niedziela, 17 sierpnia 2014

Denko, czyli zużyte kosmetyki w ostatnich miesiącach, cz. 2

Dziś część druga mini recenzji zużytych przeze mnie kosmetyków w ostatnich miesiącach. Tym razem główną rolę będą odgrywały produkty do ciała i włosów, a także te, które już dawno znalazły się na śmietniku i nie dysponuję zdjęciami pustych opakowań. Zamierzałam pominąć umieszczanie ich w denku, jednak do znacznej grupy kosmetyków zapewne nigdy nie wrócę, więc dodałam mały mix zdjęć, które posiadałam na komputerze i zrobiłam podsumowanie.


1. Carea, Bawełniane płatki kosmetyczne, 120 sztuk - świetna jakość za niską cenę. Dostępne są w Biedronce. Jestem im wierna od lat i nie znalazłam powodu, żeby szukać czegoś lepszego. Miałam różne wersje, a ostatnio Aloe Vera (zielone) oraz Soft Touch (fioletowe).  Wolę jednak te fioletowe, gdyż nie rozwarstwiają się, nie pozostawiają na twarzy włókien. Mają cienką strukturę, zatem nie pochłaniają nadmiernej ilości kosmetyków pielęgnacyjnych i nie zmniejszają drastycznie ich wydajności. Na powierzchni mają rowki zapewniające doskonałe spojenie płatka, ale przez to są odrobinę bardziej "szorstkie" od innych wariantów i być może u osób z wyjątkowo delikatną skórą będą powodować drapanie. Moja cera nie toleruje żadnych, nawet bardzo łagodnych drapaków, ścieraków, itp. (używam peelingów enzymatycznych i unikam szczotek oraz ostrych pędzli do makijażu), jest wrażliwa, a czasem bywa podrażniona, jednak nawet w takich momentach stosowałam te płatki i nie odczułam żadnego dyskomfortu. Dla mnie są odpowiednio miękkie i nie "drapią". Wersja zielona, Aloe Vera, posiada gładką powierzchnię, a co za tym idzie płatki są bardziej delikatne od fioletowych, jednak lubią się czasem rozwarstwiać (przy brzegach) i są grubsze. Pozostałe cechy obu wariantów (cena, nie pozostawianie włókien, ilość, opakowanie) są identyczne. Z pewnością nadal będę je kupować, zwłaszcza fioletowe - Soft Touch.


2. Carea, Patyczki higieniczne, 200 szt. - także z Biedronki. Patyczki to mój absolutny must have i raczej nie muszę się rozpisywać nad wszechstronnością ich zastosowań. W pełni odpowiadają moim oczekiwaniom co do patyczków (są dobrze wyprofilowane, zbite, nie rozczapierzają się, mają wygodne opakowanie, są łatwo dostępne i chyba najtańsze na rynku). Kupuję regularnie i polecam.

3. Luksja, Care Pro, Enrich Shower Milk, Mleczko pod prysznic z olejem sezamowym, 250 ml - ładny zapach niewątpliwie umilał chwile pod prysznicem. Polubiłam na tyle, że za jakiś czas zapewne do niego wrócę.


4. Joanna, Naturia Face, Peeling do twarzy z brzoskwinią do cery suchej i wrażliwej, 75 g  - to nie pomyłka, że ten peeling nie znalazł się wśród kosmetyków do twarzy. Od zawsze wiedziałam, że peelingi drobinkowe, choćby najdelikatniejsze nie są dla mojej cery, toteż używałam zawsze tylko tych enzymatycznych. Nie wiem jaki czort mnie podkusił, żeby kupować peeling z Joanny. Chciałam lepiej oczyścić i wygładzić twarz. I owszem pierwsze, niezwykle ostrożne i delikatne zastosowanie jakoś moja buzia zniosła. Za drugim, równie łagodnym podejściem niestety już była "podrapana". Peeling do twarzy jest zbyt ostry i stał się tylko kolejnym potwierdzeniem, że nie dla mnie drobinki. Zużyłam go więc kilka razy do peelingowania dłoni, a potem pod prysznic do ciała - tutaj okazał się w sam raz i świetnie wygładził skórę. Jednak jak na ciało wydajność jest kiepska, więc wiecej się nie skuszę. Produkt skąd inąd przyjemny - ma ładny zapach, odpowiednią konsystencję, dobrze peelinguje (dla mnie aż za dobrze). Zawiniła tutaj wyłącznie moja głupota. Nie polecam do cery delikatnej, naczynkowej.

5. L'biotica, Biovax, Intensywnie regenerująca maseczka, Naturalne oleje (Argan-Makadamia-Kokos), 20 ml - kupiłam kilka saszetek na próbę w Biedronce. Nie jest to jeszcze idealny produkt do moich włosów, bowiem obserwuję minusy, które doprowadzają mnie wręcz do rozpaczy, ale jest też w stanie wywołać u mnie zachwyt. Pozytywy oczarowały mnie na tyle, żeby pójść do drogerii po pełnowymiarowe opakowanie.


6. Marion, Zabieg laminowania - Proste i gładkie włosy, 2 x 10 ml - saszetka na dwa użycia, która przy moich długich włosach wystarczyła mi na jedno zastosowanie. Do opakowania był dołączony foliowy czepek. Propozycja Marion stanowi alternatywę dla domowych zabiegów laminowania włosów żelatyną. Będzie o tym produkcie osobny post, zatem więcej nie zdradzam. 

7. GAL, Keratynowa odżywka w kapsułkach twist-off, 48 szt. - słynne zielone rybki, o których dowiedziałam się trzy lata temu z wizażu, kiedy rozpaczliwie poszukiwałam czegoś co pomoże moim łamliwym, rozwarswiającym się paznokciom. Kilka miesięcy temu znów do nich wróciłam. Wcierałam je w płytkę paznokcia lub dodawałam do mieszanek różnych olejków, którymi także ratowałam paznokcie.  Keratyny co prawda nie zawierają, ale i tak okazują się pomocne w regenerowaniu słabych paznokci. Wystarczają na długo. Zapachem przypominają trochę olejek z drzewa herbacianego lub jakieś drzewo iglaste. Za cenę ok. 12 zł warto. Może kupię.

8. Joanna, Naturia Body, Masło do ciała z truskawką, 250 g - do atutów można zaliczyć aksamitną konsystencję, łatwość rozprowadzania oraz szybkie wchłanianie się produktu, co dla mnie jest szczególnie istotne w ciepłym okresie roku. Amatorzy truskawkowych deserów również powinni być usatysfakcjonowani jego intensywną wonią. Przyzwoicie nawilża i odżywia, ale przy mocno przesuszonej skórze może okazać się niewystarczające. Nie wiem czy kupię, gdyż półki drogeryjne uginają się od podobnych mazideł, które również chciałabym wypróbować. [Recenzja]

9. Facelle Intim, Wasch-lotion, Płyn do higieny intymnej, 300 ml - kosmetyk wszechstronny i niezawodny, do tego tani jak barszcz. Sprawdza się jako płyn do higieny intymnej, żel pod prysznic, a nawet zastępuje szampon do włosów lub żel do golenia. Zmywa oleje z włosów. Świetnie dopiera oporne zabrudzenia pędzli, szczególnie do podkładu i eyelinera w żelu. Nie zawiera SLS, ani SLES. Jest delikatny, nie podrażnia, nie wysusza, a przy tym cechuje się dużą skutecznością. Nie pachnie może nadzwyczaj urokliwie, ale woń nie jest też intensywna, mnie nie drażni, określiłabym ją jako neutralną (ani ładną, ani nieprzyjemną). W tej wersji wyczuwam m.in. delikatne nuty rumianku. Kolejna butelka już stoi w łazience.

10. Ziaja, Oliwkowy balsam do ciała, 300 ml - używam od wielu, wielu lat i będę do niego wracać nadal, mimo że ma kilka wad, ale o tym wkrótce w obszerniejszej notce.

11. Eveline, Body Glam, Luksusowy jedwab do ciała, 245 ml - kolejny kosmetyk, który sprostał moim oczekiwaniom względem smarowideł do ciała na okres wiosenno - letni. Wówczas dostatecznie nawilża i odżywia. Do plusów zaliczam także szybkie wchłanianie się, lekką konsystencję, opakowanie z pompką, łatwą aplikację oraz delikatny zapach. który nie koliduje z perfumami. Zimą jednak nie poradzi sobie z bardziej suchą skórą. [Recenzja]


