środa, 23 lipca 2014

Vichy, Capital Soleil, Matujący krem do twarzy SPF 30 + tegoroczne zmiany w linii Capital Soleil

Krem matujący do twarzy Vichy z SPF 30+ skończyłam używać na początku maja, ale ze względu na brak czasu recenzji doczekał się dopiero teraz.

Zimą niezwykle trudno jest zdobyć krem z filtrem, a jeżeli stosuje się zabiegi z kwasami lub choćby wyjeżdża na narty, to jest niezbędnym produktem w kosmetyczce. Kiedy na wykończeniu były kremy La Roche Posay, Anthelios [recenzja] oraz Avon [recenzja] zaczęłam usilnie poszukiwać jakiegoś sprawdzonego zastępcy. Łatwo nie było, a jeśli już udało mi się natrafić na kosmetyk zawierający SPF 50, to miałam wątpliwości, czy będzie odpowiedni dla mojej cery. Ostatecznie zdecydowałam się na niższą ochronę SPF 30, gdyż wówczas jeszcze nasłonecznienie nie było silne, a w przypadku używania preparatów z kwasem migdalowym (o kuracji tym kwasem pisałam TUTAJ i TU), koniecznością staje się filtr o wysokości minimum SPF 20. Uznałam, że Vichy zapewni mi bezpieczną ochronę. 


Zeszłego lata używałam emulsji matującej SPF 50 z linii Capital Soleil [recenzja], która bardzo przypadła mi do gustu. Firma wprowadziła kilka zmian, m.in. opakowania, dlatego zaktualizowałam starą recenzję, a także poniżej zamieszczam zdjęcia oraz informacje dotyczące tej kwestii. Najpierw jednak zapraszam na recenzję matującego kremu do twarzy SPF 30, Emulsion anti-brillance toucher sec, Vichy, Capital Soleil.



Pojemność: 50 ml.

Cena: ok. 50 zł.

Dostępność: apteki stacjonarne oraz internetowe, Allegro.

Opis producenta:


Skład:

Konsystencja i zapach:
Konsystencja kremowa, lekko tłustawa. Krem natychmiast po aplikacji wchłania się do matu. Zapach identyczny z emulsją matującą SPF 50 (obecnie kremem matującym), bardzo przyjemny.  

Dozowanie:
Deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1-1,25 ml na samą twarz; 1,5-1,8 ml na twarz i szyję; ok. 30 ml na całe ciało).

Dane te podaję z Wizażu [klik] i według tego źródła taką samą ilość należy zaaplikować również w przypadku kremu o wyższym faktorze (spf 50). Dla lepszego zobrazowania ilości potrzebnej na samą twarz, przedstawiam zdjęcia miarki o pojemności 1 ml oraz odmierzoną ilość kremu (tu. Vichy Capital Soleil, Matujący krem spf 50), którą trzeba rozprowadzić tylko na buzię. 


Jest go dość sporo, a to tylko 1 ml. Odkąd kremy z filtrem stały się mi niezbędne ze względu na stosowane zabiegi kosmetyczne zaczęłam się mocno interesować tym tematem i spotkałam się nawet z zaleceniami, że na samą twarz powinno się nakładać ok. 1,5 ml - 1,8 ml, żeby osiągnąć deklarowaną na opakowaniu ochronę. Taką ilość rzeczywiście niezmiernie trudno jest rozprowadzić, natomiast normę 1-1,25 ml łatwiej jest nanieść i zgodnie z tą sugestią starałam się postępować.

Nie używam miarki do codziennej aplikacji, lecz dozuję potrzebną ilość "na oko" (wyrobiłam sobie skalę przy wcześniejszym używaniu próbek) i mniej więcej staram się zbliżać do tego poziomu. Oczywiście to, ile kremu zaaplikujemy zależy od nas. Trzeba tylko pamiętać, że zmniejszając dawkę kosmetyku współczynnik ochrony spada. Jeśli nałożymy jedną drugą zalecanej ilości kremu o współczynniku SPF 50, to nie uzyskamy ochrony połowę mniejszej niż na opakowaniu lecz spadnie ona nawet do SPF 7. Osobiście jestem zdania, że nie po to inwestuję, jakby nie było niemałe pieniądze w krem, aby potem "psuć" jego właściwości, lecz po to, żeby zapewnić sobie optymalną ochronę. Oszczędzanie produktu dla mnie mija się z celem.

"Wydajność" obu kremów z filtrem łatwo przewidzieć, stosowany tylko na samą twarz tak, aby zapewnić deklarowaną ochronę powinien wystarczyć od 30 do maksymalnie 50 użyć.


Główny bohater niniejszej recenzji, to egzemplarz zeszłoroczny, bowiem w tym roku cała linia słoneczna Capital Soleil ma już zmienione opakowania. Tubka "trzydziestki", jest jeszcze biało - pomarańczowa.  Z tego co się orientuję skład pozostał bez zmian.

Szokujące wręcz było dla mnie wchłanianie się tego kremu, nie jest to mój pierwszy produkt z filtrami, a jednak jeszcze nie spotkałam się z takim, który wchłaniałby się kompletnie przy wmasowaniu ok. 1,25 ml. Krem matujący z Vichy spf 30 to potrafi! Dodatkowo wchłania się błyskawicznie, co jednocześnie jest jego wadą i zaletą. Wadą, bo nie można go dołożyć, ani nanieść poprawek (w obu przypadkach będzie się rolował). Zaletą, gdyż rano, kiedy spieszymy się i każda sekunda jest cenna nie trzeba czekać ze zrobieniem makijażu. Nie bieli skóry (wyjątek smugi nie wmasowane do końca) i nie pozostawia tłustej warstwy na twarzy.

Dobrze nałożony krem matujący oraz podkład zapewnia ładną i gładką buzię, która się nie świeci. Nawet nie musiałam używać pudru.

Uważam, że krem matujący SPF 30 najlepszy będzie dla cery tłustej i mieszanej (tak jak przeznaczył go producent). Sama mam mieszaną (z suchymi policzkami) i w okresie stosowania preparatów z kwasem migdałowym, suche partie twarzy były nieprzyjemnie ściągnięte, więc stosowałam go tylko na strefę T (na policzki udało mi się zakupić inny krem o spf 50). Po zakończeniu kuracji wróciłam do aplikowania Vichy na całą buzię i nie odczuwałam już dyskomfortu.

Krem mnie nie zapchał, nie podrażnił, ani nie uczulił. Znakomicie się sprawdził. Używałam go na co dzień, kiedy nie byłam narażona na dłuższy pobyt na słońcu oraz na opalanie, więc z pewnością jestem zadowolona z ochrony jaką mi zapewniał (nie wystąpiła u mnie alergia na słońce, poparzenie, nie opaliłam się nawet lekko, zapobiegał powstawaniu przebarwień). Nawet niewielkie dawki dość ostrego słońca nie spowodowały negatywnych skutków na skórze. Uważam, że dostatecznie chroni w warunkach życia codziennego, ale na lato zaopatrzyłam się widoczny poniżej na zdjęciach krem matujący SPF 50.

Ważny jest również wskaźnik ochrony UVA. Co do kremu z SPF 30 nie doszukałam się jego wysokości na opakowaniu (więc zapewne jest to PPD 10), a w przypadku SPF 50 - UVA (PPD - 17) - może nie być to wystarczająca ochrona dla osób stosujących kwasy, retinoidy, spędzające kilka godzin na plaży, itd. 


Plusy:
- matuje,
- nie zapycha,
- nie zostawia tłustego filmu na skórze,
- dostatecznie chroni w warunkach życia codziennego,
- idealnie się wchłania.

Plus/minus:
- szybko zastyga.

Minusy:
- dla mnie nie ma.


Krem matujący Vichy Capital Soleil, SPF 30 oczarował mnie swoimi wlaściwościami. Nie da się porównać komfortu używania z żadnym innym tego typu produktem, który dotychczas stosowałam. Oczywiście sporo zalet wynika z niższej ochrony, bowiem zwykle celuję w "pięćdziesiątki" i nawet seria Capital Soleil, powyżej "trzydziestki" ma bardziej tłustą konsystencję. 


Zmiany w linii Capital Soleil Vichy:


Od tego roku firma zmieniła opakowania kosmetyków z serii słonecznej oraz nazwy. Zeszłoroczna emulsja matująca Emulsion anti-brillance toucher sec, SPF 50, to obecnie Krem matujący SPF 50 (nazwa obcojęzyczna jest taka sama, jak wczęsniej).  Nie zmienił się natomiast skład tego kremu (porównywałam nowe i stare opakowanie - jest identyczny). 


Inne recenzje kremów z filtrami na moim blogu:



Stosujecie kremy z filtrami, czy uważacie, że nie są Wam potrzebne? Jaki jest Wasz ulubiony krem?

