czwartek, 19 listopada 2015

Arkana, Sakura, Terapeutyczny krem dla skóry naczyniowej i wrażliwej


Krem do twarzy zwykle wybieram bardzo skrupulatnie i "prześwietlam" potecjalnego kandydata pod różnymi względami. Sprawdzam, jakie ma spełniać zadania. Studiuję skład w poszukiwaniu komponentów mających zapewnić realizację obietnic, przy czym nie zawsze jest tak, że kosmetyk musi być w stu procentach naturalny, bowiem czasem domieszka "chemii" bywa zbawienna, zwłaszcza jeśli nie jest się już nastolatką czy nie liczy się kilku wiosen po przekroczeniu dwudziestki. Ważne natomiast, żeby krem nie zawierał składników, które raczej mojej skórze nie sprzyjają. Staram się także, o ile to możliwe, korzystać z próbek [klik] zanim podejmę ostateczną decyzję. Pozwala mi to od razu wykluczyć kosmetyki mnie uczulające czy niedostatecznie nawilżające. Jeszcze kilka lat temu krem miał mi zapewnić kompleksową pielęgnację skóry, czyli optymalne nawilżenie, odżywienie, a najlepiej jeszcze, aby był lekki, szybko się wchłaniał i nadawał się na noc oraz na dzień pod makijaż. Obecnie raczej celuję w produkty, które będą się zgrywać z pozostałymi kosmetykami pielęgnacyjnymi i uzupełniać ich działanie. Nadal krem gra ogromną rolę, ale równie ważne są kosmetyki takie jak serum, olejki i inne produkty wspomagające. Zadowalający ma być efekt ich wspólnej pracy. 


czwartek, 5 listopada 2015

Delia, Masełko do ust z olejem arganowym i witaminą E - kojący miód

Nigdy nie ukrywałam, że jeśli chodzi o pielęgnację ust, to moim wielkim ulubieńcem jest balsam Tisane w wersji słoiczkowej [recenzja]. Jak do tej pory spełnia wszystkie moje wymagania względem tego typu produktów, czyli regeneruje, wygładza, nawilża, jest niewidoczny na ustach, łatwo dostępny, wydajny i niedrogi. Zużyłam dotychczas niezliczoną ilość jego opakowań, ale że lubię poznawać nowe kosmetyki (a nuż trafię na coś lepszego!), to postanowiłam wypróbować masełko do ust z Delii "Kojący miód", które od razu skojarzyło mi się z zapachem Tisane.

wtorek, 3 listopada 2015

Promocja - 49% w Rossmannie - co polecam

Jak już zapewne większość dobrze wie, wczoraj ruszyła w Rossmannie kolejny raz promocja na kosmetyki kolorowe, które możemy zakupić niemal o połowę taniej. Moja lista zakupowa w tej kategorii nie jest zbyt długa i bardziej teraz skupiam się na uzupełnianiu kosmetyków pielęgnacyjnych. Jednak jest kilka produktów, które chętnie wrzucę do koszyka.

Harmonogram promocji:

2.11 - 6.11 Usta i paznokcie (szminki, błyszczyki, kredki do ust oraz lakiery i kosmetyki do pielęgnacji paznokci)
7.11 - 13.11 Oczy (tusze do rzęs, cienie do powiek, kredki i eyelinery)
14.11 - 20.11 Twarz (podkłady, korektory, pudry, rozświetlacze, itp.)

sobota, 29 sierpnia 2015

Collection, Korektor do twarzy - Lasting Perfection Concealer + porównanie z MAC, Pro Longwear Concealer

Cery idealnej nie mam, toteż zawsze w kosmetyczce noszę porządny korektor. Największą moją zmorą są dość mocne granatowo-fioletowe cienie pod oczami, które ciężko ukryć za pomocą jakiegokolwiek kosmetyku. Dodatkową trudność stanowi delikatna skóra wokół oczu, skłonna do powstawania zmarszczek, a więc kosmetyk musi być jednocześnie odpowiednio lekki, a zarazem mocno kryjący. Wydaje się wręcz niemożliwe spotkać produkt łączący w sobie te cechy. Dotychczas najbliższy ideałowi okazał się u mnie korektor MAC, Pro Longwear Concealer [recenzja]. Drugim, często porównywanym do Maca, niejako jego dużo tańszym odpowiednikiem jest ponoć Lasting Perfection Concealer z Collection. Używałam obu tych korektorów i przyznaję, że Collection z pewnością może zmierzyć się korektorem MAC, toteż w recenzji będę odnosić się do mojego wielkiego ulubieńca, a który okaże się lepszy o tym w dalszej części.


sobota, 18 lipca 2015

Isana, Krem do ciała z masłem shea i kakao

W asortymencie marki Isana możemy znaleźć kuszącą ofertę smarowideł do ciała o ogromnej pojemności 500 ml przy niespotykanie korzystnej cenie. Do wyboru mamy kremy do ciała: z masłem shea i kakao, z owocem granatu i figą (ponoć limitowana edycja), "sucha skóra" oraz z oliwą z oliwek. Jako pierwszy odkryłam krem oliwkowy, który zupełnie nie przypadł mi do gustu, gdyż nałożony nieco grubszą warstwą opornie się wchłaniał, a czasem nawet rolował przy aplikacji. Pozytywnego działania na moją suchą skórę także nie odnotowałam, a do tego zapach wydał mi się nieciekawy. Omijałam więc dość długo półkę z tymi smarowidłami, ale w końcu postanowiłam dać szansę wersji kakaowej, która wywarła na mnie już na tyle dobre wrażenie, że zużyłam dwa słoiki.


czwartek, 16 lipca 2015

Ulubieńcy ostatnich tygodni - Sylveco, Bioderma, Vichy, Hipp, Ziaja

W minionych tygodniach moja aktywność na blogu była niewielka. Mam spore zaległości w pisaniu, jednak nie oznacza to, że zrezygnowałam ze stosowania kosmetyków. Wręcz przeciwnie, chętnie po nie sięgam, wyłuskuję dla siebie ciekawe produkty i nadal szukam swoich ideałów. Dziś więc podzielę się swoimi perełkami, które zauroczyły mnie na przestrzeni ostatnich kilku tygodni. Część z nich otwarłam pierwszy raz w maju i służą mi do dziś, jest też produkt, który towarzyszy mi od dawna i niezmiennie go uwielbiam. A oto moja złota piątka:



sobota, 27 czerwca 2015

Catrice, Karl Says Très Chic

Lakier pochodzi z serii Ultimate Nail Laquer - Ultimate Nudes. Kolor ten króluje w szafie Catrice od ponad dwóch lat.


wtorek, 19 maja 2015

Galderma, Cetaphil DA Ultra, Krem intensywnie nawilżający


Nie przypuszczałabym, że kiedyś będę pisać na blogu o tym kosmetyku i to jeszcze pozytywnie, gdyż nie byłam wielką fanką produktów firmy Galderma. Stosowałam niegdyś ich maść Epiduo, która miała zwalczyć trądzik, a zniszczyła mi cerę, podczas gdy trądzik pozostał niewzruszony. Miałam też emulsję do demakijażu i krzywdy mi nie wyrządziła, ale generalnie niczym się nie wyróżniała, za to jej cena do najniższych nie należy. Po tych nieprzyjemnych przygodach unikałam ich kosmetyków, aż do momentu, kiedy to moja skóra dość mocno się przesuszyła, szczególnie stan dłoni wołał o pomstę do nieba. Wówczas wstąpiłam do małej apteki po drodze do pracy, a jedynym kosmetykiem z mocno okrojonego asortymentu (żadnego Avene, La Roche Posay i tym podobnych), który wydawało się, że może pomóc był krem Cetaphil. 


poniedziałek, 18 maja 2015

Zakupy kosmetyczne z ostatnich miesięcy

Wiele spraw mnie absorbowało w ostatnich tygodniach i blog zszedł na dalszy plan, mam także duże zaległości w śledzeniu Waszych blogów. Spróbuję je ogarnąć jak najszybciej i żywię nadzieję, że uda mi się częściej pojawiać w blogosferze, a na powrót przygotowałam post zakupowy. Od grudnia nie pojawił się na moim blogu tego typu wpis, więc dziś postanowiłam zebrać kosmetyki, które zakupiłam przez ten czas. Nie miało sensu robienie go wcześniej, gdyż moje "zdobycze" w niektórych miesiącach są wręcz zerowe, albo bardzo skromne, głownie pod względem ilościowym, bo po podliczeniu kosztów nie zawsze jestem zachwycona bilansem. Głównie uzupełniam produkty zużyte i staram się powstrzymywać od ulegania promocjom. Najwyższy czas jednak przejść do rzeczy i przedstawić "nowości" - oczywiście w cudzysłowie, bo część to powroty, a część z nich używam od kilku tygodni, jeśli nie miesięcy.



środa, 18 marca 2015

Kosmetyki myjące Alterra o kremowej i żelowej konsystencji

Kiedyś już miałam przygodę z żelem pod prysznic Alterra [klik], pochodzącym z letniej limitowanki, który zły może nie był, ale też nie oczarował mnie jakoś szczególnie. W każdym razie nie na tyle, żebym miała ochotę na zapoznawanie innych kąpielowych propozycji tej marki. Jako, że mam dużą słabość do wszystkiego, co ładnie pachnie (zresztą kto nie ma?!), to nie mogłam oprzeć się pokusie sprawdzenia produktów o woni różowego grejpfruta z kwiatem pomarańczy oraz połączenia pomarańczy z wanilią. Drugim powodem wzmożonego zainteresowania tymi myjadłami była chęć odpoczęcia od całej chemii upakowanej w wielu kosmetykach, których używam na co dzień. Tak więc w koszyku wylądował żel pod prysznic 'Różowy Grejpfrut BIO & Kwiat Pomarańczy BIO' oraz krem pod prysznic 'Pomarańcza BIO & Wanilia BIO' [post zakupowy].


środa, 11 marca 2015

Lutowe denko

Dziś zapraszam na post ze zużyciami minionego miesiąca. Nie jest tego sporo, ale trzeba jeszcze doliczyć próbki i kosmetyki w saszetkach, z których zapasem walczyłam w lutym (TUTAJ zamieściłam podsumowanie całej akcji). Poniżej przedstawiam opustoszone przeze mnie pełnowymiarowe opakowania kosmetyków.

sobota, 7 marca 2015

Lirene Dermoprogram, Tonik nawilżająco-oczyszczający

Moja skóra nie obejdzie się bez toniku, a jego wyłączenie z pielęgnacji jest mi niebawem sygnalizowane przesuszeniem, szaro-ziemistym odcieniem cery, a nierzadko zaczerwienieniem. Tonik zatem przywraca odpowiednie pH skóry, ale powinien także nawilżać, koić oraz odświeżać. Pilnuję więc, aby nie zabrakło w mojej kosmetyczce buteleczki tego niepozornego płynu. Poznałam już wiele tego typu produktów, ale im bardziej wzrasta moja konsumencka świadomość, tym większe są moje oczekiwania, szczególnie pod względem składu. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zastąpienie toników hydrolatami, niestety moja kapryśna cera zazwyczaj źle je toleruje. Woda termalna również nie przynosi u mnie takich rezultatów jak toniki. Jestem więc skazana na poszukiwania ideału na drogeryjnych półkach. Jakiś czas temu w Biedronce natknęłam się na tonik nawilżająco-oczyszczający Lirene, który niedawno zużyłam, a więc nadeszła pora na jego recenzję.

piątek, 6 marca 2015

Ulubieńcy lutego

Mamy już kilka dni marca, więc najwyższa pora, aby zrobić kosmetyczne podsumowanie lutego i wyłonić produkty, po które sięgałam najczęściej i najchętniej, co może świadczyć tylko o tym, że wywiązały się ze swojej roli bardzo dobrze i zasłużyły na wyróżnienie. Wśród ulubieńców będzie trochę kolorówki, trochę akcesoriów oraz coś do pielęgnacji włosów. Zapraszam na najlepszą piątkę lutego. 


czwartek, 5 marca 2015

Podsumowanie lutowej akcji zużywania zapasów próbek

Na początku lutego przyłączyłam się do akcji, którą zainicjowała na swoim blogu Asia. Zaglądając do koszyczka ze zbiorami różnego rodzaju saszetek, testerów, miniaturek, a nawet maseczek saszetkowych, naliczyłam się 93 sztuk, które aż się prosiły, żeby z nimi zrobić porządek.

Próbki były z wielu kategorii:
  • pielęgnacja twarzy - kremy do twarzy i pod oczy, serum, maseczki, kremy z filtrami,
  • pielęgnacja ciała - żele pod prysznic i do higieny intymnej, balsamy, mleczka, lotiony, dezodorant,
  • pielęgnacja włosów: maski, serum na końcówki,
  • zapachy,
  • makijaż - testery podkładów płynnych i mineralnych, odsypka pudru, baza pod makijaż.

