niedziela, 27 października 2013

Maska algowa peel-off z acerolą i witaminą C

Maski algowe stosuję od dawna i bardzo lubię, używałam już przeróżnych wariantów, m.in. rewitalizującej, z kwasem hialuronowym, wybielającej przebarwienia, cynkowej, maski algowej peel off pod oczy, o której pisałam niedawno TUTAJ i kilku innych. Wśród masek do twarzy, w grupie moich faworytek jest maska algowa peel - off z acerolą i witaminą C, której  recenzję przedstawiam w ramach akcji Październik miesiącem maseczek.


Maskę można zakupić w sklepie internetowym e-naturalne. Prezentowałam ją kilka miesięcy temu w poście zakupowym TU.
Cena: 9,80 zł
Pojemność: 30 g.
Dostępne są też inne pojemności: 90 g (24,30 zł), 200 g (48,60 zł), 500 g (102,90 zł). Najmniejsza pojemność, wystarcza na wiele aplikacji i myślę, że na początek najlepiej wybrać tylko 30 g. Zwłaszcza jeśli nie wiadomo, jak cera zareaguje na kosmetyk.

Właściwości  i skład maski (ze strony e-naturalne):
Dzięki zawartości aceroli, bogatej w witaminę C, swoim działaniem hamuje i redukuje efekty starzenia się skóry. 
Ponadto posiada właściwości rozjaśniania przebarwień skóry. Tonizuje i uelastycznia skórę.
Zawarta w masce Spirulina jest bogata w naturalną witaminę A (od 10 do 15 razy więcej niż w marchwi), która jest niezbędna do odbudowy naskórka, i poprawia elastyczność skóry.
Skład:
         Morskie składniki:

  • Morskie polisacharydy
  • Spirulina
Inne:

  • Acerola (witamina C)
  • Olejek eteryczny z pomarańczy
Maska mieści się w plastikowym słoiku. Ma postać różowego proszku, który należy rozrobić z wodą w proporcji 2 : 3, czyli 2 części maski rozprowadzić w 3 częściach wody mineralnej lub źródlanej, niegazowanej. Mieszać do uzyskania gładkiej, jednolitej masy.


Otrzymaną budyniową papkę nakładam na twarz grubą warstwą i czekam 15 - 20 minut. Trzeba ją szybko aplikować, ponieważ papka zaraz zastyga. Po upływie 15 - 20 minut zaczynając od brzegów maski odrywam różowy gumowaty płat.
W miejscach, gdzie maska nałożona jest zbyt cienko, tworzy się zamiast "gumowatej" powłoki biała skorupka, przy której zmywaniu można sobie trochę podrażnić skórę, dlatego staram się nie dopuścić do jej powstania.
Pod maski algowe dobrze jest nałożyć coś na twarz. Pod tę maskę zawsze najpierw aplikuję "serum" olejowe własnej roboty i przepisu ( po prostu mieszam ze sobą kilka olejków, które mają najlepsze działanie na moją buzię, dodaję żel hialuronowy i mieszam ze sobą te składniki), albo przygotowuję serum ze strony e - naturalne (do wyboru są receptury dobrane do potrzeb każdej cery).


Używam tej maski od kilku miesięcy i po każdym zastosowaniu skóra jest promienna, pełna blasku, wygładzona i odżywiona. Naczynka są ukojone i uspokojone, a co za tym idzie prawie niewidoczne, koloryt skóry wyrównany. Buzia jest świeża, nawilżona. Z pewnością widać różnicę po jej użyciu i również na drugi dzień buzia jest w lepszym stanie niż przed zastosowaniem maseczki. Myślę, że ułatwia także wchłanianie dobroczynnych składników zawartych w olejach, co w jeszcze większym stopniu odżywia skórę. Mnie nie podrażniła, ani nie uczuliła, chociaż mam delikatną i naczynkową cerę. Jednak przed pierwszym użyciem obawiałam się podrażnienia ze względu na olejek eteryczny wymieniony w składzie. Osoby wrażliwe na tego typu składniki powinny mieć to na względzie.

Dla mnie jest to jedna z najlepszych maseczek algowych, jakich używałam do tej pory i z pewnością zamówię kolejne opakowanie, gdy wykończę bieżące.

Lubicie takie maski czy uważacie, że zajmują więcej czasu i pracy niż drogeryjne i nie warto po nie sięgać?

51 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc o niej nie słyszałam i nie miałam, ale z pewnością bym spróbowała, być może się skuszę niedługo, chodź też się obawiam podrażnienia, ale póki nie spróbuję to się nie dowiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba zaryzykować. U mnie się opłacało w przypadku tej maski ;)

      Usuń
  2. mam taką maskę tylko od BioCosmetics :) też ją bardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zainteresowałaś mnie tą maską :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam żadnej maski tego typu ale może warto wypróbować kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moją cerę algi mają pozytywny wpływ :)

      Usuń
  5. chodzą za mną maseczki algowe, ale te z Organique :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam na nie ochotę, chociaż do tej z acerolą i wit. C na pewno będę wracać ;)

      Usuń
  6. Ja bardzo polubiłam i zamierzam włączyć je na stałe do swojej pielęgnacji. Chętnie się na nią skuszę jak wykończę Organique'owe zapasy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusi, żeby spróbować tych z Organique ;)

      Usuń
  7. maseczki uwielbiam, szkoda że tej jeszcze nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy produkt. Teraz widzę, że te maski, które trzeba sobie samemu rozrobić są zdecydowanie lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta z pewnością bije na głowę większość saszetkowych maseczek, jakie w ostatnim czasie używałam ;)

      Usuń
  9. Nie słyszałam jeszcze o tej maseczce ale z chęcią ją kupię i wypróbuję ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę ją wypróbować. Maski algowe wielbię i przynajmniej raz w tygodniu lubię się z nimi porelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam taki relaks i równie chętnie po nie sięgam ;)

      Usuń
  11. Uwielbiam peel ofy ze wzgledu na fajna aplikacje :) nie wydaje sie zeby bylo przy niej az tyle roboty wiec moze warta zachodu, aczkolwiek mam bardziej gruba skore i mieszana cere, a nie delikatna, wiec chyba potrzebuje czegos mocniejszego :) treepsy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest sporo masek peel off do Twojej cery, których ja raczej unikam, bo mogłyby mnie podrażnić, ale miałam kiedyś maskę algową cynkową ;)

      Usuń
  12. ciekawey produkt :) nie lubię maseczek peel-off,ale pisałas o wybielającej przebarwienia i ta by mnie bardziej zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie o niej napiszę coś niebawem. Chociaż przebarwień tak łatwo się nie da pozbyć .

      Usuń
  13. ja mam ostatnio fioła na punkcie maseczek, ale algowych jeszcze nigdy nie próbowałam, generalnie unikam maseczek peel-off, ale skoro ta daje tak fantastyczne efekty... trzeba będzie przemyśleć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się świetnie sprawdza, ale każdy ma inną cerę, więc nie zawsze efekty u wszystkich będą podobne ;)

      Usuń
  14. Bardzo chciałabym ją przetestować, bo jesteś już kolejną osobą, która ją poleca :) Ja lubię się tak pobawić i nawet wolę takie 'wymysły' od drogeryjnych maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też świetnie działają, często lepiej niż drogeryjne :)

      Usuń
  15. mam pare podobnych masek :P uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  16. kurczaki algi mnei nei przekonują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię algi, ale nie każdemu muszą służyć ;)

      Usuń
  17. Ciekawa ta maseczka. Zaczynając od koloru po działanie no i rodzaj peel-off lubię bardzo. Dodaję do listy zakupowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię w niej te cechy, no i działanie oczywiście :)

      Usuń
  18. Wydaje się bardzo fajna, w dodatku lubię maski które można "ściągnąć z twarzy", bardzo ciekawa recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja stosuję z powodzeniem domową wersję peel off z żelatyny.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie mam w swoejj kolekcji jeszcze maski algowej, kusisz mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja sie jakoś boję kosmetyków "własnej roboty"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma potrzeby, akurat tą tutaj trudno nazwać "własnej roboty", ale wiele tych własnych jest znaczenie lepsza w działaniu od większości sklepowych, które nie robią nic. Poza tym można dowolnie modyfikować takie przepisy do potrzeb swojej skóry i to właśnie jest w tym najlepsze :)

      Usuń
    2. Jedynie "serum", które nakładam pod maskę określiłam jako "własnej roboty", bo mieszam ze sobą ulubione składniki i u mnie się to sprawdza. Można nałożyć coś gotowego - według uznania. Sama maska już "własnej roboty" nie jest ;)

      Usuń
  22. Akurat ta maseczka jest praktycznie gotowa do użycia, za dużo roboty to z nią nie ma poza zmieszaniem z wodą :) nie miałam jej, a chętnie bym wypróbowała. Używam praktycznie tylko takich półproduktowych maseczek abo tych robionych domowymi sposobami raczej tego nie zmienię przez wygodę stosowania drogeryjnych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przyzwyczajona do takich maseczek i bez kłopotu je przygotowuję, natomiast wiem, że wiele osób nie ma ochoty lub siły po ciężkim dniu jeszcze coś mieszać ;). Wolą otworzyć saszetkę/tubkę i nałożyć coś kremowego, co się wchłonie lub łatwo usunie z twarzy. W przypadku alg jeszcze trzeba nałożyć najpierw jakieś serum ;)

      Usuń
  23. Nie miałam
    Obserwujemy? Jeśli tak zaobserwuj pierwsza i napisz mi w komentarzu .:)
    http://dark-paradise1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubię maski tego typu, chociaż nie nakładam ich często właśnie ze względu na papranie się :)

    OdpowiedzUsuń