niedziela, 30 marca 2014

Pielęgnacja cery podczas kuracji kwasami


Wiosna to równie dobry moment do rozpoczęcia stosowania kwasów, jak jesień. Jesienią miałam dwa zabiegi z kwasem migdałowym o 50% stężeniu w gabinecie kosmetycznym. Następnie, przez 2 i pół miesiąca stosowałam produkty z zawartością kwasu migdałowego z serii Mandelic Acid, firmy Norel, o których pisałam TUTAJ. Z rezultatów działania kwasów byłam bardzo zadowolona i uważam, że kuracja się powiodła. Jak pielęgnowałam skórę w tym okresie i czym się kierowałam opiszę w dalszej części.


Moim zdaniem najlepiej na początku udać się do specjalisty, który dobierze idealny preparat do potrzeb naszej cery i określi ile zabiegów będzie potrzebne. W gabinetach mamy do wyboru cały szerg kwasów, a najpopularniejsze to np. salicylowy, migdałowy, glikolowy, pirogronwy, kojowy, azaleinowy, ferulowy, itd. W aptekach, niektórych drogeriach oraz sklepach internetowych bez problemu możemy znaleźć kosmetyki z tymi substancjami oczywiście w nie tak dużym stężeniu, jakie mają do dyspozycji profesjonaliści, ale i one są w stanie wiele zdziałać.

Na kurację kwasem migdałowym zdecydowałam się przede wszystkim po to, żeby pozbyć się przebarwień pozapalnych. Mam delikatną cerę mieszaną ze skłonnością do rozszerzonych naczynek, którą łatwo podrażnić. Obawiałam się więc czy wystawianie jej na działanie tak mocnych specyfików, jak kwasy nie zrobi jej większej krzywdy.

Zanim przystąpiłam do konkretnych działań przekopałam Internet oraz poradziłam się kosmetyczki, odnośnie pielęgnacji cery w czasie całej kuracji, gdyż nie chciałam popełnić błędów, które zniweczyłyby moje wysiłki zmierzające do poprawy stanu cery. Już nieraz spotkałam się z tym, że wiele osób było rozczarowanych działaniem kwasów, a ich cera reagowała przesuszeniem, podrażnieniem i wysypem nieprzyjaciół. Słowem, efekt przeciwny do zamierzonego. 

Całą pielęgnację oparłam głównie na obserwacji swojej skóry i w zależności od tego, co było jej potrzebne, starałam się dostosować kosmetyki do jej stanu. Trzeba też uzbroić się w cierpliwość, bowiem rezultaty, takie jak rozjaśnienie przebarwień nie są natychmiastowe, pojawiają się po kilku miesiącach. Inne, takie jak wygładzenie cery, wyrównanie kolorytu, itd. możemy zaobserwować znacznie wcześniej.

Jeśli chodzi o kosmetyki, to stosowałam to, co miałam pod ręką. Z racji wrażliwej i skłonnej do przesuszeń cery (zwłaszcza na policzkach), miałam dość sporo delikatnych i porządnie nawilżających produktów pielęgnacyjnych w swojej kosmetyczce. Nie musiałam więc wymieniać wszystkich używanych dotąd preparatów, wręcz przeciwnie - z niektórych zrezygnowałam. Dlatego produkty, które przedstawię poniżę są raczej przykładowe i można z łatwością je zastąpić zupełnie innymi.

Moje zasady były następujące:

  • Kosmetyków z zawartością kwasów nie stosowałam codziennie. Mimo że byłam po dwóch zabiegach z silnym stężeniem kwasu u kosmetyczki, to domową kurację rozpoczęłam ostrożnie. Najpierw używałam toniku żelowego Norel oraz kremu z kwasem migdałowym Norel średnio 2 razy w tygodniu, czyli co 3 - 4 dni, aplikowałam te kosmetyki na oczyszczoną skórę wieczorem. Po ok. 3 tygodniach zaczęłam stosować tenże zestaw tonik + krem co drugi dzień. Jednak jeśli widziałam, że skóra jest mocno wysuszona i w gorszej kondycji, robiłam sobie dłuższe przerwy (np. 3-4 dni). Używanie preparatów z kwasem opierało się na obserwacji tego, co dzieje się ze skórą.

  •  Wybierałam łagodne kosmetyki myjące i pielęgnacyjne.
    Pielęgnacja poranna:
     
  • Przemywałam twarz micelem (najlepszy według mnie jest ten z Bourjois -> recenzja).

Równie dobre są także micele takie, jak: Garnier (płyn micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej), L'oreal Ideal Soft, Bioderma Sensibio H20. Wymieniam te płyny, które się u mnie sprawdziły i nie wyrządziły mi żadnej krzywdy. Nie przesuszają cery, są delikatne, a zarazem skuteczne, nie podrażniają.

