygodni lub dni). Wcześniej w poście denkowym [klik] pojawił się też tusz Max Factor, Masterpiece. Recenzja tego ostatniego od dawna była zapisana w kopiach roboczych, ale jakoś nie mogła doczekać się publikacji. Niestety nie dysponowałam odpowiednimi zdjęciami żadnej z tych maskar, jedynie miałam jakieś pojedyncze, w dodatku złej jakości fotografie np. zrobione do postów z zakupami. Zdjęcia tego, jak zachowują się te tusze na rzęsach też nie do końca są satysfakcjonujące, dlatego że robiłam je, gdy produkty były już niemal wyschnięte. Nie oddają więc tak dobrego efektu, jaki zapewniały, gdy były u szczytu swojej świetności. Mimo wszystko mam nadzieję, że wybaczycie mi kiepskie zdjęcia, a tekst uzupełni resztę.

Max Factor, Masterpiece (złota), Rich Black - Tusz pogrubiający

Pojemność: 4,5 ml.
Cena: ok. 30 - 53 zł.

Opis producenta:
Masterpiece to kosmetyk wyposażony w innowacyjną szczoteczkę iFX, wykonaną z termoplastycznego elastomeru. Rewolucyjna technologia szczoteczki i formuły tuszu sprawia, że Masterpiece stanowi alternatywę wobec tradycyjnych maskar. Jeden prosty gest, a oczy zyskują zachwycającą oprawę. Rzęsy są niezwykle gęste, precyzyjnie rozczesane, a makijaż staje się prawdziwym dziełem sztuki.
Kupiłam ją w drogerii Douglas jakieś dwa lata temu i zapłaciłam ok. 70 zł, co dla mnie jest ceną zaporową jak za maskarę, jednak wówczas w ostatecznym rozrachunku opłacało mi się to.
Początki były trudne i nie mogłam się nijak dogadać z tym produktem. Problemem była szczoteczka. Najbardziej lubię grube szczoty, a ten tusz został wyposażony w małą szczoteczkę. Niestety trzeba się nieźle namachać, żeby nią wytuszować i pogrubić rzęsy. W moim przypadku wydłużył się czas aplikacji. A i tak efekt do końca mnie nie zadowalał. Podkreśla tylko delikatnie rzęsy, które stają się trochę ładniejsze niż te moje. Słabo pogrubia, w ogóle nie wydłuża (ale tego nikt nie obiecywał). Efekt jest bardzo naturalny, taki "dzienny". 

Z czasem przekułam tę "wadę" w zaletę i wykorzystałam ją do malowania dolnych rzęs. Tutaj wielkość okazała się idealnie trafiona i efekt był bardzo ładny. Bywało też, że miałam ochotę na delikatny makijaż rzęs i nie zależało mi na dramatycznym efekcie to po nią sięgałam. 

Trzeba przyznać, że szczoteczka bardzo ładnie rozdziela i dociera nawet do najkrótszych rzęs oraz do miejsc trudno dostępnych (np. zewnętrzny kącik). Tusz się bardzo dobrze utrzymuje od aplikacji do demakijażu, nie odbija się na górnej, ani na dolnej powiece, nie kruszy się, łatwo się zmywa. Kolor "Rich black" jak najbardziej mi odpowiada.

Max Factor, Masterpiece
Jakość bardzo dobra, ale nie daje efektu spektakularnych rzęs. Myślę, że najbardziej odpowiednia będzie dla osób mających ładne swoje naturalne rzęsy - gęste i długie, ponieważ jedynie podkreśli ich piękno i subtelnie je zintensyfikuje. Natomiast osoby potrzebujące bardziej zdecydowanego pogrubienia i wydłużenia mogą ją sobie odpuścić, chyba że potrzebują dobrego tuszu do dolnych rzęs lub od czasu do czasu lubią delikatniejszy makijaż. 

Yves Rocher, Sexy Pulp, Pogrubiający tusz do rzęs

Pojemność: 9 ml.
Cena: 57 zł (tusz często bywa na promocji, np. teraz 28,50 zł w sklepie YR online,
a przy pierwszych zakupach w sklepie YR można go otrzymać za 1 gr).

Opis producenta:
Efekt dla urody: Ekstremalnie pogrubione rzęsy. Uwodzicielskie spojrzenie.Zalety produktu: Gruba, gęsta szczoteczka aby równomiernie pogrubić każdą rzęsę. Trwałość 12 godzin.
Otwierając tusz tym razem moim oczom ukazała się szczotka tradycyjnej grubości, ale kształt klepsydry był dla mnie nowością. Tusz, może nie ekstremalnie, ale już całkiem nieźle pogrubia rzęsy, a także wydłuża.

