wtorek, 20 maja 2014

Almay, TLC Truly Lasting Color 16 Hour Makeup - Podkład do twarzy

Od początku marca używam podkładu Maybelline, SuperStay, Better Skin, jednak jest on daleki od ideału i muszę przyznać, że rozczarował mnie ogromnie. Zatęskniłam więc za produktem firmy Almay, który niestety już się skończył (wspominałam o nim w poście denkowym TUTAJ). Dostałam ten podkład w prezencie od koleżanki, która przywiozła go ze Stanów. W polskich drogeriach nie widziałam produktów Almay, ale można go dostać na Allegro. Mimo kiepskiej dostępności postanowiłam zamieścić jego recenzję, bowiem u mnie się sprawdził, a zaglądają tu także osoby z USA i innych krajów, wiele z nas także wyjeżdża tam na wakacje, więc być może kilka słów na jego temat okaże się przydatne. 


Kosztuje ok. $ 12,49 (czyli tyle, ile w Polsce podkłady ze średniej półki np. Maybelline). Na Allegro widziałam za 29,90 zł.
Pojemność jest standardowa, czyli  30 ml. Produkt jest ważny 24 miesiące od otwarcia.



Z informacji na opakowaniu (w języku angielskim) wynika, że podkład:

  • odżywia i chroni skórę przez 16 godzin,
  • nie ściera się - nawet w upale i wilgoci,
  • wygląda świeżo przez cały dzień,
  • wzbogacony o witaminy i antyoksydanty,
  • hipoalergiczny,
  • nie zatyka porów,
  • oil-free (nie zawiera tłustych składników, beztłuszczowa formuła),
  • zawiera filtr SPF 15.
     
Skład:
ACTIVE INGREDIENTS: TITANIUM DIOXIDE 3.3%, ZINC OXIDE 2.3%




 Opakowanie:
Szklany słoiczek z pompką. I o ile z formy dozowania jestem jak najbardziej zadowolona, to już za szklanymi opakowaniami nie przepadam, gdyż zawsze jest ryzyko, że się rozbiją (tak się stało z moim ulubionym podkładem z Max Factor, Face Finity All Day Flawless 3 w 1 -> recenzja). Poza tym nie ma możliwości wydobycia kosmetyku w całości, bowiem zawsze zostaje sporo produktu na ściankach i na dnie.


Moja opinia:
Zacznę od tego, że odcień Ivory 01 120 ładnie stapia się z moją skórą. Niestety nie wszystkie firmy pamiętają o odcieniach dla osób z jasną i bardzo jasną karnacją, więc gama kolorystyczna zawierająca coś dla bladziochów jest dużym plusem. Nie odniosłam wrażenia, żeby mój kolor jakoś wyjątkowo się utleniał. Jeśli ciemniał, to było to niezwykle subtelne.


Po wyciśnięciu na grzbiet dłoni wygląda na beżowy, nie skłania się w stronę różu i z pewnością prosiaczka z nikogo nie zrobi. Na twarzy jest bardzo jasny i jeśli już można go przypisać do którejś tonacji, to będzie beż.


Gdy otworzyłam go pierwszy raz i wycisnęłam trochę na wierzch dłoni, wokół samego podkładu pojawiła się niewielka oleista powłoczka. Miałam wrażenie, że podkład ma oliwkową formułę, więc bałam się nakładać go na twarz, żeby mnie nie wysypało. Podejrzewałam, że będzie się źle rozprowadzał, ale moje obawy okazały się niesłuszne. 
Cieszę się, że zaryzykowałam, ponieważ produkt okazał się całkiem dobry. Potem już nie było takich incydentów, zresztą wskazane byłoby wstrząśnięcie go przed użyciem. Łatwo się go rozprowadza, chociaż może tworzyć małe smugi, jednak nie zastyga szybko na twarzy, więc bez problemu można dokonać poprawek i zniwelować wszystkie niedociągnięcia. Doczytałam także na opakowaniu, że podkład ma beztłuszczową formułę (oil free), a więc powinien być niekomedogenny. 

Bardzo podoba mi się jego krycie, które jest od małego po średnie +, ale przy tym nie tworzy maski, nie jest ciężki. Buzia wygląda na zdrową i wypoczętą. Można stopniować efekt i nakładać go bardzo cienką warstwą, wyrównując koloryt skóry i zachowując świeży oraz naturalny look, bądź też dołożyć, go więcej w miejscach, gdzie tego potrzebujemy i nadal dobrze wygląda. 

Wykończenie określiłabym jako satynowe, twarz się nie świeci. Nakładałam go także na strefę T i prezentował się w porządku, a przede wszystkim mnie nie zapchał. Oczywiście w tym obszarze jego trwałość jest krótsza i trzeba czasem dokonać poprawek. Nie jest tak ciężki, jak np. Revlon Color Stay, ale treściwy. Zawiera też filtry, może nieszczególnie wysokie, bo tylko SPF 15, jednak miło, że są.


