piątek, 9 maja 2014

Denko, czyli garść minirecenzji

Po dłuższej przerwie w pisaniu na blogu, nadrabiam zaległości i dziś przedstawiam część produktów, które zużyłam od ostatniego postu denkowego, a ukazał się on 8 lutego. Od tego czasu nazbierało mi się trochę pustych opakowań, więc znalazłam chwilkę na obfotografowanie moich zdenkowańców, żeby móc się wreszcie pozbyć wszystkich tych pudełek. Zdjęcia robiłam w połowie kwietnia i kolejna porcja znowu czeka na "sesję zdjęciową", więc zapewne niebawem pojawi kolejny post ze zużyciami. Poniżej kilka słów o wykończonych produktach oraz o tym, do których nie wrócę, a które chętnie znów zobaczę w kosmetyczce. Część z kosmetyków zapewne nie doczeka się osobnej recenzji, więc chciałam trochę więcej o nich powiedzieć. 


- Lirene, Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu, 200 ml – ma kilka plusów: nie podrażnia, nie przesusza skóry, tonizuje, zapach chociaż dość intensywny, zwłaszcza jak na płyn do demakijażu, to jest przyjemny. O ile z podkładem i pudrem jeszcze sobie w miarę dobrze radzi, to już zmywanie makijażu oczu niestety kiepsko mu wychodzi, przede wszystkim jest problem z usunięciem tuszu do rzęs i eyelinera, nawet tych niewodoodpornych. Rozmazuje wszystko wokół oczu i trzeba się przyłożyć, żeby ładnie oczyścić ten obszar twarzy. Nie kupię ponownie, zwłaszcza że znam wiele lepsze micele w podobnej cenie (ok. 13 zł)

- Biochemia Urody, Hydrolat z kwiatu kocanki, 200 ml - kupiłam, ponieważ często jest polecany do cery naczynkowej, wrażliwej, podrażnionej. Niestety na mojej buzi nie było śladu jego wspaniałych właściwości. Nie koił, nie zauważyłam, żeby cokolwiek pozytywnego robił ze skórą, a dla mojego zmysłu powonienia zapach tego hydrolatu jest bardzo nieprzyjemny. Gdybym widziała jakieś efekty działania, jakoś bym ścierpiała tę woń. Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił. Zużywałam go ponad rok, bowiem robiłam do niego kilka podejść i dawałam mu kolejne szanse. W końcu zaczęłam go stosować głównie do zwilżania maseczek glinkowych. Nie kupię ponownie. Obecnie cena wynosi 19,90/200 ml.

- L’oreal, Ideal Soft, Oczyszczający płyn micelarny, 200 ml – dobry produkt, choć cena w stosunku do wydajności nie jest zbyt korzystna. Nie podrażnia, nie uczula, łagodzi i delikatnie nawilża, skutecznie zmywa makijaż (niewodoodporny). Zużyłam dwa opakowania, więc znaczy, że lubię i na promocji zrobiłam sobie mały zapas, więc jeszcze nie raz do niego wrócę.


 - La Roche Posay, Anthelios XL Gel-Creme Toucher Sec SPF 50+ (Żel-krem do twarzy suchy w dotyku), 50 ml - zapewnia wysoką ochronę, nie tylko UVB, ale także UVA. Używałam głównie na strefę T (broda, nos, czoło), gdzie moja cera jest tłusta. Nie nadaje się do cery suchej, bowiem będzie powodował dyskomfort, uczucie ściągnięcia i szczypania skóry. Znacznie lepiej sprawdzi się przy cerze tłustej. Szybko zastyga i aplikacja nie jest łatwym zadaniem. [Recenzja]. Więcej nie kupię. 

 - Avon Sun+, Moisturizing Face Cream SPF 30 (Nawilżający krem ochronny do twarzy SPF 30), 50 ml - nie przesusza skóry, nie roluje się, nadaje się pod makijaż. Pozostawia tłustą warstwę, ale można sobie z tym poradzić używając pudru i buzia ładnie wygląda. Nie przypadł mi do gustu jego zapach oraz to, że zawiera szkodliwy składnik (Benzophenone-3). [Recenzja]. Nie kupię.