Można dodawać kolejne warstwy, bez obaw, że rzęsy staną się posklejane. Szczoteczka dobrze je rozdziela. Tusz się nie grudkuje, nie tworzy efektu owadzich nóżek, nie osypuje się, nie spływa nawet w deszczowy dzień, nie rozmazuje się, ani nie odbija na powiekach. U mnie utrzymuje się cały dzień, chociaż trwałby on dłużej niż 12 godzin, ale nie mam tłustych powiek. Jest niewodoodporny i łatwo go usunąć.

Yves Rocher, Sexy Pulp
Tusz Sexy Pulp okazał się całkiem dobrym jakościowo produktem i byłam z niego zadowolona, mimo wszystko jednak cena wydaje mi się mocno przesadzona. Nawet promocja 39.99 zł nie przekonuje mnie do ponownego zakupienia tego produktu, bo na rynku nie brakuje tuszy o identycznych właściwościach za 20 zł.

Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Volume, Black Brown

Pojemność: 9 ml.
Cena: ok. 29,99 zł (obecnie na promocji w Rossmannie 23,99 zł).

Opis producenta:
Wodooporna Maskara 2000 Calorie, dająca efekt potrójnej objętości, porównując z nieumalowanymi rzęsami. Jest odporna na ścieranie, bezzapachowa. Dobry wybór dla osób noszących szkła kontaktowe i wrażliwych oczach.
Z tą maskarą znam się najlepiej, kupowałam ją regularnie przez wiele lat, tyle że w kolorze czarnym. Ostatni egzemplarz trafił do mnie za sprawą promocji, a mając już wówczas czerń od Yves Rocher, postanowiłam wypróbować ciemny brąz, czy też brązową czerń - Black Brown (nie ma w nim żadnych ciepłych tonów), jednak ten kolor również jest czernią, chociaż nie smolistą. Myślę, że blondynkom i rudzielcom będzie pasował, dla brunetek może być za mało intensywny.

Szczoteczka jest gruba, zwężana ku końcowi. Nie wiem czy to kwestia  przyzwyczajenia, ale nigdy nie mam problemu w wytuszowaniem nią rzęs. Dociera w każdy zakamarek i świetnie rozdziela rzęsy. Tusz wspaniale pogrubia i mogę nim osiągnąć naprawdę zadowalający efekt. Dodatkowo także wydłuża. Zachowuje się podobnie, jak  poprzednicy, czyli nie osypuje się, nie tworzy grudek, ani efektu owadzich nóżek, nie odbija się na powiekach i nie rozmazuje bez względu na pogodę. Utrzymuje się na rzęsach w niezmienionym stanie jak długo by nie trwał mój dzień (nawet jeśli jest to 20 godzin).

Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Volume - niestety zdjęcie nie obrazuje jego możliwości w pełnej krasie,
gdyż tusz wysechł i był już na zasłużonej emeryturze
Jak już wspomniałam moja skóra wokół oczu jest sucha, a 2000 Calorie Dramatic Volume spełnia wszystkie moje wymagania jakościowe (trwałość, konsystencja, itd.), a także wizualne. Od tuszu wymagam przede wszystkim pogrubienia. Wydłużenie i lekkie podkręcenie są mile widziane, ale nie konieczne.

Podsumowując całą trójkę: wszystkie tusze spełniają moje wymogi jakościowe (nie rozmazują się, nie kruszą, nie tworzą grudek, nie sklejają rzęs, nie rozmazują się i nie odbijają na powiekach, wytrzymują w niezmienionym stanie od aplikacji do demakijażu). Najlepszy efekt w dodatku w najkorzystniejszej cenie zapewnia mi tusz Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Volume. Maskary z Yves Rocher raczej nie kupię ponownie ze względu na wygórowaną cenę. Cena i brak wyraźnego pogrubienia (zbyt naturalny efekt) zniechęca mnie do powrotu do tuszu Max Factor, Masterpiece.

Znacie te tusze? Jak się u Was sprawdziły? Jaka jest Wasza ulubiona maskara?