  • Potem przyszedł czas na tonik - u mnie był to łagodny produkt Uroda Melisa [recenzja]. Po jego zdenkowaniu, zaczęłam używać nowej wersji ze zmienionym składem, ale nie odczuwałam potrzeby stosowania żadnego produktu do tonizowania. W końcu zrezygnowałam całkowicie z toniku, a mojej cerze to nie zaszkodziło. Czytałam, że kwasy i tak zmieniają ph skóry, więc stosowanie toniku w trakcie kuracji nie jest konieczne. Potwierdza to moje doświadczenie. Można natomiast używać hydrolatów.
  • Wiele osób chwali sobie także działanie wody termalnej, która zazwyczaj w trudnym dla cery okresie również powinna się sprawdzać, nawilżać ją i koić. U mnie niestety woda z Uriage się nie spisała, więc stosowanie jej jako tonik odpuściłam sobie po kilkunastu próbach i wykorzystuję ją do zwilżania twarzy w trakcie "sensów" z maseczkami  glinkowymi.  Znacznie lepiej mi służyła woda termalna z La Roche Posay.
  • Następnie aplikowałam krem z filtrem:
    - na strefę T (broda, nos, czoło) La Roche Posay, Anthelios XL Gel-Creme Toucher Sec SPF 50+ (Żel - krem do twarzy suchy w dotyku) -> recenzja
    - na policzki Avon Sun +, Moisturizing Face Cream SPF 30 - Nawilzający krem ochronny do twarzy SPF 30 -> recenzja.
    Krem z filtrami to konieczność w trakcie stosowania każdego kwasu. Jeśli chodzi o kwas migdałowy, to można go używać przez cały rok (część kwasów ma ograniczenie do okresów małego nasłonecznienia), a filtry muszą zawierać minimum SPF 20.

   
Wieczorna pielęgnacja:

  •  Oczyszczanie twarzy płynem micelarnym.
    Na początku stosowałam też olejek Ziaja Ulga, jednak wydawało mi się, że przesusza moją skórę,więc zrezygnowałam z niego i poprzestałam na micelu, który słuzył też jako tonik.
  • Opcjonalnie można użyć wody termalnej (jeśli daje to jakiś efekt, bo inaczej można pominąć ten krok).
  • Nakładałam kawiorowy krem z perłą Clarena Caviar Cream [recenzja], który dobrze nawilżał i odżywiał skórę, przy tym koił i nie podrażniał. Ważne, żeby krem był łagodzący, delikatny, odżywczy i nawilżający.

  • Gdy widziałam, że cera potrzebuje jeszcze mocniejszego nawilżenia do krem ten mieszałam z olejem tamanu ze sklepu Zrób Sobie Krem. Zdarzało się, że łączyłam też olej tamanu z masłem shea (również z ZSK) zamiast kremu kawiorowego. Olej i masło to świetne nawilżacze.


  • Często sięgałam po maseczki nawilżające i olejki.
    Kiedy czułam, że twarz mnie szczypie i jest bardzo sucha, to wykonywałam demakijaż, robiłam maseczkę glinkową, najczęściej sięgałam po dwie glinki z  Fitokosmetik - Błękitną glinkę Wałdajską [recenzja] lub Białą glinkę Anapską [recenzja].

Biała glinka Anapska 


Błękitna glinka Wałdajska

  • Glinki jednak nie nawilżają, więc po ich zmyciu z twarzy aplikowałam maskę silnie nawilżającą i odżywiającą lub kojącą. Najczęściej była to maska stosowana przez profesjonalistów z firmy Clarena - Przeciwzmarszczkowa maska z DNA i kawiorem, którą można czasem upolować na Allegro.
    Maska ta silnie odżywiała skórę i nawilżała, a także koiła. Trzymałam ją na twarzy ok. 20 - 30 minut. Po zmyciu jej resztek i nakładałam krem z kawiorem również z Clareny lub olej tamanu + masło shea.

Sięgałam też po inne maseczki, głównie saszetkowe (nawilżające i kojące).
Te bardziej odżywcze zabiegi stosowałam w zależności od potrzeb.
  • Kosmetyczka odradziła mi także stosowanie peelingów, więc zrezygnowałam z nich. W zasadzie to logiczne, gdyż kwasy mają za zadanie złuszczanie naskórka. Dodatkowe zdzieranie nie jest już potrzebne. Natomiast z przyjemnością używałam glinek (u mnie wspaniale oczyszczają i wygładzają cerę, więc traktowałam je jako zastępstwo peelingu).
  • Jeśli łuszczy się skóra nie należy jej odrywać, ani w żaden sposób usuwać z twarzy. Mnie się kilka razy zdarzyło, że miałam na całej buzi suche skórki, łuszczącą się skórę jak po opalaniu, ale nic z tym nie robiłam. Przy demakijażu wszystko samo znikało.

Dzięki takiej pielęgnacji cera nie była przesuszona, a delikatne łuszczenie się skóry obserwowałam sporadycznie. To, że skóra nie odchodziła płatami, bynajmniej nie oznacza, że kwasy nie działają, bowiem z upływem czasu pojawiły się coraz większe rezultaty.