środa, 4 marca 2015

Balea, Odżywka nabłyszczająca 'Figa i ekstrakt z pereł'

W ulubieńcach stycznia [klik] znalazła się odżywka nabłyszczająca 'Figa i ekstrakt z pereł' Balea, która niestety u mnie sięgnęła już denka, a nie doczekała się jeszcze recenzji. Dziś więc nadrabiam to niedopatrzenie. Produktu używałam dłużej niż tylko przez jeden miesiąc i od pierwszego zastosowania byłam bardzo zadowolona. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych odżywek, jaka trafiła na moje kapryśne kosmyki. Jeśli jesteście ciekawi czym sobie zaskarbiła moją sympatię, na jakich włosach sprawdzi się najlepiej i na ile sposobów można ją wykorzystać, to zapraszam do dalszej lektury.



niedziela, 1 marca 2015

Celia de Luxe, Argan Królewski, Matujący krem przeciwzmarszczkowy na dzień/noc

Matujący krem przeciwzmarszczkowy z serii Argan Królewski od Celii wrzuciłam do koszyka wiele miesięcy temu, podczas zakupów w Biedronce, kiedy to ów sklep zalały kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe tej polskiej marki kosmetycznej. Dopasować u mnie krem, który zadowalałby całkowicie moją cerę nie jest łatwo, więc szczerze mówiąc nie spodziewałam się wiele i tym razem, zwłaszcza po produkcie, który nie kosztował bodaj nawet 10 zł. Z jakiegoś powodu, chyba tylko przez sentyment do marki Celia postanowiłam jednak sprawdzić co to za kosmetyk i nie zagłębiając się w skład powędrowałam z nim do kasy.

sobota, 7 lutego 2015

Zimowa pielęgnacja bardzo suchej skóry ciała

O tym, że mam bardzo suchą skórę ciała wspominałam już nie raz. Późną wiosną czy latem przesuszenie jest mniejsze i łatwiej też dobrać kosmetyki pielęgnacyjne. Problemy zaczynają się wraz z nadejściem jesieni. Już w połowie października ubiegłego roku moja skóra stała się bardzo wymagająca. Była napięta, szorstka, przesuszona, pojawiło się nawet swędzenie. Kosmetyki, które stosowałam dotychczas w ogóle nie pomagały, wróciłam więc do produktów sprawdzonych w poprzednich latach oraz odkryłam kilka nowości. 


Półki drogeryjne uginają się od kosmetyków pielęgnujących ekstremalnie suchą skórę, jednak nie zawsze obietnice producenta z opakowania w praktyce się sprawdzają. Dlatego wybrałam te, które naprawdę działają i nie są drogie. Przy suchej skórze ważna jest regularność w stosowaniu kosmetyków, zwłaszcza do natłuszczania i nawilżania, więc siłą rzeczy zużywa się ich spore ilości, a korzystając z tych z wyższej półki cenowej można zbankrutować. Jak pielęgnuję bardzo suchą skórę, czego używam i co polecam w dalszej części. 

piątek, 6 lutego 2015

Green Pharmacy, Olejek łopianowy ze skrzypem polnym

Kilka dni temu w ulubieńcach stycznia pojawił się olejek łopianowy ze skrzypem polnym z Green Pharmacy. Olejek ten uwielbiam i bez wątpienia zasłużył sobie na miejsce w owym zestawieniu. Zresztą towarzyszy mi od września zeszłego roku (pokazywałam go w poście zakupowym TUTAJ)  i cały czas z taką samą ochotą po niego sięgam, ciesząc się jego zaletami. Posiada on jednak wady, które jednocześnie mogłyby mu zapewnić także miano bubla. Jeśli jesteście ciekawi, co mnie w nim urzekło, a co rozczarowało, to zapraszam do lektury.

czwartek, 5 lutego 2015

Bania Agafii, Maska do twarzy dziegciowa oczyszczająca

Kiedy zobaczyłam stacjonarnie w niewielkiej drogerii regał z kosmetykami Babuszki Agafii nie mogłam wyjść z pustymi rękami i do koszyka wrzuciłam kilka produktów, między innym maseczkę do twarzy dziegciową, oczyszczającą.


środa, 4 lutego 2015

LUTY: Akcja zużywania zapasów próbek - START

Gdy dowiedziałam się o akcji zużywania próbek, którą zapoczątkowała na swoim blogu Asia , od razu postanowiłam się zgłosić.
Mam dość duże zapasy próbek, najróżniejszych saszetek, słoiczków i miniaturek. Do tego można doliczyć maseczki jednorazowe, próbki zapachów i miniaturki produktów. Naliczyłam tego 93 sztuki. 

Zapewne przez miesiąc nie wykorzystam ich wszystkich, ale mam nadzieję, że ta akcja zmobilizuje mnie do rozpoczęcia walki z tym zapasem i pozwoli mi zmniejszyć ilość poniższych zasobów.


