piątek, 19 września 2014

The Balm, Mary-Lou Manizer

Nie wiem czy jest jeszcze ktoś, kto nie słyszałby o Mary-Lou. Ten rozświetlacz bije rekordy popularności oraz zbiera morze pochwał. Jest to jeden z tych kosmetyków, które mnie oczarowały i nie wiem dlaczego jeszcze nie doczekał się osobnego posta, skoro kupiłam go bez mała rok temu (post zakupowy).

Pojemność: 8,5 g.
Cena: 61 zł - 65 zł.
Dostępność: sklepy internetowe.

Skład:

Opakowanie jest solidne, zamykane na zatrzask. W środku znajduje się lusterko. Przez wiele miesięcy nic się nie urwało nie pojawiły się odpryski, nie zaszwankowały zawiasy, mimo podróżowania i bywania w różnych kosmetyczkach. 


Produkt jest drobno zmielony, nie ma w nim żadnych brokatowych drobinek i dzięki temu za jego pomocą można uzyskać piękną taflę.



Ma świetną pigmentację i wystarczy delikatnie musnąć nim skórę, aby osiągnąć wyrazisty rezultat. Przy nakładaniu wskazana jest ostrożność, gdyż łatwo można z nim przesadzić. Na ogół aplikuję go w symbolicznych ilościach, na niektórych zdjęciach poniżej dałam go więcej, aby był widoczny (inaczej aparat  go "zjadał").  


Długo rozważałam jego zakup, a najwięcej obaw dotyczyło koloru. Zastanawiałam się czy Mary-Lou o złoto-beżowym odcieniu będzie pasować do mojej jasnej karnacji. Niestety nigdzie stacjonarnie nie można tego sprawdzić, więc musiałam zaryzykować. 

Najlepiej współgrają z moją skórą podkłady w kolorystyce neutralnej lub lekko ocieplonej (zimą: Max Factor, Lasting Performance 100 Fair, gdy trochę się opalę Revlon ColorStay 150 Buff; Max Factor Facefinity All Day Flawless 47 Nude). Z tymi podkładami Mary-Lou, nakładana oszczędnie świetnie się dogaduje. 


Najchętniej nakładam go nad kościami policzkowymi i na ogół subtelne rozświetlenie twarzy jest dla mnie wystarczające. Można również pokusić się o muśnięcie nim środka nosa czy łuku kupidyna. U mnie akurat ten rejon twarzy z racji tłustej skóry ma tendencję do świecenia się, więc dodatkowe stosowanie rozświetlacza nie jest wskazane. Sprawdzi się także jako cień do powiek lub do rozświetlenia łuku brwiowego czy wewnętrznego kącika oka (preferuję jednak cienie matowe). W lecie, kiedy skóra nabierze lekkiej opalenizny warto delikatnie opruszyć nim także dekolt oraz ramiona.


Rozświetlacz, w dodatku w takiej cenie nie był u mnie produktem niezbędnym, jednak nie żałuję jego zakupu. Stanowi taką kropkę nad "i" w makijażu.

Co sądzicie o Mary-Lou Manizer? Uważacie, że jest zbędnym wydatkiem, kusi Was czy uległyście już jego urokowi? 

32 komentarze:

  1. super się prezentuje
    słyszałam już wiele o nim opinii pozytywnych

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam go na liście zakupowej,musi być mój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. najlepszy rozświetlacz jaki mam, nie ma żadnych minusów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się w nim nie doszukałam żadnego minusu ;)

      Usuń
  4. cały czas go chcę , ale nie kupuję bo obiecałam sobie, że będzie mój jak wykończę wszystkie inne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Od kiedy tylko przeczytałam o nim w blogosferze marzy mi się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie dawał spokoju i musiałam go w końcu zdobyć ;)

      Usuń
  6. A ja cały czas się waham... Mam wrażenie że może być dla mnie zbyt ciepły :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie można go sobie nigdzie sprawdzić ;)

      Usuń
  7. Dużo dobrego o nim czytam ;) I wygląda pięknie ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. To prawda, też mnie niektóre zachwycają ;)

      Usuń
  9. Mnie kusi ale nadal walczę ze sobą bo w sumie go nie potrzebuję (rzadko sięgam po rozświetlacz) ale jest taki piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. śliczny jest!

    ___________________
    a u mnie?
    fashion w black&white

    OdpowiedzUsuń
  11. Ślicznie u Ciebie wyglada:) Bardzo go lubię:) w ogóle lubie rozświetlacze;)

    OdpowiedzUsuń
  12. tak rzadko używam rozświetlacza, że grzechem byłoby wydac tyle pieniędzy. Tym bardziej, że ze swojego sleekowego jestem zadowolona.Także nie czuję sie skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie się prezentuje na twarzy ten rozświetlacz, ale na razie mam ważniejsze rzeczy do kupienia :( P.S. mam ten sam pędzelek z Ecotools :)

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo podoba mi sie opakowanie tego rozświetlacza.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ojeeeej, ale piękny efekt! No to chyba kolejny kosmetyk trafi na moją wishlistę, o mamo, zbankrutuję :P

    p.s. pędzelek z ecotools bardzo mnie kusi od dawna :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędzelek jest bardzo przydatny i to nie tylko do rozświetlacza ;)

      Usuń
  16. Bardzo ładnie wygląda, ja się boję rozświetlaczy z racji i tak błyszczącej cery :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale to rozumiem, sama stosuję go tylko nad kościami policzkowymi, bo strefę T mam błyszczącą ;)

      Usuń
  17. Pamiętam kiedy pierwszy raz go zobaczyłam w Marrionaud i zrobiłam swatcha - zakochałam się od razu :)
    Musiał być mój i mimo, że mam kilka innych, to The Balm daje najlepszy efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też do tej pory nie odkryłam lepszego rozświetlacza ;)

      Usuń
  18. Wygląda pięknie na twarzy, zdecydowanie warty tej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jest na mojej wishliście, wygląda świetnie! Ja rozświetlacza też używam raczej na kościach policzkowych, bo skóra tłusta niestety ma swoje wysokie wymagania :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie miałam :) Prezentuje się super.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jest na mojej liście. Może kiedyś.
    Pozdrawiam Emm

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę że Twoja tafla Mary Lou też nie jest nieskazitelna, też ma mini pęknięcie z boku. Moja jakby się skurczyła i... pękła. Nie rzucałam nią zbytnio, ani nie tłukłam kosmetyczką, a sama się skruszyła. I nie jestem pierwsza, która tak miała. A Tobie jak się trzyma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie pojawiło się tylko to pęknięcie widoczne na zdjęciach. Nie jest ono jednak głębokie do samego spodu i póki co wszystko trzyma się dobrze. Zobaczymy jak będzie dalej ;)

      Usuń