41 komentarzy:

  1. Uwielbiam Max Factor 2000 Calorie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna z moich ulubionych maskar od lat :)

      Usuń
  2. ta zYr mi się podoba:)

    _____________________________
    fashionblogger,styling&makeupArtist
    WWW.JUSTYNAPOLSKA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znałam tych mascar, ale faktycznie z YR wysoka cena, nawet po promocji... Ja kończę tusz z Oriflame, a następny czeka na mnie w kolejce chyba z Clinique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Oriflame, ani Clinique tuszu jeszcze nie miałam. Daj znać, jak się u Ciebie spisały ;)

      Usuń
  4. Ja lubie zarówno ten z YR jak i 2000 calorie;) co do cen to w YR non stop sa promocje -40-50%;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też oba odpowiadają :) No może w 50% obniżce się skuszę na YR ;) Zwykle trafiałam na mniejsze promocje i nie widziałam sensu wydawania 40 zł za ten tusz, skoro w cenie 17 - 20 zł mogę kupić coś identycznego jakościowo ;)

      Usuń
  5. Max Factor chyba najgorszy efekt... z tych miałam 2000calories ;) lubiłam go bardzo ale nie zaprzyjaźniłam się na zawszę :) Yves Rocher używa moja mama, fajny jest ale mi nie pasuje szczoteczka (czasami od mamy podkradam;P) jest trochę za gruba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku też się trochę męczyłam z tą szczoteczką YR, a potem tak się do niej przyzwyczaiłam, że wydała mi się świetna. Lubię efekt, jaki można nią osiągnąć ;) MF Masterpiece niestety nie zapewnia spektakularnego rezultatu. Do takiej maskary trzeba mieć okazałe naturalne rzęsy ;)

      Usuń
  6. Miałam tą 2000 calorie, ale nie podobała mi się szczoteczka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób nie przepada za takim szczotami. Ja akurat je uwielbiam ;)

      Usuń
  7. Miałam tylko 200 calorie ale ta z YR też mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  8. 2000 calorie to mój ulubiony tusz, reszty niestety nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz 2000 Calorie to Yves Rocher też powinien Ci podpasować ;)

      Usuń
  9. Nie używałam, aczkolwiek ja gustuję w Maybelline i póki co tylko je kupuję.. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Max Factor srednio sie u mnie sprawdzila, z kolei YR mnie jednak kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tylko YR ale jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. max factor 2000 calorie mnie rozczarował za to sexy pulp z YR bardzo lubię

    OdpowiedzUsuń
  13. Na oczach wszystkie prezentuja sie pieknie. Dla mnie chyba jednak wazna sprawa jesli chodzi o wybor tuszu to ze szczoteczka ma byc tradycyjna a nie silikonowa, jakos tymi silikonowymi nie potrafie sie malowac :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Żadnego z nich jeszcze nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  15. moja koleżanka bardzo lubi tusze z Yves Rocher, zwłaszcza Sexy Pulp.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie miałam tego tuszu,ale jak widać efekty daje świetne .Obserwuję i zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  17. ja czesto uzywam max factor :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może któryś z nich sprawdzi się na moich rzęsach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Sexy Pulp to jedna z moich ulubionych maskar <3 2000Calorie też bardzo lubię, a z wyższej półki cenowej Lancome Hypnose i Etre Belle :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z Twojego zestawienie miałam 2000 Calorie i Sexy Pulp. MF dawał całkiem niezły efekt, ale dosyć szybko zaczął się osypywać. YR pięknie wydłużał i podkręcał rzęsy, ale tak jak i Ciebie zniechęciła mnie do niego dosyć wysoka cena.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ileż bym dała, żeby mieć długie i podkręcone rzęsy, ach... Swoją drogą - tusz YR prezentuje się bardzo ładnie, widać że rzęsy są pogrubione :). A zdjęcia są bardzo ładne!

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo lubię 200 Calorie :) ale ostatnio przerzuciłam się na "mascarpone" jak ja to mówię ... znalazłam go w grudniowym pudełku niemieckiego Rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Max Factor 2000 Calorie - mój ulubiony tusz:) Nie trafiłam jeszcze nic lepszego:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Max Factor 2000 Calorie faktycznie dał najładniejszy efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Tusz MF 2000 calorii, uwielbiam najczęściej do niego wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam tych mascar , jeszcze wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam żadnego, ale generalnie lubię tusze MF :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jeszcze nigdy nie miałam nic MF :O

    OdpowiedzUsuń
  29. Tych tuszy akurat nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  30. niestety nie próbowałam, ale mam zamiar :))

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja teraz nie mogę znaleźć ulubionego tuszu ;(( Mam parę ale żaden nie jest taki który by mnie satysfakcjonował ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. ja lubię calorie od MF niektorzy go hejtuja ale go sie trzeba nauczyc

    OdpowiedzUsuń
  33. Żadnego z nich nie znam bo używam głównie tuszów wodoodpornych, inne u mnie się kiepsko sprawdzają bo zaraz się rozmazują. Szczoteczki też lubię duże chociaż zawsze się nimi ubrudzę :)

    OdpowiedzUsuń