Wy też macie takie zapasy próbek, czy pozbywacie się ich na bieżąco? Macie ochotę przyłączyć się do akcji?

wtorek, 3 lutego 2015

Ulubieńcy stycznia

Styczeń minął mi bardzo szybko i nie mogę uwierzyć, że mamy już za sobą jeden miesiąc nowego roku. Nadeszła więc pora, żeby przyjrzeć się kosmetykom, które towarzyszyły mi najczęściej w tym czasie. Większość z nich używam już od dawna i właściwie obecnie sięgają denka. W pełni zasłużyły sobie na miejsce w ulubieńcach. Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda moja wspaniała piątka stycznia, to zapraszam do dalszej części.


sobota, 31 stycznia 2015

OPI, Lincoln Park After Dark

Zima niestety nie chce odpuścić, dlatego u mnie na paznokciach znowu królują bardzo ciemne barwy. Tym razem postawiłam na chyba najmroczniejszy kolor, jaki posiadam w swoim lakierowym zbiorze, czyli Lincoln Park After Dark od OPI, który pochodzi z zestawu mini lakierów Take Ten [klik]. Kolor jest częścią Chicago Collection - starej kolekcji, którą OPI wypuściło bodaj na jesień 2005 roku, jednak nadal jest w sprzedaży i cieszy się dużą popularnością.

piątek, 30 stycznia 2015

Babydream für Mama, Pflegeöl, Olejek do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży

Niedawno pisałam o płynie do kąpieli dla mam Babydream [klik]. Tak się złożyło, że zużyłam też olejek do pielęgnacji ciała tej marki, więc to dobry moment, aby podzielić się wrażeniami. Płyn bardzo przypadł mi do gustu i chętnie do niego wracam, jednak w stosunku do olejku mam mieszane uczucia. Ma sporo zalet, które sprawiają, że chciałabym kupić go ponownie, ale są też aspekty nie do końca mi pasujące. Jeśli jesteście ciekawi za co lubię ten olejek, a co mnie w nim zraża, to zapraszam do dalszej części.


środa, 28 stycznia 2015

Olej z pestek śliwki naturalny, Zrób Sobie Krem

Olej z pestek śliwki pojawił się w ostatnim poście ze zużyciami minionych miesięcy [klik]. Wspomniałam o nim bardzo krótko i podkreśliłam, że należy do moich hitów pielęgnacyjnych. Do tego stopnia go uwielbiam, że zasługuje na miano ulubieńca roku 2014. Jeśli chodzi o ścisłość to używałam go już w poprzednich latach i zawsze byłam nim oczarowana, dlatego z chęcią do niego wracam. Używam zawsze oleju zimnotłoczonego, nierafinowanego, otrzymywanego z  nasion śliwki domowej i właśnie o nim będzie dzisiejsza recenzja.

INCI: Prunus Domestica Seed Oil

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Denko z ostatnich miesięcy

Postu denkowego nie było na blogu od ponad trzech miesięcy. Jak na tak długi okres to nie jestem zadowolona z ilości wyrzuconych właśnie pustych opakowań. Notka jednak nie będzie krótka, bo trzeba wspomnieć o ponad 40 produktach. O większości nadmienię jedynie słówko, a zainteresowanych odsyłam do recenzji. Trochę więcej napiszę o kosmetykach, o których jeszcze nie wspominałam. Dla lepszego rozeznania postanowiłam wyróżnić kolorami produkty:

  • Zielony - bardzo dobre (niektóre to moje hity), kosmetyki, które żegnam z żalem.
  • Czerwony -  u mnie to się nie sprawdziło, a więc w moich oczach buble.
  • Czarny - dobre, przeciętne, ani nie powalają, ale też złe nie są.

Muszę też dodać, że wszystkie oleje powinny znaleźć się w ulubieńcach roku 2014 i należy je bezapelacyjnie zaliczyć do tego grona, jednak aby tamten post nie zamienił się w tasiemca wspomniałam tylko o ogromnym znaczeniu olejów w pielęgnacji i mojej wielkiej miłości do nich. Tak się składa, że większość tych zdenkowanych należy do moich hitów i nie wyobrażam sobie kosmetyczki bez nich.


sobota, 24 stycznia 2015

Rimmel, Salon Pro Lycra, 307 Grape Sorbet

 Zdarzyło się Wam przed wyjściem zobaczyć, że paznokcie pozostawiają wiele do życzenia, właśnie pojawił się jakiś odprysk, albo końcówki są nieładnie starte, a już jesteście spóźnione, tudzież byłyście zawalone robotą i nie miałyście czasu na porządny manicure, a teraz musicie pędzić i przydałoby się jeszcze jakoś wyglądać. Zapewne tak, w każdym razie mnie się zdarzają takie sytuacje i wówczas sięgam właśnie po lakier Rimmel w odcieniu 307 Grape Sorbet. Zmywam szybko stary kolor, nakładam jedną warstwę i w 5 minut jestem gotowa do wyjścia. Czasem jeszcze przed samym wyjściem dokładam 2 warstwę, która dosycha po drodze.
Z tym lakierem łączy mnie klasyczny love and hate relationship. Ma swoje zalety, które sprawiają, że od czasu do czasu do niego wracam, ale ma też kilka cech, które mnie denerwują.


czwartek, 22 stycznia 2015

Tag: Alfabet oraz wyniki "oddania" kosmetycznego

Dzisiaj post prawie nie spotykany na moim blogu, czyli będzie mniej kosmetycznie, a więcej opowiem o sobie. Jakiś czas temu do udziału w tagu zaprosiła mnie Justyna z bloga Blankita (TUTAJ znajdziecie jej odpowiedzi). Dziękuję serdecznie :) Zabawa polega na dopasowaniu do każdej litery alfabetu słowa, które w jakiś sposób wiąże się ze mną, z tym co lubię, co mnie opisuje. Jeśli jesteście ciekawi, to zapraszam do czytania.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Tusze Max Factor: Masterpiece i 2000 Calorie oraz Yves Rocher, Sexy Pulp

Niedawno ostatnie tchnienie wydały dwie maskary: Max Factor, 2000 Calorie Dramatic Volume oraz Yves Rocher, Sexy Pulp, których używałam przez wiele miesięcy na zmianę (po kilka tygodni lub dni). Wcześniej w poście denkowym [klik] pojawił się też tusz Max Factor, Masterpiece. Recenzja tego ostatniego od dawna była zapisana w kopiach roboczych, ale jakoś nie mogła doczekać się publikacji. Niestety nie dysponowałam odpowiednimi zdjęciami żadnej z tych maskar, jedynie miałam jakieś pojedyncze, w dodatku złej jakości fotografie np. zrobione do postów z zakupami. Zdjęcia tego, jak zachowują się te tusze na rzęsach też nie do końca są satysfakcjonujące, dlatego że robiłam je, gdy produkty były już niemal wyschnięte. Nie oddają więc tak dobrego efektu, jaki zapewniały, gdy były u szczytu swojej świetności. Mimo wszystko mam nadzieję, że wybaczycie mi kiepskie zdjęcia, a tekst uzupełni resztę.

niedziela, 18 stycznia 2015

Rimmel, Scandaleyes Precision Micro Eyeliner (Wodoodporny tusz do kresek)

Kreska na górnej powiece to u mnie nieodłączny element makijażu niemal odkąd zaczęłam się malować. "Przerobiłam" już więc chyba wszystkie rodzaje akcesoriów do jej rysowania (eyelinery w kałamarzu, w żelu, w pisaku, kredki, cienie).  Z eyelinerem w pisaku wiążą się bardzo dobre wspomnienia. Wieki temu używałam bowiem fantastycznego egzemplarza, dorwanego gdzieś w osiedlowej drogerii, nie pamiętam już jakiej marki (raczej niedostępnej od dawna na rynku). Był bardzo wygodny w użyciu, pozwalał mi narysować bardzo precyzyjną kreskę, która utrzymywała się w niezmienionym stanie od nałożenia, aż do demakijażu. Był ozdobą makijażu oka. Kiedy więc natrafiłam na promocję eyelinera w pisaku marki Rimmel, nie zastanawiając się długo wrzuciłam go do koszyka. 

piątek, 16 stycznia 2015

Babydream für Mama, Wohlfühl-Bad, Płyn do kąpieli

Myjadła pod prysznic zmieniam bardzo często, ponieważ dość szybko nudzą mi się ich zapachy. Rzadko kiedy wracam ponownie do tego samego produktu, jednak płyn do kąpieli marki Babydream stanowi wyjątek. Nie przeszkadza mi nawet fakt, że nie mam wanny i używam go jako "żelu" pod prysznic.