Opisałam tutaj zasady, którymi kierowałam się w trakcie kuracji kwasem migdałowym, a wybór kosmetyków jest indywidualny, moje przykłady mogą stanowić jedynie wskazówkę o jakich właściwościach produktów szukać, a czego unikać. Natomiast myślę, że jest kilka ogólnych reguł, których każdy może z powodzeniem się trzymać, a nawet powinno się ich przestrzegać:
1. Kosmetyków z kwasami nie stosujmy codziennie (a najgorzej już 2 razy dziennie), bo skóra może zareagować negatywnie i skutek będzie odwrotny od zamierzonego. (Najlepiej obserwować cerę i stosować to, czego potrzebuje).
2. Do pielęgnacji, demakijażu, stosować możliwie  najłagodniejsze kosmetyki, które będą  koić, a nie dodatkowo podrażniać. Unikać kosmetyków silnie działających, wysuszających czy też podrażniających.
3. Nawilżać cerę - stosować kremy i maseczki silnie nawilżające i odżywcze.
4. Stosować kremy z wysokim filtrem.
5. Nie łączyć kuracji kwasami z retinoidami (unikać wit. A w innych kosmetykach).
6. Absolutnie nie odrywać łuszczącej się skóry.
7. Na koniec dodam jeszcze informację, iż zabiegów z kwasami nie powinny stosować kobiety w ciąży i kobiety karmiące.

Używaliście preparatów z kwasami? Co według Was jest najważniejsze w czasie kuracji? Polecacie jakieś kosmetyki do pielęgnacji w czasie kwaszenia?

9 komentarzy:

  1. Wow, świetnie się zorganizowałaś z tą pielęgnacją w trakcie "zakwaszania" ;) Ja nigdy nie stosowałam kwasów niestety, więc nie mam doświadczenia, ani porad w tym temacie :) Pięknie skomponowany post, jestem pod wrażeniem :)
    Przy okazji zapraszam do siebie na urodzinowe rozdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kwas migdałowy uratował moją zanieczyszczoną, ale wrażliwą cerę. Było to jakieś 3 lata temu. Kurację stosowałam systematycznie przez okres chyba 8 miesięcy, jednak w odróżnieniu od Ciebie stosowałam mocniejsze 50% peelingi robione własnoręcznie :) Pozbyłam się okropnych podskórnych krost :) W tamtym okresie stosowałam kosmetyki Biodermy: na noc jako nawilżacz - Bioderme Sebium Hydra, a na dzień filtr Bioderma Photoderm Mat SPF 30, który został ze mną do dzisiaj :) Fajny post dobrze, że wspominasz o nie ruszaniu łuszczącej się skóry, natomiast uważam, że kwestia częstotliwości stosowania to sprawa indywidualna. Ja łączyłam swego czasu nawet Triacneal z kwasami i nic mi nie było, ale to polecam tylko zaawansowanym :)
    Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używałam ostatnio kremu z kwasami z Bandi, a z wymienionych przez Ciebie kosmetyków podczas stosowania tego kremu używałam też wody Uriage, (co której ja nie mam zarzutów) i micela Melisa do twarzy, a Bourjois i Biodermy do oczu w zależności od makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z kwasami miałam do czynienia tylko w kremie z Pharmaceris. Poza kremem z filtrem nie zmieniałam nic w pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post. Zawarłaś w nim wszystkie najważniejsze kwestie.

    OdpowiedzUsuń
  6. używałam kremu z kwasami i to nie najłagodnieszymi i nie używałam filtfów! w lato! wszystko przez panią dermatolog która kazała mi używać tego kremu i nic mi nie powiedziała w kwestiach bespieczeństwa.. a ja byłam bardzo niezorientowana w pielęgnacji.. i teram mam ;C

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam jakiś krem ale już dawno, ale chętnie skorzystam z Twoich propozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Łał, świetny post, bardzo porządnie napisany i widać, że "wiesz o czym piszesz" :)
    Ja niedługo wybieram się do kosmetyczki na kilka zabiegów, z którego miałam już jeden w grudniu, ale jeden to za mało by pomógł mojej bardzo, bardzo suchej skórze (łuszczę sie z czoła platami a z nosa to czasem aż do tej "drugiej" skóry jak spróbuję zdjąć to co mi przeszkadza :( ) Po pierwszym była wtedy poprawa więc teraz się zmobilizuję. Nie pamiętam dokładnie nazwy jak to się nazywa co mi wtedy dokładnie robiła, ale było super! No i masaż twarzy..ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zakupiłam kwas migdałowy i robię sama piling i na razie wystarcza mi maść z wit.A,masło shea dodaję naprzemiennie olejek z ogórecznika,jojoba,kwas hialuronowy plus do tego filtry cera 50 spf i Vichy 30 spf.Zostały mi jeszcze z zeszłego lata i muszę zużyć zanim minie termin ważności. Na razie wykonałam 3 pilingi 10% i zero łuszczenia się skóry troszkę tylko przy nosie i tam,gdzie były krosty.

    OdpowiedzUsuń