Nie utrzymuje się tak długo, jak Revlon ColorStay czy Max Factor Lasting Performance, ale nie jest z tym najgorzej. Oczywiście 16 godzin to przesada, jednak przypudrowany czasem jeszcze po przyjściu z pracy był obecny na buzi. Wiele zależy od tego, co nakładałam na twarz przed podkładem, bo jeśli tłusty krem z filtrem, to ten czas był krótszy (ok. 5 – 6 godzin bez przypudrowania), ale mnie i tak satysfakcjonował. Jeśli miałam tylko lekki krem nawilżający, bądź serum, to przetrwał znacznie dłużej! - nawet cały dzień.

Nie zauważyłam, aby podkład wysuszał mi skórę, chociaż nigdy nie nakładam produktów kolorowych na "gołą" twarz lecz zawsze najpierw aplikuję jakiś krem i nawet w czasie kuracji kawasami, kiedy cera była przesuszona nic mnie nie szczypało.
Warto też wspomnieć, że współpracuje z innymi kosmetykami (kremy z wysokimi filtrami, serum, itd.). Na jaki produkt bym go nie nałożyła, to nie rolował się, ani nie warzył, nie osadzał się na włoskach. Jest też wydajny i wystarczył mi na dość długo, mimo że zawsze staram się uzyskać optymalne krycie i dokładam kosmetyku to tu, to tam, więc te o słabszym kryciu, szybko się kończą.


Plusy:
- naturalne wykończenie,
- niezłe krycie,
- przyzwoity czas utrzymywania się,
- jasny kolor idealny z kolorem mojej skóry,
- nie ciemnieje w sposób rzucający się w oczy,
- nie przesusza skóry,
- nie tworzy maski,
- współpracuje z innymi kosmetykami,
- pompka,
- wydajność.


Minusy:

- dostępność w Polsce,
- szklane opakowanie.


Byłam zadowolona z tego produktu i jak jeszcze kiedyś będę miała możliwość, to poproszę koleżankę, żeby mi go przywiozła. Z przyjemnością mi się go używało i były miesiące, kiedy stawał się moim ulubieńcem (październik, listopad), chociaż nigdy nie zdetronizował podkładu Lasting Performance z Max Factor [recenzja]. Spełnił wszystkie moje wymagania, jakie stawiam podkładom (niezłe krycie w połączeniu z naturalnym wyglądem, brak przesuszenia, długotrwałość). Oczywiście mam tu na myśli podkłady do stosowania na co dzień, bowiem wybierając się na imprezę trwającą kilkanaście godzin, np. wesele, postawię na niezawodne krycie i trwałość, które zapewniają mi trzy podkłady: Revlon Color Stay (dla cery mieszanej i tłustej), Max Factor, Face Finity All Day Flawless 3 w 1 [recenzja] oraz Max Factor Lasting Performance [recenzja].

Znalazłyście już Wasz podkład idealny? Macie swoich ulubieńców czy ciągle poszukujecie dobrego podkładu? 

12 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że idealny podkład dla mnie nie istnieje ;) Pharmaceris intensywnie kryjący obecnie stoi na piedestale, ale w tym przypadku zalety równoważą wady. Markę Almay znam tylko ze słyszenia i skoro mają takie fajne kosmetyki, to szkoda że nie są u nas szerzej dostępne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też nie znalazłam ideału, a wymagania mam niemałe - jasny odcień, podkład który jest lekki, nie wysusza, idealnie stapia się ze skórą, nadaje twarzy blasku i świeżości, a przy tym dobrze kryje i wytrzyma cały dzień, nawet jeśli ma on 16 godzin. Żadna firma chyba jeszcze nie wypuściła nic takiego, więc muszę zejść na ziemię i zadowolić się Revlonem oraz Max Factorem ;) Czytałam kilka recenzji podkładu z Pharmaceris i wydaje mi się, że mógłby być dla mnie odpowiedni :)

      Usuń
  2. pierwszy raz się z nim spotkałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce nie uświadczy go w żadnej drogerii. Odkryłam go dzięki koleżance ;)

      Usuń
  3. Podkładów używam sporadycznie ale nie znalazłam jeszcze idealnego, każdemu można coś zarzucić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie moim numerem jeden w podkladach jest Bourjois Healthy Mix ale ten te nie jest chyb do konca taki zly wg recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam zadowolona z Almay, a Helthy Mix nie miałam, kiedyś macałam tester, ale wydaje mi się za mało kryjący.

      Usuń
  5. Ideału jeszcze nie udało mi się odnaleźć, ale pretenduje do tego tytułu Guerlain i BB krem z Diora. Ostatnio jestem zakochana w kompletnej dla mnie nowości, czyli podkładzie mineralnym z Lily Lolo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Guerlain kiedyś miałam do czynienia i był nawet w porządku, ale wolałabym większe krycie. Lily Lolo za to w ogóle prawie nie kryje i próbkę, która wpadła w moje łapki wykorzystałam jako puder. Te podkłady sprawdzą się chyba jedynie przy cerze niemal idealnej ;)

      Usuń
  6. chętnie bym go wypróbowała, nigdy się z nim nie spotkałam !

    OdpowiedzUsuń
  7. ja na razie nie mam idealnego podkładu, bo używam tylko pudru, a te z którymi miałam do czynienia były dla mnie za ciężkie ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe czy u mnie by się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń