sobota, 8 marca 2014

Ulubieńcy lutego



Na początku pragnę złożyć najlepsze życzenia wszystkim kobietom z okazji przypadającego dziś Święta. Przygotowałam na ten dzień małą porcję pozytywnych wrażeń z mojego kosmetycznego życia w ostatnich tygodniach. Dawno nie robiłam postu z ulubieńcami, a natłok obowiązków i notoryczny brak czasu w kilku minionych miesiącach nie pozwolił mi nawet na dokończenie wpisu z ulubieńcami zeszłego roku, aż w końcu odpuściłam sobie jego publikację. Postaram się więc poprawić i znaleźć chwilę, aby częściej przygotowywać takie podsumowania, bo nierzadko używam kosmetyków, które są godne uwagi i warto się tym podzielić z innymi. Luty był dla mnie udanym miesiącem pod względem odkryć kosmetycznych i natknęłam się na kilka świetnych produktów, dlatego nie mogłam przemilczeć tego faktu. 


Niektóre z nich to moje wielkie odkrycia końca stycznia lub lutego, a ponieważ używałam większości z tych kosmetyków ponad miesiąc, to mogę być pewna tego, że są dobre. W tej chwili nie przypominam sobie jakiegoś wyjątkowego bubla, na który natrafiłam pierwszy raz w lutym, zatem w jego miejsce dodam szóstego ulubieńca. A tak przedstawia się moje zestawienie:


Tołpa: dermo face, sebio, Maska – peeling – żel 4 w 1 korygująca niedoskonałości, 2 x 6 ml – mój niekwestionowany numer jeden w dziedzinie pielęgnacji w ostatnich tygodniach. Oczyszcza, pozostawia skórę aksamitnie gładką, nie uczula, nadaje cerze zdrowego blasku. Zwęża pory i pomaga je oczyścić. Efekty jej działania są zauważalne przez kilka dni. Dzięki regularnemu stosowaniu co ok. 4 - 5 dni przez miesiąc oraz plastrom na nos Purederm pozbyłam się znienawidzonych czarnych kropek z nosa (wągrów).  [Recenzja]


Tołpa: dermo face, sebio, Normalizujący żel do mycia twarzy, 150 ml – absolutne odkrycie kosmetyczne w dziedzinie pielęgnacji i codziennego oczyszczania twarzy. Pierwszy żel do mycia, który nie wysusza mojej skóry. Wspaniale oczyszcza i odświeża, trochę zwęża rozszerzone pory, wygładza, nie podrażnia wrażliwej cery. Myślę, że codzienne stosowanie go przez kilka tygodni (wieczorem) też przyczyniło się do redukcji wągrów z nosa.


BioDermic Dermocosmetics, Serum intensywnie liftigujące z ekstraktem z kawioru, 50 ml – stosuję je dwa razy dziennie na oczyszczoną skórę. Błyskawicznie się wchłania, nadaje się do nałożenia pod krem na noc oraz na dzień z filtrem, pod podkład (również mineralny), nie powodując przy tym rolowania się czy warzenia tych kosmetyków Ładnie wygładza fakturę skóry, odświeża ją, sprawia że jest aksamitna w dotyku i zapewnia jej nawilżenie. 


Sally Hansen, Instatnt Cuticle Remover, 29.5 ml – najmocniejszy preparat do usuwania skórek wokół paznokci, jaki dotąd używałam (a było ich trochę). Do tego działa niezwykle szybko, bo wystarczy zaledwie 15 sekund. Trzeba więc uważać, żeby przy okazji nie rozpuścił paznokci.



Farmona, Tutti Frutti, Masło do ciała liczi i rambutan, 275 ml - śliczny intensywny zapach, który u mnie jest mile widziany wieczorową porą. Bardzo dobrze nawilża suchą skórę, a co najważniejsze to nawilżenie jest długotrwałe. Na zimę idealnie się sprawdza, wygładza i pielęgnuje. Ma na drugim miejscu w składzie (po wodzie, więc właściwie jest to pierwsze miejsce) masło shea. Kilka miejsc dalej znajdziemy Paraffinum Liquidum - składnik mogący u niektórych powodować wypryski, ale dla mnie jest bezpieczny, więc nie uznaję tego za minus. Masło szybko się wchłania. [Recenzja]


OPI, Big Apple Red, 3,75 ml – mini lakier z zestawu Take Ten, o którym pisałam więcej TUTAJ, gościł na moich paznokciach przez większą część miesiąca. Bardzo ładna, klasyczna czerwień, której zdjęcie dobrze nie oddaje (w rzeczywistości jest ciemniejsza). Można ją zobaczyć na paznokciach na fotce masła Tutti Frutti powyżej. 

A jak u Was z ulubieńcami w lutym? Odkryłyście kosmetyki, które was zachwyciły i polecacie?

18 komentarzy:

  1. Muszę wypróbować ten żel do mycia twarzy Tołpy, bo walczę bezskutecznie z rozszerzonymi porami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę wypróbować ten żel do skórek:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masło Farmony zdecydowanie muszę wypróbować, tyle razy już się na nie czaiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. miałam dzisiaj to masło w rękach, ale się powstrzymałam od zakupu :) mam jeszcze zapasy ;) wszytkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Żadnego z tych produktów nie mialam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nic z Twoich ulubieńców nie miałam, ale lubię masełka z Farmony za cudne zapachy.

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie ta maseczka z Tołpy się za bardzo nie sprawdziła, ale preparat z Sally Hansen bardzo lubię :) pozostałych Twoich ulubieńców jeszcze nie miałam okazji próbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja chyba też zacznę przygotowywać takie posty, ale jakoś nigdy nie mogę się zdecydować co lubiłam najbardziej:P Fajnie się to czytało u Ciebie :) Ja także lubię Tołpę, dobra firma. I Tutti Frutti za te zapachy :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Musze w końcu zakupić ta Sally Hansen żeby poradziła z moimi niesfornymi skorkami

    OdpowiedzUsuń
  10. Tołpa ma bardzo fajny żel peelingujący z tej samej serii.

    OdpowiedzUsuń
  11. Również lubię tą maskę/peeling z Tołpy :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę na ten żel z Tołpy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I ja polubiłam to masło Farmony :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym sobie kupiła masło do ciała z liczi ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Żel Tołpy na bank kupię, jak tylko skończę mój ukochany z Sylveco rumiankowy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę w końcu skusić się na coś z Tołpy

    A co do moich ulubieńców to zapraszam tutaj :)
    http://teenageladym.blogspot.com/2014/03/ulubiency-luty-14.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Widzę, że Tołpa podbija Twoje serce :) Żel do usuwania skórek z SH uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń