piątek, 15 sierpnia 2014

Denko, czyli zużyte kosmetyki w ostatnich miesiącach, cz. 1

Dawno nie publikowałam postu denkowego, ostatni bodaj zawierał zdjęcia pustych opakowań zrobione jeszcze w połowie kwietnia. Zatem zużyte pojemniki gromadziłam przez prawie 4 miesiące. Część z nich znalazła się już na śmietniku (domownicy w czasie mojego wyjazdu wyrzucili torbę) i niestety nie mogłam ich teraz sfotografować.
Ze względu na sporą liczbę produktów notkę podzieliłam na dwie części. Dziś zapraszam na pierwszą z nich, w której przeważają kosmetyki do twarzy.



1. Fitokosmetik, Błękitna glinka Wałdajska, 100 g - jest świetnym kosmetykiem pomagającym oczyścić skórę. Nadaje się nawet do bardzo delikatnych cer, nie podrażnia. Łagodzi zaczerwienienia, wyrównuje koloryt, wygładza i zwęża pory. Uwielbiam i jak tylko zużyję inne glinki, na pewno do niej wrócę. [Recenzja]

2. e-naturalne, Maska algowa peel-off pod oczy, 10 g - kolejny produkt, z którego byłam zadowolona. Całkiem nieźle wpływa na skórę wokół oczu, napina ją, regeneruje, odrobinę spłyca drobne zmarszczki i trochę rozjaśnia cienie pod oczami (wynikające ze zmęczenia). Uważam też, że rezultat w dużej mierze zależy od kosmetyków, które aplikuję pod tę maskę (serum olejowe). Próbowałam ją zastąpić innymi maskami algowami, przeznaczonymi do twarzy, ale wydawało mi się, że efekt był odrobinę inny, dlatego wrzuciłam do koszyka kolejne opakowanie przy składaniu zamówienia w sklepie. Jej koszt nie jest wysoki, a wydajność znakomita. [Recenzja]

3. Yves Rocher, Riche Creme, Krem przeciwzmarszczkowy pod oczy, 15 ml - działanie mocno przeciętne, ani nie poprawia, ani nie pogarsza stanu skóry pod oczami. Nie kupię ponownie. [Recenzja]

4. Auriga, FLAVO - C Forte serum, 15 ml - serum z zawartością 15% kwasu L-askorbinowego i 30% Ginkgo Biloba




Skład: 
Aqua, Ascorbic Acid, Glycerin, Alcohol, Ethoxydiglycol, Ginkgo Biloba Extract, Vitis Vinifera Extract, Camellia Sinensis Extract
Serum ma postać bursztynowej cieczy, dozowanie ułatwia pipetka. Produkt jest ważny 3 miesiące od momentu otwarcia i udało mi się je zużyć nawet przed upływem tego terminu. Stosowałam je długo dwa razy dziennie (jak zaleca producent), czasem zdarzało mi się użyć go tylko raz na dzień. Początkowo efekty bardzo mi się podobały. Buzia była ładna, promienna, a przebarwienia potrądzikowe stały się zauważalnie jaśniejsze. Zachwyt jednak nie trwał długo i odnosiłam wrażenie, że produkt nic szczególnego nie robi. Wpływu na zmarszczki też nie było widać. Inna sprawa, że kwasy (o kuracji pisałam TUTAJ) wygładziły wcześniej buzię i właściwie zostało niewielkie pole do popisu w tym względzie. Mimo wszystko nic nie drgnęło. Czuję pewien niedosyt.

Nie był to mój pierwszy kosmetyk z witaminą C, używałam już innych preparatów, a nawet miałam zabiegi z jej wysokim stężeniem, dlatego od razu zdecydowałam się na 15% wersję, bowiem w ofercie Auriga znajdziemy też serum z 8% witaminą C. Produkt mnie nie podrażnił, nie zauważyłam żadnych negatywnych reakcji skóry. Jedynym dyskomfortem związanym z jego stosowaniem jest to, że może barwić skórę. Pościeli sobie nie pobrudziłam, ale widziałam żółtą warstwekę na buzi, kiedy wymieszało się z kremem z filtrem. Trzeba mieć na uwadze porządne wchłonięcie się produktu, gdyż mogą się odznaczać żółte smugi zwłaszcza na granicy podkładu. Spodziewałam się więcej po tym produkcie. Mam mieszane uczucia co do serum i nie mogłam się zdobyć na pełną recenzję. Nie wiem czy jeszcze kiedyś zdecyduję się na ponowny zakup.

5. Purederm, Botanical Choice, Plastry na nos oczyszczające pory - u mnie dobrze się sprawdzają. Jednorazowe użycie nie daje co prawda 100% efektu, ale ok. 30% z pewnością. Stosowane regularnie pomagają oczyścić pory na nosie, usuwają większość wągrów, znacznie poprawiają wygląd skóry. Przyklejam je na uprzednio zwilżoną wodą termalną skórę nosa (może być tonik, hydrolat lub nawet zwykła woda, dla mnie najwygodniejsza jest butelka z atomizerem) i po maksymalnie 15 minutach odrywam. Najlepiej nie przekraczać tego czasu, gdyż później plaster staje się "miękki" i traci swoją skuteczność. Nie jest to moje pierwsze zużyte opakowanie i z pewnością nie ostatnie. [Recenzja]

6. Laura Mercier, Silk Creme Foundation, 15 ml - podkład do twarzy. Mój odcień to Soft Ivory i jest idealny. Jasny kolor pozbawiony różowych tonów, który nie ciemnieje na skórze to największe atuty. Plusem też jest opakowanie (nie lubię szklanych słoików). Jednak podkreśla niedoskonałości, suche skórki, wchodzi w załamania. Dla mnie zbyt krótko utrzymuje się na twarzy i ściera się nierównomiernie. Żeby zużyć go do końca mieszałam go z innymi podkładami. Nie kupię ponownie.

7. Tołpa: dermo face, sebio, Maska - peeling - żel 4 w 1 korygująca niedoskonałości, 12 ml - produkt, który bardzo polubiłam za wspaniałe działanie na cerę, Wydaje mi się jednak, że nie mogę sięgać po niego zbyt często przy cerze naczynkowej, więc póki co zrobię sobie przerwę. [Recenzja]

8. Bielenda, Czarna OliwkaKremowy peeling + maseczka intensywnie regenerująca, 2 x 5 g - maseczka trochę nawilża, odżywia i poprawia koloryt skóry. Ma dość przyzwoite działanie, ale bez większych emocji. Znam lepsze maski. Peeling z drobinkami zapewne przypadnie do gustu zwolennikom dobrego oczyszczania mechanicznego, natomiast przy mojej cerze drobinki ścierające nie są najlepszym pomysłem. Użyty z ogromną ostrożnością nie zrobił mi krzywdy, ale wolę peelingi enzymatyczne, więc raczej nie pokuszę się drugi raz o zakup tego duo.

9. Soraya, 10 minut na... Redukcję zaczerwienień, 10 ml - maseczka w saszetce dwuczęściowej (2 x 5 ml) wystarcza na dwa użycia. Jej działanie jest głównie kojące. Łagodzi rumień i rozognione naczynka. Nie oczarowała mnie jakoś szczególnie, ale warto mieć w zapasie opakowanie na chwile, gdy buzia staje się czerwona pod wpływem czynników środowiska (upałów, mrozu, itp.).

10. Eveline, Koenzymy Młodości Q10 plus R, 10 ml - maseczka odżywia skórę, nawilża, łagodzi podrażnienia. Zapewnia chwilową poprawę stanu skóry do następnego dnia, ale niezwykłych rezultatów jej działania nie zauważyłam.

11. Vichy, Capital Soleil, Matujący krem do twarzy SPF 30, 50 ml - bardzo szybko się wchłania, nie bieli i nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Najlepszy będzie do cer tłustych i mieszanych. Suchą skórę może trochę ściągać i piec. Nie wiem czy kupię, gdyż wolę kremy z wyższym faktorem. [Recenzja]

12. La Roche Posay, Woda termalna, 50 ml - dostałam jako gratis przy zakupie kremu z filtrami UV. Przyjemnie odświeża w upały i trochę nawilża skórę. Po chwili od rozpylenia trzeba ją zebrać z twarzy. Więcej wkrótce w  osobnej recenzji.

13. Garnier, Płyn micelarny 3 w 1, Skóra wrażliwa, 400 ml - bardzo polubiłam i zrobiłam sobie mały zapas. Skuteczny i delikatny. Nie podrażnia, dobrze usuwa makijaż. Cena za taką jakość i pojemność niebywale korzystna. [Recenzja].

14. Bourjois, Woda micelarna, 250 ml - jest jednym z moich ulubionych płynów do demakijażu. Działa podobnie jak micel z  Garniera, tylko cenowo wypada mniej korzystnie. Kupię. [Recenzja]

15. Olej awokado, Zrób Sobie Krem - bardzo lubię ten olej do olejowania włosów i zabezpieczania końcówek. Świetnie też działa na skórę mieszany z innymi olejkami, albo z kremami do twarzy. Kupię. [Recenzja]

16. Olej ze słodkich migdałów, Zrób Sobie Krem - używałam do olejowania włosów i paznokci, a także jako składnik samorobionego serum olejowego na twarz lub pod maseczki algowe. Kupię.

17. Ziaja, Tonik ogórkowy, 200 ml - początkowo bardzo przypadł mi do gustu. Ma przyjemny ogórkowy, orzeźwiający zapach. Najlepszy będzie do cery normalnej, tłustej i mieszanej - jak przeznaczył go producent. Moja jest mieszana w kierunku bardzo suchej i trochę słabo ją nawilżał. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Tonizował skórę, ale inne toniki mają na nią lepszy wpływ. Połowę zużyłam jako zwykły tonik, a drugą do zwilżania maseczek glinkowych.

18. Yves Rocher, Dwufazowy płyn do demakijażu oczu,  - płyn spisywał się bardzo dobrze, zwłaszcza w kwestii zmywania makijażu niewodoodpornego. Nie podrażniał. Nie mam mu nic do zarzucenia, poza zdecydowanie wygórowaną ceną i dopóki nie spadnie ona do rozsądnych granic nie skuszę się. [Recenzja]

19. Biochemia Urody, Serum - olejek antyoksydacyjny GRANAT EKO, ok. 35 ml - w maju zużyłam już tylko końcówkę tego kosmetyku, wcześniej używałam go regularnie, ale przy zmianie pielęgnacji cery, na jakiś czas zastąpiłam je innymi produktami.


Serum należy wykonać samemu, jednak jak zwykle w przypadku takich zestawów nie jest to skomplikowane. Otrzymujemy wszystkie potrzebne akcesoria i dokładnie odmierzone składniki, wystarczy wszystko połączyć ze sobą według receptury. Najlepiej zabrać się za to przed upływem miesiąca od otrzymania zestawu, a gotowy produkt jest przydatny do użytku przez ok. 12 miesięcy od daty zakupu.
W zestawie znajduje się buteleczka z ciemnego szkła z pipetką służąca do przechowywania porcji wystarczających na kilkanaście zastosowań (można trzymać w sypialni do temp. 25 st. C). Resztę produktu przechowywałam w lodówce.

Serum stosowałam solo lub ok. 30 minut przed aplikacją kremu do twarzy/olejków/żelu hialuronowego - wszystko w zależności od potrzeb i stanu skóry. Używałam go przez kilka tygodni samego, żeby przekonać się jaki ma wpływ na skórę lub na przemian z serum AZELO-oliwkowym [recenzja] również z BU. Producent wspomina, że produkt można także stosować na dzień zamiast lub pod kremy z filtrami. Raczej tego nie robiłam ze względu na olejkową formę kosmetyku, a ja rano nie mam czasu czekać kilkunastu minut, aż produkt się wchłonie.

Serum nadaje się (według BU) do każdego typu cery i właściwie w każdym wieku (począwszy od 20 urodzin). Szerszy opis znajduje się na Biochemii Urody.
Byłam zadowolona z właściwości odżywczych i pielęgnacyjnych tego serum. Odpowiednio nawilża i odżywia, lekko wygładza drobne zmarszczki, ale po 30 roku życia warto wspomagać jego działanie innymi kosmetykami, jeśli zależy nam na optymalnych efektach. Nadaje się także dla cery naczynkowej, bowiem nie wzmaga problemu lecz łagodzi zaczerwienienia. Nie zapchało mnie, ani nie spowodowało innych niepożądanych reakcji skóry. W najbliższym czasie nie kupię ponownie, bowiem jest kilka innych tego typu kosmetyków, które chciałabym wypróbować.