12. Balea, Jeden Tag Shampoo Blaubeere, Szampon borówkowy (jagodowy), 300 ml




Zawiera SLES, a więc sprawdzi się jako szampon oczyszczający. Producent pisze, że bez silikonów, do codziennego stosowania i do wszystkich rodzajów włosów. Włosy myję co drugi dzień i przyznaję, że szampon nadaje się do częstego używania. Nie podrażniał skalpu, nie zauważyłam także negatywnego wpływu na włosy. Nie przesuszał ich, mimo że w składzie oprócz wspomnianego SLES-u widnieje ALCOHOL, na szczęście już za składnikiem Parfum i na samym końcu listy, więc zapewne w śladowych ilościach. Nawet bez użycia odżywki, umyte samym szamponem, moje kosmyki prezentowały się bardzo dobrze. Miałam wrażenie, że szampon nadaje im objętości i unosi u nasady. Co prawda puszyły się nieznacznie, ale w dużo mniejszym stopniu niż po bracie z linii Professional (o którym napiszę niżej). Znając możliwości moich włosów, to na takie puszenie mogę całkowicie przymknąć oko. Nie obciąża, a włosy stają się sypkie i miękkie. Już przy pierwszym użyciu zachwycił mnie zapach tego szamponu, w którym da się odnaleźć wyraźne nuty borówek. Konsystencja nie należy do zbyt rzadkich, jest lekko żelowa (przezroczysta o zabarwieniu błękitnym) w moim odczuciu idealna. Szampon bardzo dobrze się pieni. Polubiłam go znacznie bardziej niż "Połysk i ład" i był pierwszym produktem Balea, który wywarł na mnie tak pozytywne wrażenie, dlatego żałuję, że pochodził z limitowanej edycji i nie widzę go ani na niemieckiej stronie drogerii DM, ani na Allegro, bo z pewnością jeszcze kiedyś wrzuciłabym go do koszyka.

13. Scholl,  Krem zmiękczający skórę stóp, 75 ml -  nawet nieźle zmiękcza skórę stóp, ale trudno mi się wypowiedzieć czy w dłuższej perspektywie efekty są lepsze, gdyż mam problem z regularnym używaniem kremów do stóp i zazwyczaj sięgam po nie jak mi się przypomni. Najgorszy nie był, ale biorąc pod uwagę cenę i markę, to spodziewałam się lepszych rezultatów.

14. Dove, Beauty Cream Wash, Mydło w płynie, 250 ml - moje ulubione mydło o zapachu klasycznego mydełka Dove. Zużyłam już sporo takich opakowań. Nie wysusza, ma aksamitną konsystencję. Przy mojej wymagającej skórze dłoni spisuje się fantastycznie. Butelka z pompką, którą można postawić na umywalce, zapewnia wygodne dozowanie. Już kupiłam.

15. Isana, Intensywny krem do rąk z 5% urea - krem korzystnie wpływa na skórę rąk, dobrze ją nawilżając i odżywiając. Kupiłam już następną tubkę. [Recenzja]


Pozostałe kosmetyki (fotoMix): 


Bielenda, Bawełna, Skuteczny 2 - fazowy płyn do demakijażu oczu, 140 ml. - u mnie sprawdził się doskonale. Nie podrażnia skóry wokół oczu, nie szczypie, nie przesusza skóry lecz działa na nią lekko nawilżająco i pielęgnująco. Skutecznie usuwa makijaż niewodoodporny.[ Recenzja]

Dax Cosmetics, Perfecta, Żel pod prysznic peelingujący drobnoziarnisty, 200 ml - stosowany regularnie (dwa, trzy razy w tygodniu) wygładza skórę i przy delikatnej cerze może nawet zastąpić peeling. Nie przesusza i nie podrażnia, ma ładny zapach. Może kiedyś jeszcze kupię. [Recenzja]

Garnier, Ultra Doux, Olejek z awokado i masło karite, Odżywka do włosów, 200 ml
 - piękny zapach, przyjemna konsystencja, estetyczne opakowanie w moim odczuciu to największe zalety produktu. Odżywka nadaje włosom miękkości, objętości i lekkiego blasku (aplikowana w większej ilości). Z czasem pozytywne efekty stają się coraz słabsze, natomiast negatywy (puszenie włosów) trwają z taką samą siłą. Nie kupię. Pełna recenzja TUTAJ.

Balea, Totes Meer Salz Dusche, Atem Pause, Żel pod prysznic z solą i minerałami z Morza Martwego oraz Czerwonymi Owocami do skóry suchej, 300 ml - niezwykle subtelny zapach (z dominującą nutką owocu wiśni oraz odrobiną soli) będzie odpowiedni dla tych, którzy nie lubią zdecydowanych woni w kosmetykach pielęgnacyjnych. Konsystencję, estetyczne opakowanie oraz cenę zaliczam do jego mocnych stron. Obietnice producenta o nawilżeniu i walorach pielęgnacyjnych można włożyć między bajki. Nie oczekuję tego od żelu pod prysznic, ale nie sposób nie wspomnieć o braku wywiązania się z tych deklaracji. Jedyny plus za to, że nie przesusza nadmiernie, jednak przy bardzo suchej skórze z pewnością się nie sprawdzi. Nie mam w pobliżu  drogerii DM, więc nie kupię ponownie. [Recenzja]

Balea, Relax Dusche, Atem Pause, Żel pod prysznic z olejkiem ylang ylang, 300 ml - ma bardzo przyjemny, ale trudny do określenia zapach. Woń ta jest delikatna, działa kojąco i relaksująco. Żel odpowiednio się pieni, ma świetną konsystencję. Nie przesusza nadmiernie skóry. Słowem, bardzo przeciętny produkt, do którego nie mam dostępu, więc nie kupię ponownie. [Recenzja]

Eveline, Nail Therapy Professional, Miękkie i zadbane skórki, Profesjonalny preparat do usuwania skórek, 12 ml - używałam naprzemiennie z  lubianym przeze mnie, silnie działającym żelem do skórek Sally Hansen [recenzja]. Byłam z niego zadowolona na tyle, że kupiłam kolejne opakowanie. Recenzja niebawem, więc się nie będę rozpisywać na jego temat.

Bielenda, Profesional Formula, Dotleniająco - nawilżająca maseczka enzymatyczna, 2 x 5 g - saszetka podzielona na dwie części ma wystarczyć na dwa zastosowania i zgodnie z tym zaleceniem ją użyłam na twarz i szyję. Produkt nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha. Nieźle nawilża, lekko napina, poprawia ukrwienie. Skóra jest miękka i elastyczna. Ogólnie oceniam ją na plus, ale znam produkty jeszcze lepiej wpływające na moją cerę, więc nie wiem czy kupię ponownie. 

Bioderma, Sensibio H2O, Płyn micelarny, 500 ml - dobrze usuwa makijaż twarzy i oczu (niewodoodporny w moim przypadku). Ponadto nie podrażnia wrażliwej okolicy oczu, nie wysusza skóry, ma działanie łagodzące i kojące. Bardzo dobry produkt, niestety też drogi, dlatego kupię ponownie, tylko jeśli trafię na atrakcyjną promocję. Znam inne płyny, które u mnie sprawdzają się równie dobrze. Obecnie pozostała mi jeszcze jedna butelka w zapasie. [Recenzja]

Balea Professional, Glatt + Glanz Shampoo, Szampon połysk i ład, 250 ml - całkiem dobry szampon oczyszczający o przyjemnym zapachu. Nie wysusza włosów, dobrze się pieni, unosi włosy u nasady, nadaje miękkości i objętości. Niestety powodował u mnie puszenie się włosów, ma też kiepską dostępność, więc z tych względów nie kupię ponownie.  [Recenzja]

Znacie te kosmetyki? Jak Wam idzie denkowanie?

23 komentarze:

  1. Ja facelle i tej odżywki z ultra doux nie lubię :( ale krem do rąk z isany jest moim ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też odżywka z Ultra Doux AiK nie spisała się zbyt dobrze. Facelle lubię mieć pod ręką, nigdy nie wiadomo do czego może się przydać ;) Jednak przy dłuższym stosowaniu może się znudzić, dlatego co jakiś czas zastępuję go innymi płynami ;)

      Usuń
  2. oliwkowy balsam muszę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z najlepiej odżywiajacych i nawilżających kosmetyków do pielęggancji ciała, który sprosta wymaganiom nawet bardzo suchej skóry :)

      Usuń
  3. gratuluję zużyć:) ja odżywkę garnier uwielbiam, bardzo dobrze działa na moje włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Żałuję, że u mnie ta odżywka nie dała takich efektów.

      Usuń
  4. Spore denko :) Bardzo lubię te płatki kosmetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masm zamiar kupić właśnie ten Facelle, bo ma fajny skład :) Odżywka z Garniera też mi się ostatnio skończyła jak i żel z Luksji, ale nie wiem czy miałam ten sam zapach. Był przyjemny, ale raczej do niego nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pokaźne denko:) znam kilka z tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szampon borówkowy bardzo ładnie pachnie a do dwufazówek Bielendy się zraziłam po nieszczęsnej przygodzie z wersją Awokado.

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie ten Garnier do włosów też się w ogóle nie sprawdził:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę tu kilku swoich ulubieńców - m.in. żele, płatki, patyczki i płyn facelle - często do nich wracam :]

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałabym wypróbować tą odżywkę z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób ją sobie chwali. Może na Twoich włosach by się lepiej sprawdziła ;)

      Usuń
  11. Facelle uwielbiam, kilka innych produktów też znam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tą maskę Biovax bardzo lubię :). Mam pełnowymiarowe opakowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maska jest świetnym produktem. Tak mi się spodobało działanie po wypróbowaniu kilku saszetek, że też kupiłam pełnowymiarowy słoik ;)

      Usuń
  13. uwielbiam ten szampon z balei:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedyne co stąd miałam to platki kosmetyczne :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam na ten dłuższy opis produktu Ziai, bo chcę go zakupić :)

    OdpowiedzUsuń