wtorek, 13 stycznia 2015

Isana Med, Mleczko do ciała do wyjątkowo suchej i napiętej skóry, 10% urea

Natura obdarzyła mnie bardzo suchą skórą ciała, o którą muszę odpowiednio dbać. Nie obejdzie się bez użycia nawilżającego mazidła po kąpieli. O ile jeszcze wiosną czy latem zadowoli się lżejszymi masłami i balsamami, to wraz z nadejściem sezonu grzewczego zaczyna się dla niej ciężki okres, kiedy to jest napięta, szorstka, a nawet swędzi. Wówczas znalezienie odpowiedniego kosmetyku, który utrzymałby skórę w dobrym stanie staje się dla mnie nie lada wyzwaniem. Większość z nich nie nawilża dostatecznie i wymaga częstego ponawiania aplikacji. Poszukując czegoś odpowiedniego, natrafiłam w Rossmannie na mleczko do ciała z 10% mocznika dla wyjątkowo suchej i napiętej skóry. 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Maybelline, SuperStay, BETTER SKIN


Do tego podkładu podeszłam z rezerwą. Przyznaję, moją uwagę zwrócił napis SuperStay, gdyż z takiej serii Maybelline pochodził jeden z moich ulubionych podkładów. Świetnie krył, dawał ładne satynowe wykończenie i długo się utrzymywał, nie miałam także kłopotu z doborem odpowiedniego jasnego odcienia. Niestety został wycofany (dlaczego??) i jego miejsce zajął Affinitone. Wiem, że sporo osób go sobie chwali, ale dla mnie okazał się bublem. Podkład faktycznie był lekki, ale zupełnie nie krył i po godzinie znikał z mojej twarzy. Trzeba było co chwilę ponawiać aplikację. Z wielką radością powitałam więc denko i mogłam go pożegnać. Obawiałam się, że Better Skin może być Affinitonem w innym opakowaniu, ale do jego zakupu zachęciła mnie koleżanka. Gdy tylko pojawiła się promocja w Rossmannie (27,99zł) od razu wylądował w koszyku.


sobota, 10 stycznia 2015

Golden Rose, Rich Color nr 31

W podsumowaniu rocznym pisałam, że w minionym roku na moich paznokciach królowały pastele. I owszem, takie właśnie lakiery wybierałam najczęściej, co nie znaczy, że w ogóle zrezygnowałam z ciemniejszych barw. Jednym z lakierów, który wyhaczyłam w osiedlowej drogerii jeszcze na początku lata był Golden Rose z serii Rich Color o numerze 31, który jakkolwiek by nie patrzeć raczej do wakacyjnych barw się nie zalicza, ale jesienią zaczęłam coraz częściej po niego sięgać.

piątek, 9 stycznia 2015

Dr. Organic, Organiczne Serum pod Oczy Oliwa z Oliwek

Skóra pod oczami wymaga szczególnej uwagi, zwłaszcza gdy jest cienka, bardzo sucha i już nie nastoletnia. Przywiązuję więc dużą wagę do pielęgnacji okolic oczu, tym bardziej, że mam także duże zasinienia i konieczne staje się używanie dobrze kryjących korektorów, które mogą obciążać delikatną skórę. Nie ograniczam się więc tylko do aplikacji porządnych kremów, ale także regularnie stosuję różnego rodzaju maseczki dedykowane tej okolicy (tradycyjne, algowe, w postaci płatków), a także serum. Ucieszyłam się więc, kiedy w paczuszce od Dr.Organic znalazłam kosmetyk mający wspierać moje wysiłki w utrzymaniu skóry wokół oczu w odpowiedniej kondycji, czyli Organiczne Serum pod Oczy Oliwa z Oliwek.


czwartek, 8 stycznia 2015

Woda kwiatowa (hydrolat) z kwiatów oczaru z e-naturalne


Hydrolat z oczaru wirginijskiego jest znany ze wspaniałych właściwości, przede wszystkim przeciwzapalnych i antybakteryjnych. Jest na ogół rekomendowany do skóry tłustej, wrażliwej, z rozszerzonymi porami, którą ma nawilżać, działać ściągająco i tonizująco. Trzeba przyznać, że brzmi to wszystko bardzo zachęcająco, zwłaszcza jeśli walczy się z wypryskami, nadmiernym świeceniem cery, spowodowanym nadprodukcją sebum oraz rozszerzonymi porami. Przeglądając oferty różnych sklepów, doszłam do wniosku, że dla mojej wrażliwej, mieszanej cery ze skłonnością do rozszerzonych naczynek najbardziej odpowiednia będzie woda kwiatowa ze sklepu e-naturalne. 