20. Olej z nasion malin, Zrób Sobie Krem - jeden z moich ukochanych olejów. Najbardziej uwielbiam do twarzy. Stosowany nawet solo potrafi zapewnić cerze odpowiednią pielęgnację. Dodawałam go także do wszelkich innych własnoręcznie komponowanych mazideł na twarz, włosy i paznokcie. Już kupiłam kolejną buteleczkę.

21. BioDermic, Serum intensywnie liftingujące z ekstraktem z kawioru, 50 ml - błyskawicznie się wchłania, "współpracuje" z innymi kosmetykami  (pielęgnacyjnymi oraz do makijażu). Wygładza skórę, nawilża, napina, odświeża cerę, jest bardzo wydajne. Kupię po zużyciu zapasów. [Recenzja]

22. BioDermic, Krem na noc z ekstraktem z kawioru, 50 ml - dobrze nawilża i odżywia skórę, poprawia jej elastyczność. Używałam na twarz z wyjątkiem brody, gdzie mam największe problemy z wypryskami. Sprostał wymaganiom mojej skóry. Odkupię, jak wykorzystam obecne zapasy kremów do twarzy. [Recenzja]

23. Vichy, Capital Soleil, Matujący krem do twarzy SPF 50, 50 ml - jeden z moich ulubionych kremów z filtrami UV. Jedynym małym minusem jest dla mnie niska ochrona UVA (PPD 17), ale gdy nie stosuję jakichś mocno inwazyjnych zabiegów kosmetycznych (kwasy, laser, itp.), to na co dzień mi wystarcza. Może też nie być odpowiedni do cery suchej. Kupię. [Recenzja]

24. Jadwiga, Polska papka do cery trądzikowej, 30 ml - używam od wielu lat punktowo na wypryski. Przyspiesza ich gojenie się, wysusza je. Nie pogarsza stanu cery. Jest diabelsko wydajna i wystarcza mi na ok. półtora roku. Firma niestety w moim odczuciu zepsuła ten kosmetyk i co prawda kupiłam już kolejne opakowanie z "nową" recepturą, ale nie wiem czy na więcej się zdecyduję. Denerwująca jest rzadka konsystencja i na początku stosowania papka słabiej wpływa na wypryski, z czasem gdy trochę zgęstnieje poprawia się również działanie. Pisałam o tym produkcie obszernie w osobnej recenzji.

25. Zrób Sobie Krem, Hydrolat z róży Bułgarski bez konserwantów, 200 ml - kiedy zaczęłam go używać zaraz po zakupie nie oczarował mnie szczególnie. Taka zwykła "woda". Nie zauważyłam, żeby miał jakikolwiek wpływ na skórę. Po miesiącu używania zastąpiłam go jakimś tonikiem, potem robiłam sobie kurację kwasami, więc rzadko sięgałam po takie produkty. Zbliżał się termin ważności (czerwiec 2014), więc bodaj w kwietniu wznowiłam jego stosowanie. Aplikowałam go rano oraz wieczorem i muszę przyznać, że przy drugim podejściu byłam bardzo zadowolona z działania. Łagodził, wyrównywał koloryt, koił naczynka, tonizował (czego naocznie nie da się stwierdzić, ale widocznie poprawiała się skóra, więc oceniam ten aspekt pozytywnie), nawilżał. Zapach ma naturalny różany. Bardzo przyjemny produkt. Może kiedyś jeszcze kupię, chociaż mam długą listę podobnych kosmetyków, które chciałabym wypróbować.



Ziaja, Anty-perspirant w kremie " Sensitiv", 60 ml - całkiem nieźle chroni (przy mojej, jak mi się wydaje przeciętnej potliwości), nie podrażnia, ma delikatny zapach, który nie kłóci się z innymi kosmetykami (balsamami/masłami, perfumami, itp.), wydajny i tani. Kupiłam kolejne opakowanie.