Vichy, Capital Soleil, Creme Visage, Ochronny krem do twarzy SPF 50+, 10 x 1 ml - krem z wysokim filtrem, ma zapewniać skórze blask i zapobiegać przebarwieniom. Próbek zużyłam znacznie więcej, ale resztę opakowań wyrzuciłam od razu. Nie zauważyłam, żeby ten krem bielił skórę, natomiast pozostawia tłusty film. Dla mnie ta tłusta powłoka nie była dużym problemem, gdyż wystarczyło przypudrować twarz, a buzia wyglądała rzeczywiście na wypoczętą i dobrze nawilżoną. Dodatkowo nie odnotowałam nieprzyjemnego ściągnięcia skóry, ani nie warzył mi się podkład, co zdarza się w trakcie stosowania kosmetyków matujących. Całą próbkę nakładałam na twarz, poza brodą i nosem (cera tłusta). Myślę, że dla osób z tłustą cerą bardziej odpowiednia będzie emulsja matująca z serii słonecznej Capital Soleil [recenzja]. Sama obecnie waham się czy zakupić Creme Visage, czy emulsję matującą. Oczywiście jeśli wybiorę pierwszy wariant, na strefę T będę musiała używać innego kremu z filtem (matującego). Creme Visage najodpowiedniejszy będzie dla cer suchych, które odczuwają przesuszenie i ściągnięcie twarzy w przypadku stosowania innych kremów. Może kupię.


- Purederm Botanical Choice, Nose Pore Stripes (Plastry na nos oczyszczające pory), 6 szt. - świetne plastry na nos. Pomagają oczyścić tę okolicę z wągrów.  Kupię, ale tylko gdy znów pojawią się w Biedronce. Mam nadzieję, że mały zapas, który sobie zrobiłam wystarczy mi do tego momentu. 

- Korres, Wild Rose Instant Brightening & Illuminating Vitamin C Mask, Rozjaśniająca maseczka do wszystkich rodzajów skóry z olejkiem z dzikiej róży, 16 ml – według mnie jedna z lepszych gotowych maseczek . Kilka razy pomogła mi znacznie poprawić wygląd cery przed ważniejszymi uroczystościami.  Jest to też jeden z nieziemsko wydajnych produktów, bowiem niewielka pojemność 16 ml wystarczy na kilkanaście zastosowań. Bynajmniej nie żałuję jej zakupu, jednak cena za tak małą pojemność wydaje mi się zbyt wygórowana, do tego z dostępnością nie jest najlepiej, więc chyba nie kupię ponownie. [Recenzja]

- e-naturalne, Maska algowa peel-off pod oczy
- bardzo polubiłam ten produkt, za to że u mnie efekty jego działania były zauważalne. Napina skórę, delikatnie wygładza niewielkie "kurze łapki", wyrównuje koloryt skóry pod oczami, rozjaśnia cienie spowodowane przemęczeniem. [Recenzja]. Kupię.

- Tołpa: dermo face, sebio, Maska - peeling - żel 4 w 1 korygująca niedoskonałości, 12 ml - oczyszcza, wygładza, zwęża pory, pomaga zwalczyć zaskórniki i przy takiej wydajności cena okazuje się przyzwoita. Bardzo lubię i zużywam kolejne opakowanie. Nie jestem pewna czy nie będzie wpływać niekorzystnie na cerę naczynkową, więc z zakupem następnych sztuk póki co się wstrzymam, ale za jakiś czas, myślę że znowu zafunduję mojej buzi kilka seansów z tym produktem. [Recenzja]

- Yves Rocher, Riche Creme, Krem przeciwzmarszczkowy intensywnie regenerujący - chociaż to próbka kremu do twarzy, zużyłam ją pod oczy i wystarczyła na kilka aplikacji. Byłam zadowolona, więc zaopatrzyłam się w krem przeznaczony właśnie pod oczy z tej serii, ale ten do twarzy jest chyba lepszy. Cena regularna (159 zł) jednak odstrasza i nawet promocja - 30% (109 zł) nie jest dla mnie przekonywująca.