20 komentarzy:

  1. Ja używam Avene 50+ jest genialny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mnie korci spróbowanie Avene, zwłaszcza po przetestowaniu obiecującej próbki. Na razie jednak boję się rozczarować i używam Vichy z SPF 50 ;) Może jak go wykończę, to się skuszę w końcu na coś innego ;)

      Usuń
  2. Z tego co piszesz to rzeczywiście minusów brak:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisał się fantastycznie. Żałuję tylko, że nie nie ma wersji SPF 50, a PPD 42 - ale można sobie pomarzyć ;)
      Niemniej jednak oba kremy - ten z spf30 i spf 50 według mnie są znakomite :)

      Usuń
  3. Bardzo fajnie że się spisał, ja nie używam w ogóle filtrów :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że nie stosuję 'przepisowej' ilości filtra. Muszę kupić strzykawkę i to sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przydałby mi się jakiś krem z filtrem do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja używam Soraya SPF 25, przy mojej śniadej karnacji to wystaczy :) NA ten Vichy też mam ochotę, ale ta cena :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo jasną karnację, więc stosowanie kremów z wysokim faktorem jest wskazane. Tym bardziej jak się stosuje jeszcze różne dość mocne zabiegi na skórę, to bez filtra ani rusz ;)

      Usuń
  7. Planowałam zakupić, któryś z tym kremów Vichy ale potem stwierdziłam, że nie potrzebuję obecnie takiej wysokiej ochrony przed słońcem bo nie mam kiedy wystawić się na jego działanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podoba mi się. Szczególnie pomysł z miarką przypadł mi do gustu :).

    OdpowiedzUsuń
  9. jak matuje to zdecydowanie dla mnie :) w te upaly strasznie sie swiece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na upały jest znakomity, chociaż w lecie wybieram wersję z SPF 50. Już drugi rok stosuję kremy z Vichy i coraz mniej mam ochotę na dalsze poszukiwania idealnego dla mnie kremu z filtrami. Vichy satysfakcjonuje mnie na tyle, że chyba na nich poprzestanę ;)

      Usuń
  10. Nigdy nie wnikałam w temat ilości filtra na skórze. Dzięki za informację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że informacja okazała się przydatna ;) Szkoda, że często takich informacji trzeba szukać na własną rękę, bo producenci na opakowaniu umieszczają bardzo "precyzyjne" określenia typu: "smarować obficie", "ponawiać aplikację co kilka godzin". Sama akurat miałam to szczęście, że przed zakupem pierwszego kremu z tak wysokim faktorem zrobiłam research, bo liczyłam, że opinie pomogą mi wybrać najlepszy dla mnie produkt. Przy okazji zagłębiłam się w temat stosowania filtrów. Natomiast nie wszystkie zalecenia stosuję, np. nie ponawiam aplikacji co kilka godzin (chyba że dużo czasu spędzam na zewnątrz w słońcu) i zazwyczaj robię makijaż, co także nie jest do końca dobrym pomysłem ;) Jednak staram się pilować, żeby nie nakładać go za mało. Póki co obserwuję, że mimo moich grzeszków te kremy i tak działają ;)

      Usuń
  11. Wszyscy kuszą tym kremem, ale boję się sprawdzać go na sobie, bo z doświadczenia wiem, że wszystkie kremy Vichy jakie miałam okazję w życiu stosować mnie zapychały:/ No i mój Photoderm 50+, mimo że nie zapewnia mi matu, to jednak ma wyższą ochronę (UVA 38).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może lepiej nie ryzykować, skoro ma się sprawdzony produkt ;) U mnie najlepszym kremem, który zapewnia ochronę UVA 42 okazał się Anthelios XL, Creme Fondante SPF 50 z La Roche Posay. Zawsze sięgam po niego po różnych zabiegach w gabinecie kosmetycznym (np. laser) lub gdy potrzebuję porządnej ochrony przeciwsłonecznej. Natomiast Vichy dla mnie jest dobry na co dzień ze względu na lepsze i szybsze wchłanianie się oraz matowienie. Przymykam wówczas oko na niższą ochronę przeciw UVA ;) Kremu z Biodermy nie miałam, ale wisi na mojej liście zakupowej, jednak po Vichy i LRP czasem obawiam się, że może mnie rozczarować ;)

      Usuń
  12. Muszę się zaopatrzyć w ten krem, bo latem potrzebuję dobrego matu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszamy do dodania bloga w serwisie zBLOGowani! Mamy już ponad 2200 blogów z 22 kategorii.
    Należy założyć konto jako bloger i w 2 krokach dodać bloga do serwisu. Nasz robot sam pobiera aktualne wpisy i prezentuje je tysiącom użytkowników którzy codziennie korzystają ze zBLOGowanych. Dla blogera to korzyść w postaci nowych czytelników i większego ruchu na blogu. Zapraszamy!

    OdpowiedzUsuń
  14. mam go,ale tak średnio daje radę nie do mojej skóry,bo trochę ją wysusza przy codziennym stosowaniu

    OdpowiedzUsuń