Dermo Minerały, Maseczka redukująca trądzik, 20 g - jedna z moich ulubionych maseczek. Używam jej jedynie na strefę T. Wspomaga walkę z wypryskami, a przy tym nie podrażnia wrażliwej skóry. Jest wygodna w użyciu. Świetnie oczyszcza, łagodzi powstałe zmiany trądzikowe (pomaga wygoić się wypryskom) tak, jak obiecuje producent. Zapobiega powstawaniu nowych wyprysków - aplikuję ją na skórę, gdy wyczuwam, że coś zaczyna się dziać i czasem nawet udaje się, że podskórna mała grudka nie pojawia się w postaci wulkanu na powierzchni skóry lecz zanika. Kupowałam ją w Biedronce, ale ostatnio nie widuję tych maseczek. Żałuję, że moje zapasy się wykończyły. Jeśli jeszcze spotkam, na pewno wrzucę do koszyka kilka sztuk.

Dermika, Lift & Go, Liftingująca maseczka wygładzająco-dotleniająca pod oczy i na powieki, 6 ml - kolejny ulubieniec maseczkowy. Ma wspaniały wpływ na skórę pod oczami. Nawilża, odżywia, wygładza drobne zmarszczki, do tego jest wydajna. Już kupiłam. [Recenzja]

Znacie te kosmetyki? Które się u Was sprawdziły? 

26 komentarzy:

  1. mega dużo tego :)

    ____________
    ps. a u mnie? nowości z wyprzedaży za grosze:)

    OdpowiedzUsuń
  2. duże denko:) produkt Tołpy mnie zaciekawił, tym bardziej, że nie mam problemów z naczynkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto go wypróbować. Sama zużyłam co najmniej 3 takie saszetki, a są naprawdę wydajne i wystaraczają na wiele zastosowań. Niestety moja buzia nie przepada za drobinkami, więc dam jej trochę odpocząć ;) Jeśli nie masz podobnych problemów, to jest ogromna szansa, że będziesz zadowolona ;)

      Usuń
  3. Sporo :) Ja mam ochotę na Flavo C bo kuszą mnie właściwości wit. C ale każdy z produktów jaki z jej zawartością używałam (samorobione serum, tonik czy krem z iaji) mnie podrażniał i trochę boję się ryzykować :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamina C może podrażniać i nie każdy będzie z niej zadowolony. Też miałam wcześniej samorobione serum, kapsułki, zabiegi w gabienecie kosmetycznym, maseczki i generalnie moja skóra ją toleruje, więc nie bałam się 15% stężenia. Zawsze może wypróbować inne antyoksydanty (witamina E, koenzym Q10, kwas liponowy czy ferulowy) ;)

      Usuń
  4. Widzę płyn Garniera - miałam i lubiłam :) Reszty nie znam. Strasznie dużo tego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Micel też lubię. Dużo bo z kilku miesięcy ;)

      Usuń
  5. Z tych produktów miałam tylko płyn micelarny z Garniera, który bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zajął wysokie miejsce w czołówce ulubionych miceli ;)

      Usuń
  6. Właśnie testuję glinki Fitokosmetik i jestem bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow... Sporo tego!! Nieźle się musiałaś napracować, żeby to wszystko zużyć :P

    OdpowiedzUsuń
  8. ze wszystkich produktów miałam aż micela z Garniera :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sporo tego :) Żadnego kosmetyku z denka nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nic nie miałam z Twojego świetnego denka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż trudno uwierzyć, że z tylu pozycji znam tylko micel Bourjois, ale również bardzo go lubię:)
    Niezłe zużycie, jeśli to dopiero pierwsza część ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratuluję zużyć, naprawdę sporo tego:) Maska algowa pod oczy mnie kusi, muszę wypróbować w końcu:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle produktów a ja mam tylko Garniera w zapasach z tych produktów i plasterki wygrane u Ciebie. Glinkę mam zieloną, może następnym razem kupię błękitną na wypróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. hoho, to jest konkretne denko! A ja nic z niego nie miałam ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam antyperspirant z Ziaji i u mnie niestety się nie sprawdził, trochę podrażniał. Za to tonik ogórkowy bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń