wtorek, 14 stycznia 2014

Batiste, suche szampony - Tropical oraz big & bouncy XXL volume

Suchy szampon nie jest produktem, którego używamy codziennie i z pewnością nie zastąpi tradycyjnych kosmetyków współpracujących z wodą, jednak uważam, że warto go mieć w kosmetyczce. Zdarzają się sytuacje, kiedy czupryna nie wygląda rewelacyjnie i potrzebuje szybkiego odświeżenia, a nie ma możliwości lub czasu, aby umyć włosy w konwencjonalny sposób, wówczas z pomocą przychodzi suchy szampon. Wcześniej stosowałam te z Syoss [recenzja] oraz Isana, które jednak miały swoje minusy. Postanowiłam sięgnąć po osławione już szampony Batiste, które kupowałam online, gdyż nie były w Polsce dostępne stacjonarnie. Dopiero kilka miesięcy temu pojawiły się w drogeriach Hebe. Wybrałam dwie wersje: Tropical oraz big & bouncy XXL volume


Pojemność: 200 ml.
Cena: 14,90 (Tropical), 17 zł (big & bouncy XXL volume).
Dostępność: drogerie Hebe, sklepy internetowe, Allegro.

Opis producenta:

Suchy szampon do wszystkich typów włosów. Idealny do stosowania pomiędzy kolejnymi myciami. Natychmiast odświeża włosy bez użycia wody, absorbując sebum i zanieczyszczenia oraz sprawiając, że włosy są puszyste i jedwabiście miękkie. 
Sposób użycia: Mocno wstrząsnąć i rozpylać u nasady włosów z odległości ok. 30 cm, nie mniej niż 25 cm. Przez kilkanaście sekund wmasować produkt we włosy, przyspieszając wchłanianie. Rozczesać włosy i ułożyć jak zwykle.
Skład:
Tropical: Butane, Isobutane, Propane, Oryza Sativa (Rice) Starch,  Alcohol Denat., Parfum (Fragrance), Coumarin, Distearyldimonium Chloride, Cetrimonium Chloride.
big & bouncy XXL volume: Butane, Isobutane, Propane, Oryza Sativa (Rice) Starch,  Alcohol Denat.,Silica, Talc, Parfum (Fragrance), Limonene, Linalool, Distearyldimonium Chloride, Cetrimonium Chloride.

Opakowanie:
Wygodna, poręczna  butelka z atomizerem.


Moja opinia:
Szampon odświeża włosy, sprawia, że pojawiające się przetłuszczenie znika, a włosy prezentują się normalnie. Jeśli dobrze wyczeszemy produkt, to włosy wyglądają prawie jak po umyciu tradycyjnym szamponem, nie jest to może dokładnie taka sama świeżość, ale bardzo zbliżona. Czasem, gdy do końca nie usuniemy produktu, włosy stają się bardziej "sztywne" i matowe, ale również wyglądają korzystnie. 


W moim odczuciu zarówno "zwykły" szampon Tropical, jak i ten XXL volume zwiększają objętość i lekko unoszą włosy u nasady. Nie zauważyłam, żeby big & bouncy XXL volume, który jest specjalnie przeznaczony do tego zadania wyraźnie się wybijał. Przypuszczam, że nie dostrzegam szczególnej przewagi, ponieważ moje włosy są długie, więc może po prostu ciążą ku dołowi, a w przypadku krótkich różnica byłaby bardziej widoczna. Zasadniczą rozbieżność znajduję dopiero w zapachu.

Zapach to kwestia indywidualna, a mnie Isana przestał odpowiadać po kilku użyciach, podobnie jak Syoss. Tropical natomiast, który stanowi mieszankę owoców egzotycznych: kokosa, melona, brzoskwini, banana z nutką wanilii, przypadł mi do gustu. Pod względem intensywności można go porównać do tych dwóch, ale woń jest według mnie przyjemniejsza. Może nie jest wyjątkowo urokliwa, ale nie znudziła mi się do końca opakowania. Zdarzają mi się jednak takie dni, kiedy mocniejsze zapachy mi przeszkadzają i wówczas używam big & bouncy XXL volume, który jest dużo bardziej dyskretny i słabiej wyczuwalny. 

Dużym plusem tych szamponów jest łatwa aplikacja w porównaniu z Syoss czy Isaną. 
W przypadku Batiste wystarczy wmasować szampon i wyczesać - nie pozostaje żaden biały pył, dlatego można go użyć poza domem lub gdy się spieszymy. Przy innych szamponach, żeby pozbyć się resztek proszku z włosów wskazane jest dodatkowo użycie suszarki i/lub ręcznika.
Jestem blondynką, więc łatwo pozbyć się wszelkich pozostałości. W przypadku ciemnych włosów może być z tym więcej kłopotu, dlatego firma wypuściła też wersję dla brunetek, ale nie wiem czy jest równie dobra.
Czasem rozpylałam szampon, mając na sobie ciemne lub zupełnie czarne ubrania i nie zauważyłam, żeby osadzał się na nich czy też na przedmiotach wokół mnie.


Wydajność, w porównaniu z Syossem jest wręcz szokująca. Używam ich naprzemiennie od ponad pięciu  miesięcy i dopiero zauważyłam, że zaczynają zbliżać się do denka. Syoss wystarczał na kilka zastosowań, a cena była podobna.

Oba szampony stosuje się identycznie, mają podobne działanie i trwałość. Efekt utrzymuje się od kilku do nawet kilkunastu godzin. Z tych dwóch nie umiem wybrać faworyta, gdyż z obu jestem jednakowo zadowolona.

Plusy:
- odświeżają włosy na dość długo,
- nie pozostawiają białego nalotu,
- łatwa i szybka aplikacja,
- zwiększenie objętości,
- wybór zapachów i wersji, a nawet pojemności,
- przyzwoite wonie,
- wydajność w stosunku do ceny.

Minusy:
- dostępność stacjonarna (tylko Hebe).

Sięgacie czasem po suche szampony? Macie w tej dziedzinie ulubieńców godnych polecenia?

42 komentarze:

  1. Nie bądżmy już tacy leniwi i używajmy tych szamponów w konieczności bo niestety skład nie jest zadowalający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się co do składu i częstotliwości używania ;) Zwykle w sytuacjach awaryjnych się mogą przydać, np. w czasie wyjazdu, w szpitalu, czy zwyczajnie jeśli włosy lubią się przetłuszczać. Sama stosuję raz na jakiś czas, ale jeśli już mam wybierać to są to najlepsze suche szampony, z jakimi miałam do czynienia

      Usuń
  2. Fajna recenzja:)
    Nigdy nie używałam takich szamponów, ale warto wiedzieć że są
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wersję do włosów brązowych i jestem z niej bardzo zadowolona. Służy mi przede wszystkim do odświeżania grzywki i w tej roli spisuje się wyśmienicie. Ma ciemną barwę dzięki czemu nie zostawia białego nalotu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę je w końcu wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  5. no Hebe akurat u mnie nie ma,ale z ciekawości muszę kiedys wypróbować taki szampon

    OdpowiedzUsuń
  6. suchy szampon posiadam ten zielony i powiem Ci, że uratował mnie w kilku nagłych sytuacjach kiedy siedzę sobie w domu, a tu nagle trzeba jechać;O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie raz tak bywa, że zanim zdąży się umyć włosy, coś nagle wyskakuje i trzeba jakoś się ratować ;)

      Usuń
  7. Mam ten z Isany, ale użyłam go może 3 razy. Moje włosy mają tendencję do puszenia się, a nie chcę dodatkowo wysuszać skalpu używając takich szamponów. Wąchałam je w Hebe - pachną pięknie, ale się nie zdecydowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też się lubią puszyć, ale u nasady się przetłuszczają, więc czasem bywa wybawieniem ;)

      Usuń
  8. Nie używałam takich suchych szamponów, jakoś mnie nie przekonują, ale być może kiedyś wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak do tej pory zawsze sięgam po suchy szampon Isany, ale na jakiś z tej firmy też na pewno się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam ochotę skusić się na któryś z tych szamponów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój ulubieniec! Te szampony są genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak będę w Hebe to chyba się skuszę :) bo póki co, mam ze Schwarzkopf, ale nie zadowala mnie, no i pozostawia te biały plamy :) nawet po wtarciu włosy są siwe :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Własnie przed chwila dodalam recenzje batiste wisniowego :) , rowniez jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo lubie szampony Batiste i zawsze mam jakiś pod ręką w razie czego :) uważam, że nic nie odświeży tak wizualnie włosów, jak właśnie ten suchy szampon :) Zapachowo najbardziej odpowiadała mi wersja Lace, ale na Trocipcal też mam ochotę :) Teraz używam wersji Original, która jest cytrynowa i tak jakoś ten zapach do mnie średnio przemawia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Syoss też był "cytrynowy" i mnie drażnił, więc sobie odpuszczę Original ;) Też pewnie się zaopatrzę w kolejną sztukę i mam ochotę poznać inne zapachy ;)

      Usuń
  15. nigdy nieuzywalam suchego szamponu! chyba musze to zmienic!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa przydatny w podbramkowych sytuacjach ;)

      Usuń
  16. Tych wersji jeszcze nie miałam, ale wszystko przede mną, bo bardzo polubiłam się z szamponami Batiste :) Szczególnie że w moim przypadku fajnie podnoszą włosy i już nie mam klapniętych ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam kilka suchych szamponów, ale Batiste jeszcze nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie używałam jeszcze nigdy suchych szamponów, jakoś nie przekonują mnie do siebie. Może kiedyś zmienię zdanie i wypróbuję jakieś :)

    OdpowiedzUsuń
  19. jeszcze nie miałam, ale kuszą mnie coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Na pierwszy suchy szampon wybrałam Isanę ale rzadko go używam więc chyba mi na długi czas wystarczy. Ale kiedyś chciałabym wypróbować Batiste :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak widziałaś u mnie Batiste jest w wishlist ;D Zastanawiałam się właśnie nad wersją tropikalną albo cherry bodajże :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moim zdaniem wszystkie wersje Batiste dodają objętości, tu się z Tobą zgadzam :) Ja mam wiśniowy, bo najbardziej spodobało mi się opakowanie :) Następny zakup, to będzie wersja do włosów ciemnych. Nie używam Batiste często, ale nieraz potrafi uratować życie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Na pewno warto mieć któryś z nich. Jak dorwę to sobie kupię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio zaczynam się przekonywać do suchych szamponów może kiedyś się na któryś z nich skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam dopiero pierwszy suchy szampon z Batiste, ale nawet nie miałam jeszcze okazji go użyć.

    OdpowiedzUsuń
  26. miałam jedną wersję medium i byłam bardzo zadowolona z tego, że obyło się bez białego nalotu :) z efektu byłam zadowolona, ale biorąc pod uwagę kapryśną skórę głowy - zostanę przy tradycyjnym odświeżaniu włosów :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej i najbezpieczniej odświeżać włosy tradycyjną metodą, ale w podbramkowych sytuacjach warto mieć pod ręką takie produkt ;)

      Usuń
  27. Tak dużo czytam o tych szamponach. Ciekawe jakby się sprawdził na moich herach :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Używam te z Isany, jestem zadowolona z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajna recenzja. Jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam te dwie wersje i spośród nich zdecydowanie bardziej wolę wersję tropical, a ostatnio moją ulubioną stała się wersja wild:)

    OdpowiedzUsuń
  31. sięgam po suche szampony, a Batiste są już od dawna na mojej liście :) Póki co mam z Timotei i go lubię, ładnie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. uwielbiam te szampony, jak dla mnie najlepsze.
    Słyszałam,że mają wejść także do Rossmanna

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałam sprostować, iż drogeria Marionnaud była pierwszą drogerią w Polsce, w której ukazały się szampony Batiste. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. u mnie sprawdzają się całkiem nie źle, dobre do szybkiego ,,odświeżenia,, włosów, jednak nie zastąpią tradycyjnego mycia :)

    OdpowiedzUsuń