środa, 7 stycznia 2015

Olej z pestek (nasion) malin

Dziś chciałabym napisać kilka słów na temat oleju zdenkowanego jeszcze w październiku. Olej z nasion malin był jednym z pierwszych, który zakupiłam na początku mojej przygody z olejami, czyli jakieś trzy lata temu. Najpierw zaopatrywałam się w niego na stronie Zrób Sobie Krem i to właśnie olej z tego sklepu rozkochał mnie w sobie. Wybierałam zawsze olej nierafinowany, tłoczony na zimno, a że ostatnim razem, gdy wykończyłam jego buteleczkę, akurat nie miałam w planach zamówienia na ZSK lecz zainteresowało mnie kilka (pół)produktów z e-naturalne, to przy okazji także wylądował w koszyku. Robiąc zdjęcia dysponowałam buteleczką z tego drugiego sklepu, ale recenzja będzie łączona, gdyż przeznaczenie i działanie mają takie samo.


wtorek, 6 stycznia 2015

L'oreal, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny do cery suchej i wrażliwej

W tym roku zużyłam kilka butelek płynu micelarnego z L'oreal, a nie doczekał się jeszcze żadnej recenzji. Jestem u denka kolejnej, więc myślę, że to dobry moment, żeby napisać o nim kilka słów.

Oddam kosmetyki :)

Jak pisałam już na blogu kilka razy, w zeszłym roku poddałam się kuracji kwasem migdałowym, a przed jej rozpoczęciem udałam się do kosmetyczki na konsultację, która określiła, że najbardziej odpowiedni dla mnie będzie właśnie ten kwas. Zaopatrzyłam się więc w cały zestaw produktów z firmy Norel przeznaczony do domowej pielęgnacji (dokładna charakterystyka wszystkich z nich oraz efekty stosowania znajduje się w poście TUTAJ). Kosmetyki te są jednak niezwykle wydajne i nawet po wielu miesiącach ich używania ubytek w opakowaniach jest znikomy. Planowałam kontynuację kuracji, jednak z pewnych względów nie będzie to możliwe. 

Żal mi wyrzucać tych produktów, pomyślałam więc, że może któraś z moich czytelniczek ma w planach przeprowadzenie takiej kuracji i wie, że najodpowiedniejszym kwasem będzie dla niej właśnie migdałowy. Jeśli ktoś ma taką pewność, a brakuje mu jeszcze odpowiednich preparatów, to oddam cały zestaw, na który składają się:
  • żel oczyszczający z 6% kwasem migdałowym - data ważności: 09.2015,
  • tonik żelowy z 4% kwasem migdałowym - data ważności: 10.2015,
  • krem rozjaśniająco-wygładzający z 4 % kwasem migdałowym i PHA - data ważności: 09.2015.


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Dr.Organic, Organiczny krem na noc Minerały Morza Martwego

Moja skóra (poza nosem i brodą) jest sucha, a nawet bardzo sucha i nie łatwo jest mi dopasować odpowiedni krem, dostarczający najlepszych składników. Większość z używanych przeze mnie drogeryjnych kosmetyków nie nawilżała i nie odżywiała jej dostatecznie. Skóra była matowa, nie wyglądała także świeżo i młodo, a wrażenie to dodatkowo potęgowało pojawienie się "zmarszczek" wynikających z braku odpowiedniego nawilżenia. W ramach współpracy z marką Dr.Organic otrzymałam do testów organiczny krem na noc, który wychodzi naprzeciw wymaganiom suchej skóry i ma jej zapewnić optymalną nocną pielęgnację, działając również przeciwstarzeniowo.


niedziela, 4 stycznia 2015

Ulubieńcy roku 2014 - pielęgnacja i kolorówka

Przez moją kosmetyczkę przewinęło się sporo bardzo dobrych kosmetyków, wartych uwzględnienia czy polecenia w rocznym podsumowaniu, jednak ten post byłby bardzo długi. Ograniczyłam się więc do produktów najlepszych, które znacząco odmieniły moją pielęgnację i makijaż. W większości znalazły się tu kosmetyki odkryte w 2014 roku, ale też kilka takich, które znałam wcześniej, jednak w czasie minionych dwunastu miesięcy jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu jakie są znakomite, a ich przewaga nad innymi poznanymi przeze mnie w danej kategorii produktami jest miażdżąca. 



piątek, 2 stycznia 2015

Alterra, Szampon nadający włosom połysk 'Morela i Pszenica' do włosów matwych i łamliwych

Jakiś czas temu pisałam o szamponie z Alterry w wersji 'Granat i Aloes' [klik], z którego byłam bardzo zadowolona, jednak często do niego wracając od ponad dwóch lat, pragnęłam jakiejś odmiany. Postanowiłam się przekonać, czy pozostałe propozycje tej marki również będą mi odpowiadać. Po przeanalizowaniu składu całej rodziny, zdecydowałam się ostatecznie na wersję 'Morela BIO i Pszenica BIO'.