- Yves Rocher, Flawless Finish Fluid Foundation - podkład Zero niedoskonałości, który ma się utrzymywać 14 godzin. Nie miałam okazji przetestować jak się będzie zachowywał cały dzień, gdyż odcień, który znalazłam w saszetce (Beige 200 - Teint Clair) był za ciemny o kilka tonów w stosunku do mojej karnacji. 


- Farmona, Herbal Care, Szampon brzozowy, 300 ml -  kolejna wersja lubianych przeze mnie szamponów z Farmony, tym razem brzozowa. Czasem bywa w Biedronce. Jest niedrogi, nie przesusza włosów, nie powoduje ich puszenia, dobrze oczyszcza, przedłuża świeżość, nawilża. Polubiłam go równie mocno, jak wariant z żeń-szeniem [recenzja]. Może dlatego, że obie wersje mają zbliżone działanie. 

- Barwa naturalna, Len & Vitamin Complex LA, Szampon do włosów suchych i łamliwych, 250 ml - całkiem niezły i tani szampon oczyszczający, ale u mnie niestety powoduje puszenie się włosów. [Recenzja]. Raczej nie kupię, ale będę testować inne wersje. 

- Joanna, Argan Oil, Szampon z olejkiem arganowym, 200 ml - druga zużyta przeze mnie butelka tego szamponu. Przedłuża świeżość włosów, nie przesusza, nie obciąża. Włosy po nim są puszyste i uniesione u nasady. Ładnie pachnie, nie ma problemów z dostępnością, jest niedrogi. Kiedyś jeszcze kupię.

- Isana, Suchy szampon, 200 ml - przeciętny suchy szampon, który jest łatwo dostępny i niedrogi w porównaniu z podobnymi produktami innych firm. Raczej nie kupię. Mam już swoich ulubieńców. Więcej o nim pisałam TUTAJ, gdzie porównałam go także z szamponami Syoss i Batiste.



- Facelle Intim, Wasch-lotion, Płyn do higieny intymnej, 300 ml - kosmetyk niezwykle tani, a często można go zakupić w promocji poniżej 4 zł. Dobrze się wywiązuje ze swojego zasadniczego zadania, do którego przeznaczył go producent. Nie podrażnia. Ma też szereg innych zastosowań - zmywałam nim oleje z włosów (ale nie używałam zamiast szamponu), zastępuje żel pod prysznic, a także dobrze sobie radzi z praniem pędzli, szczególnie mam tu na myśli pędzel do podkładu, którego nie mógł doprać ani Babydream, ani inne szampony, dopiero Facelle sprawił, że pędzel znów wygląda jak nowy. Kupiłam ponownie.

- Original Source, Chocolate & Orange, Żel pod prysznic, 250 ml - ma fatalną galretowatą konsystencję, powodującą rozbryzgiwanie się żelu na wszystkie strony i uniemożliwiającą umycie się, co odbija się na wydajności. Nie nawilża i jest drogi. Bubel. [Recenzja]. Tej wersji więcej nie kupię.

- Forte Sweden, SEYO, Grejpfrut & Marakuja, 500 ml - kupiłam w promocji za ok. 5 zł (dostępny tylko w Naturze), więc uważam, że tani. Bardzo ładny zapach. Konsystencja rzadkawa, ale lepsza taka, niż żelu OS. Na pewno też pod względem wydajności wypada korzystniej od kolegi. Nie nawilża i nie pielęgnuje, ale od czasu do czasu można sobie pozwolić na chwilę relaksu z ładnym zapachem, w dodatku za niewielkie pieniądze. Przeciętny drogeryjny żel. Może jeszcze kupię.

- Babydream fur Mama, Wohlfuhl-Bad, Balsam do kąpieli dla matek, 500 ml - ma dość specyficzny zapach, który ostatecznie polubiłam. Stosowałam jako żel pod prysznic i byłam zadowolona. Wydajny, nie przesuszał mojej skóry, nie podrażniał. Jest delikatny, nie zawiera SLS. Jak na tę pojemność, cena w porządku. Kupię jeszcze na pewno.

- Luksja, Active Vitamins, Orange & Mandarin, Witaminowy nektar pod prysznic, 250 ml - bardzo rzadka konsystencja może obniżać wydajność produktu, ale jest niedrogi, więc uważam, że warto czasem się skusić. Przeciętny żel, którego największym, a może nawet jedynym atutem jest śliczny zapach. Nie podrażnia. Niewykluczone, że kupię (tę, albo inną wersję zapachową).

- Green Pharmacy, Nawilżający olejek kąpielowy, Sandałowiec, Neroli, Róża, 250 ml - żel o olejkowej konsystencji. Bardzo ładny zapach, nie jest chemiczny, lecz przypomina marmoladę różaną. Nie podrażnia i nie przesusza. Kiedyś jeszcze kupię.


- Dax Cosmetics, Perfecta SPA, Masło do ciała antycellulitowe waniliowo-pomarańczowe, 225 ml - świetne masełko, jednak przy skórze suchej i bardzo suchej najlepiej sprawdzi się wiosną lub pod koniec lata i jesienią. Zimą może nie nawilżać wystarczająco. Śliczny zapach. Niektórych może zrażać parafina w składzie, na mnie nie działa ona negatywnie. Dobrze nawilża i pielęgnuje skórę. Więcej o nim pisałam TUTAJ. Kupię.

- Farmona, Tutti Frutti, Masło do ciała liczi i rambutan, 275 ml  - na zimę bardzo dobry produkt nawet do skóry suchej, którą dobrze nawilża i odżywia. W mroźne dni sprawdzi się znacznie lepiej niż produkt Perfecta. W składzie też znajdziemy parafinę. Jego zapach bardzo przypadł mi do gustu. [Recenzja]. Kupię. 


- Almay, TLC Truly Lasting Color 16 Hour Makeup, Ivory 01 120, Podkład do twarzy, 30 ml - świetny jasny odcień idealny do bardzo jasnej karnacji, zapewnia niezłe krycie, a przy tym jest lekki. Nie wysusza, zawiera filtry fizyczne. Jego formuła jest beztłuszczowa (oil-free), a więc nie zapycha. Wkrótce pojawi się szersza recenzja. Jeśli będę mieć okazję, to kupię.

- Miss Sporty, Liquid Concealer, Korektor w płynie z witaminami C i E, 6 ml - stosowałam wyłącznie pod oczy. Na plus zaliczam to, że nie przesuszał delikatnej skóry w tej okolicy i nie wchodził nachalnie w załamania i "kurze łapki" (oczywiście czasem się to zdarzało, ale w niewielkim stopniu i po usunięciu nadmiaru, nie miałam problemów z powtórnym gromadzeniem się go w nierównościach). Jest też tani i wydajny. Nie obciąża i rozjaśnia, a raczej wyrównuje koloryt skóry. Nie jest to korektor długotrwały i po kilku godzinach konieczna jest ponowna aplikacja. Co do krycia, to z pewnością poradzi sobie z niewielkimi cieniami, natomiast przy większych zasinieniach rewelacji nie ma, ale beznadziejnie też nie jest. Pod tym względem dałabym mu ocenę dostateczną i na co dzień pogodziłam się z średnim kryciem w zamian za "lekkość" i brak negatywnego wpływu na delikatną okolicę oczu. Nie wspominam go źle, ale nadal poszukuję dobrego kryjącego korektora pod oczy i póki co nie wrócę do Miss Sporty. Może za kilka lat, gdy będę mieć więcej zmarszczek i zacznę stawiać na lekkość znowu po niego sięgnę, o ile jeszcze będzie produkowany. 

Essence, Stay All Day, 16h Long-lasting Concealer, 7 ml - kolejny korektor, który stosowałam na okolicę oczu, a głównie na górną powiekę zamiast bazy pod cienie. Muszę przyznać, że w tej roli sprawdził się wspaniale. Wyrównywał świetnie koloryt skóry, a makijaż oka utrzymywał się cały dzień, nic się nie rolowało, nie warzyło. Mam suchą skórę, więc nie wiem czy posiadaczki tłustych powiek będą równie zadowolone. Na cienie pod oczami stosowałam go rzadziej. Tu niespodzianki nie było i nie zakrył ich całkowicie, jednak krycie ma w miarę przyzwoite.  Wydaje mi się, że jest nieco lepszy od kolegi z Miss Sporty pod względem krycia, ma jaśniejszy (ładniejszy) odcień i ciut dłużej się utrzymuje, ale 16 godzin z pewnością jest grubą przesadą. Nie przesusza skóry. Mam jednak wrażenie, że częściej wchodzi w zmarszczki niż ten z Miss Sporty (tutaj jednak wiele zależy od kondycji skóry, bowiem przez wiele dni nie gromadził się w załamaniach, a niekiedy zdarzało się, że ten problem występował). Ma jeszcze jeden minus, po chwili ciemnieje, więc przy wyborze odcienia, warto go sobie nałożyć odrobinę np. na dłoń i pochodzić po drogerii kilka minut, żeby zobaczyć jak się zmieni. Pod oczami i na powiekach z zasadzie jest to niewidoczne i zupełnie mi nie przeszkadzało. Ogólnie go polubiłam i zakupiłam kolejne opakowanie, tylko wykończona wersja miała srebrną szatę graficzną, a nowa jest w kolorze fuksji.

- Maybelline, SuperStay 24h, 24h Concealer Correcteur, 7,5 ml - w zeszłym roku wycofany ze sprzedaży, a od kilku miesięcy zalegało u mnie to wykończone opakowanie. Początkowo trzymałam go na "czarną godzinę" w nadziei, że jak trafi się większa okazja to wydłubię jakieś resztki, ale potem stracił trochę swoje właściwości, więc nie wyrzucałam go chyba tylko przez sentyment. Jedyny drogeryjny korektor, który zakrywał moje cienie pod oczami, nie wysuszał przy tym skóry i utrzymywał się dość długo. Nie rozumiem dlaczego firma Maybelline go wycofała. Ponoć ma w ofercie jego następców, równie dobrych, mianowicie Pure Cover Mineral (również nieuchwytny w drogeriach, czasem na Allegro można upolować) oraz Affinitone (macałam testery, ale nie jestem przekonana, że kryje na tym samym poziomie). Cena ponad 27 zł nie wydawała się wygórowana, biorąc pod uwagę właściwości oraz wydajność. Zrezygnowana kupiłam w końcu Mac Pro Longwear Concealer, który faktycznie jest równie dobry, ale cena już mniej zachęcająca (77 zł). Może znacie coś zbliżonego i mocno kryjącego, jak Maybelline, w podobnej cenie, albo macie porównanie z Pure Cover Mineral lub też Affinitone, czy są godnymi zamiennikami?


- Bielenda, Czarna Oliwka, Nawilżająca 2-fazowa oliwka do demakijażu oczu i ust, 140 ml - nieźle radzi sobie z demakijażem oczu, nie wysusza skóry, a wręcz ją nawilża. Nie pozostawia tłustej warstwy, ani uczucia zamglonych oczu. [Recenzja]. Lubię, więc jeszcze kiedyś kupię.

- Oceanic, Technologia Wieku, AA Multi Regeneracja, Krem rozjaśniający cienie pod oczami, 15 ml - póki co jeden z lepszych kremów pod oczy, jakich używałam, dorównuje tym nawet 5 razy droższym, czasem je przewyższa. Nawilża, odżywia i napina skórę. To już kolejna zużyta przeze mnie tubka. Kiedyś jeszcze do niego wrócę. [Recenzja].

- Miss Sporty, Hollywood Lip Gloss, 140 Pasadena, 8,5 ml - wielki ulubieniec wśród błyszczyków. Mój odcień 140 Pasadena określiłabym jako koral. Na ustach nie daje wyrazistego koloru, ale pięknie je podkreśla, nadaje im miękkości, dziewczęcości i świeżości. Sprawia, że usta są lepszą wersją siebie. Świetnie też sprawdza się w duecie z kolorowymi pomadkami, odrobinę zmieniając ich kolor. Utrzymuje się standardowo dla błyszczyków, chociaż znam takie, które znikają szybciej. Pielęgnuje usta. Z powodzeniem może być stosowany jako zamiennik pomadek ochronnych. Do tego tani. Polecam te błyszczyki, zwłaszcza warto polować na trwającej promocji w Rossmannie. Kupiłam już następną sztukę.

- Wibo, Eye Liner, Czarny, 4 ml - wersja zwykła, niewodoodporna, jeden z moich ulubionych eyelinerów i jest to już kolejne opróżnione przeze mnie opakowanie. U mnie utrzymuje się od rana, aż do demakijażu, nie kruszy się, nie rozmazuje. Jest tani. Ma wygodny, cienki pędzelek. Już kupiłam.

- Max Factor, Masterpiece, Rich Black, 4,5 ml - nie osypuje się, nie rozmazuje, nie skleja rzęs. Dla mnie za mało pogrubia, a właściwie wcale tego nie robi i jest droga. Nie kupię.

Mieliście któryś z tych produktów? Jak się u Was sprawdził?

49 komentarzy:

  1. UWIELBIAM MASECZKI,PEELINGI.... z tołpy :) działają na mnie po prostu REWELACYJNIE! spore to Twoje denko, u mnie byłoby ciężko zużyć masło do ciała, opornie mi to idzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratuluję zużyć:) szampon arganowy joanna mam i bardzo lubię, zgadzam się ze wszystkim co o nim napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromne denko, micel z Loreal bardzo lubię, fajnie się u mnie sprawdza, ale facelle już mi się znudził.

    OdpowiedzUsuń
  4. O matko :o ile zużyć, gratuluję !

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie ten płyn z lirene strasznie przypasował i radził sobie z tuszem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się nie sprawdził, ale moja siostra bardzo go sobie chwali ;)

      Usuń
  6. Bardzo lubię płyn micelarny z L'oreal, ale zgadzam się co do jego kiepskiej wydajności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale udało Ci się tego uzbierać :) Płyn z L'oreal już zaczęłam testować i na razie wszystko wskazuje na to, ze się polubimy, płatki na nos czekają jeszcze na wypróbowanie :) A z kocanki miałam olejek i też nic nie robił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płatki mnie zaskoczyły skutecznością, bo już wcześniej miałam podobne z innych firm i nic nie dawały, a tu widać efekt. Wszystkiego nie usuwają, ale znaczna część wągrów jednak zostaje usunięta. Mam nadzieję, że też z nich będziesz zadowolona ;)

      Usuń
  8. Jakie wielkie denko:) Kusi mnie ta maska algowa pod oczy, muszę się zebrać w końcu i ją zamówić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się sprawdziła. Na razie nie będę robić zamówienia na e-naturalne, ale mam inne maski algowe do twarzy, więc popróbuję ich także pod oczy. Może uda się ją czymś zastąpić ;)

      Usuń
  9. jaaaa, gratuluje takiego DENA :D to nie jest denko :)) Swietnie Ci idzie, ja mam wieczne problemy ze zuzywaniem ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Maybelline, SuperStay 24h nie widziałam w mojej okolicy chyba ze 2 lata, ale zamiennikiem dla mnie okazał się podobny korektor od Maybelline, Affinitone. Spore to denko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam się z takimi opiniami właśnie, że Affinitone jest zamiennikiem SuperStay. Zastanawiam się tylko przy dużych zasinieniach pod oczami sobie poradzi równie dobrze, jak ten wycofany poprzednik. Jeśli nie uda mi się upolować Pure Cover Mineral, to go wypróbuję, skoro uważasz, że działają podobnie ;)

      Usuń
  11. Wow! Czytałam posta i miałam wrażenie, że nie ma końca :D Gratuluję takiego skrupulatnego zużywania i opisywania. Mi przy takiej ilości już się odechciewa ;) Kupiłam niedawno emulsję matującą z Vichy i podzieliłam zachwyty innych. Polubiłam też suchy szampon Isany. Do mycia się nie nadaje, ale do uniesienia włosów jest w sam raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z emulsji matującej Vichy również byłam zadowolona, ale tej z SPF 50, bo używłam ostatnio "trzydziestki" i już mnie nie zauroczyła. Isana jest w porządku, ale nie do końca odpowiada mi jej zapach, więc zostaję przy Batiste ;)

      Usuń
  12. "ideal soft" - powiem tak: moze byc, ale cena powinna byc zdecydowanie nizsza...nie zachwycil mnie jakos szczegolnie, ale z tego co widziałam to na blogach zbiera calkiem dobre opinie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, jeśli chodzi o cenę, to jest przesadzona i płaci się chyba tylko za markę. Jeżeli
      Garnier potrafi wypuścić płyn o podobnej jakości (a może nawet lepszy) o pojemności 400 ml za 17,99 zł, a 200 ml L'oreala kosztuje 14,99 zł, więc widać, że da się zrobić to taniej ;)

      Usuń
  13. porządne zużycia :D tak przeglądam i szok,żadnej z tych rzeczy nie miałam :D bo jeśli coś to o innym zapachu itp :)
    pozdrowionka i miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo dużo tego,a produkty są ciekawe
    :) zużyłaś aż 3 płyny micelarne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie idą w hurtowych ilościach. Mam wrażliwą cerę, więc wieczorny demakijaż zaczynam od przemycia twarzy micelem i rano też idzie na pierwszy ogień. Kiedy robiłam poprzednie denko (na początku lutego), to płynu z Lirene zostało mi może na dwa zużycia, więc w lutym i na początku marca wykończyłam płyny z L'oreala ;) A co było potem to już w następnym poście ze zużyciami ;)

      Usuń
  15. wielkie denko :)
    ja bardzo lubię żel Facelle i masła z Farmony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Facelle już się na dobre zadomowił w mojej łazience. Świetna jakość i wielofunkcyjność za niewielkie pieniądze. Masełka za to ślicznie pachną, a przede wszystkim bardzo dobrze nawilżają skórę ;)

      Usuń
  16. Szkoda że ten hydrolat z kwiatu kocanki niewiele z siebie dał. Na co dzień też używam hydrolatu do glinek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wspominam go dobrze, a sporo dobrego się po nim spodziewałam.

      Usuń
  17. Podobne zdanie mam na temat masełka z Perfecty:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sporo zużyłaś, a ilość płynów micelarnych aż mnie zaskoczyła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie robiłam postu ze zużyciami (początek lutego), więc się uzbierało ;) A już kolejne puste opakowania lądują w torbie ;)

      Usuń
  19. Duże, konkretne denko :) ładnie Ci poszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba zmniejszać swoją kosmetyczną spiżarnię, żeby móc znowu poszaleć na zakupach ;)

      Usuń
  20. Spore denko ;) Ja mam właśnie w planach wypróbowanie tego micela z L'oreala :)

    OdpowiedzUsuń
  21. kupiłem LRP filtr 50 anthelios ... troszke zapycha ; /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LRP ma dość szeroką ofertę kremów z filtrami. Sama używałam anthelios xl aksamitny krem oraz anthelios xl krem suchy w dotyku i żaden z nich nie wywołał u mnie takiej reakcji, ale wierzę, że innych może zapchać. Jeśli nie próbowałeś, to polecam emulsję matującą z Vichy - ma mniej treściwą konsystencję, lepiej się wchłania i trochę matuje, może lepiej się sprawdzi ;)

      Usuń
  22. Denko mocarz - jakoś nie jestem przekonana jednak do tego Loreala :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się sprawdził, chociaż wolę micele z Bourjois i z Garniera. L'oreal jest prawie tak dobry jak te, ale niestety ma mniejszą pojemność i wychodzi drożej.

      Usuń
  23. Potężne denko, jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Porządne denko :) Aż dziwne, że z niego nic nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. uwielbiam maslo do ciala z perfecty :)

    OdpowiedzUsuń
  26. sporo :) ten balsam Tutti Frutti moja mama używa i sprawdza się :)

    OdpowiedzUsuń
  27. A u mnie te plastry na nos kompletnie się nie sprawdziły :( Nie wiem dlaczego, ale u mnie nie wyciągały z nosa tyle co u innych dziewczyn. Szkoda, bo na nie liczyłam ;) A regularnie dostępne są w Hebe, jeżeli Ty je lubisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam je w Hebe, ale kosztują dwa razy tyle co w Biedronce, gdzieś ok. 15 zł, więc cena według mnie mocno przesadzona, dlatego wolę poczekać aż znów się pojawią w ofercie kosmetycznej Biedronki ;)

      Usuń
  28. Masło do ciała perfecty jest rewelacyjne !! :)

    OdpowiedzUsuń