niedziela, 21 września 2014

Essie, Fiji

Moja relacja z lakierem Fiji początkowo była szorstka, a wszystko za sprawą...  koloru. Gdzieś w sieci widziałam kilka swatchy i spodobał mi się jego niezwykle delikatny różowy odcień. W ostatnich miesiącach moja sympatia skłaniała się głównie w kierunku lakierów pastelowych, więc zapragnęłam go mieć. Los wyszedł naprzeciw mojemu chciejstwu i pewnego dnia skierowałam swoje kroki do Hebe, oczywiście tylko po jeden kosmetyk, który właśnie mi się skończył. Nie dość, że się spieszyłam, to jeszcze pojawiłam się w drogerii 5 minut przed zamknięciem, pędząc między regałami po zaplanowany konieczny sprawunek, spostrzegłam promocję lakierów Essie, a moje oko bardzo szybko wyłowiło z całej gromadki ten o nazwie Fiji, który po ułamku sekundy był już w koszyku. Po powrocie do domu musiałam zaraz pomalować paznokcie nową zdobyczą. Jakież było moje rozczarowanie, gdy skończyłam z niemal białymi paznokciami.


Pojemność: 13,5 ml.
Cena: od ok. 15 zł (Allegro) do 32 zł (drogerie).
Dostępność: drogerie stacjonarne (np. Hebe, Douglas) oraz internetowe, Super-Pharm, Allegro.


Mój egzemplarz ma szeroki pędzelek, a takie akurat preferuję. Jest też wersja z wąskim pędzelkiem. To nie koniec rozbieżności. Niektóre (głównie) pastelowe lakiery Essie o tej samej nazwie mają odmienne odcienie, między innymi Fiji występuje w różnych wariantach kolorystycznych. Sama miałam ochotę na delikatny róż, a trafił mi się bez mała biały lakier z niezwykle subtelnym, niemal niewidocznym dodatkiem różu. Ostatecznie po kilku aplikacjach przyzwyczaiłam się do niego, a nasza znajomość zaczęła się nawet przeradzać w sympatię.


Konsystencja mi odpowiada, nie jest rzadka i lakier nie rozlewa się na skórki. Krycie jest bardzo dobre i wystarczyłaby nawet jedna warstwa, wówczas będą lekko widoczne końcówki. Zazwyczaj aplikuję 2 warstwy, gdyż czasem po jednej zdarzają mi się niewielkie smugi, kolejna warstwa je niweluje. 

Trwałością bije na głowę większość, jeśli nie wszystkie lakiery z jakimi miałam styczność i można ją porównać z niektórymi piaskami. Na moich paznokciach zdarzało się, że wytrzymywał do 9 dni, a tydzień bez odprysków to standard (z małą pomocą - odtłuszczacz, lakier bazowy i nawierzchniowy).

Koniec końców pędzelek, trwałość i poziom krycia, a nawet kolor powodują, że Fiji raczej nie zeschnie się zapomniany na dnie koszyczka z lakierami, gdyż coraz chętniej po niego sięgam.

Jak Wam się podoba? Bardziej przemawia do Was mocno rozbielona wersja czy delikatny róż? Lubicie jasne lakiery czy od nich stronicie?

33 komentarze:

  1. Pięknie wygląda na paznokciach;)

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczny kolor <3

    __________
    a u mnie?
    must have sezonu w modzie

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie prezentuje się na Twoich pazurkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam amerykańską wersję Fiji (tą ciemniejszą), ale tą też chcę ze względu na szeroki pędzelek który kocham :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę szerokie pędzelki i to jest argument przemawiający za bardziej białym wariantem ;)

      Usuń
  5. Wygląda przepięknie :) Dobrze, że nie jest problematyczny w aplikacji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam z nim kłopotów, zwłaszcza biorąc pod uwagę pastelowe lakiery, których aplikacja nierzadko bywa koszmarkiem ;)

      Usuń
  6. Mi się podoba ten odcień i chętnie bym go nosiła skoro ma takie dobre krycie i trwałość :) Czas zamówić jakiegoś Essie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz częściej go widzę na różnych postach u dziewczyn i coraz częściej mam ochotę go kupić, jest obłędny! Chyba sobie zrobię prezent od siebie dla siebie bez okazji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba siebie trochę porozpieszczać ;)

      Usuń
  8. Jak dla mnie rozbielona wersja jest fajniejsza i bardziej nietypowa, co właśnie cenię sobie w lakierach do paznokci marki Essie ;). Jeśli już sięgam po drogi lakier, to tylko dlatego, że ma wyjątkowy kolor, a taki rozbielony właśnie JEST wyjątkowy. Mimo wszystko jednak wkurzyłabym się mocno, gdyby coś diametralnie odbiegało od moich oczekiwań... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie też celuję w kolory, których odpowiedników nie mogę się doszukać wśród tańszych marek. Zła byłam i owszem, ale zawiniło też moje niedopatrzenie. Przynajmniej mam szeroki pędzelek, bo z tego, co zaobserwowałam wersja bardziej różowa ma wąski. Kolor faktycznie jest niespotykany i im dłużej go noszę na paznokciach, tym bardziej mi się podoba, Nie ma tego złego... ;)

      Usuń
  9. Odcień idealny. Kocham takie kolory! Kupię z pewnością <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolor taki dziewczęcy, podoba się mi:)

    OdpowiedzUsuń
  11. To będzie pierwszy lakier tej firmy jaki kupię :D Kiedyś :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam te delikatne kolory Essie, a ten jest na prawde uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny jest, takiego koloru właśnie szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja od dłuższego czasu mam na niego chęć, ale zaskoczyłaś mnie tym, że poszczególne egzemplarze mogą się różnić kolorem. Ja mam ochotę właśnie na ten lekko różowy. I weź teraz człowieku bądź mądry i traf na właściwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że wersja z cienkim pędzelkiem (amerykańska) jest bardziej różowa i zamawiając z niektórych internetowych drogerii można na nią trafić. W Hebe widziałam tylko tę bardziej białą ;)

      Usuń
  15. Jest piękny! Wisi na mojej liście zakupów lakierowch, właśnie w tej mocniej rozbielonej wersji i wąskim pędzelkiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie się prezentuje, bardzo lubię takie delikatne odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. piękny:) mam Essie Roomper Room tylko trochę bardziej różowy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie dziś go kupiłam i jestem bardzo ciekawa czy nie będzie u mnie robił smug:) kolor jest piękny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. własnie mam go na paznokciach kolor jest piękny, niespotykany, trwałość też dobra, ale mimo wszystko nadal się z tymi lakierami nie lubię ;/

    OdpowiedzUsuń