czwartek, 17 października 2013

Korres, Rozjaśniająca maseczka dla wszystkich rodzajów skóry z olejkiem z dzikiej róży

Dziś kolejny post w ramach akcji Październik miesiącem maseczek, który będzie poświęcony produktowi firmy Korres - Wild Rose Instant Brightening & Illuminating Vitamin C Mask. Nie jest to opinia po jednorazowym użyciu produktu, ale po wielokrotnym zastosowaniu. Oczywiście pojemność opakowania nie jest ogromna, ale po każdej aplikacji maseczki efekt jest podobny.


Najpierw miałam próbkę tej maseczki o pojemności 4 ml, która wystarczyła mi na trzy użycia (na samą twarz). Wspominałam o niej w lipcowym denku. Za tę małą saszetkę zapłaciłam 10 zł. Ponieważ efekty były zadowalające i była to jedna z lepiej działających maseczek, jakich do tej pory używałam, to zamówiłam większe opakowanie. Tym razem  o pojemności 16 ml, za którą zapłaciłam 26,90 zł na Allegro.

Dostępna jest m.in. na Allegro. Produkty marki Korres można spotkać także w Sephorach (tu ponoć kosztuje 45 zł).

Korres jest grecką firmą, która reklamując swoje kosmetyki, zapewnia, że mają w swoim składzie tylko naturalne składniki. Nie zawierają parabenów i innych substancji potencjalnie szkodliwych.

Opis działania (z wizażu):
Maseczka do twarzy o działaniu rozjaśniającym i rozświetlającym jest przeznaczona do wszystkich rodzajów skóry. Olejek z dzikiej róży to naturalne źródło witaminy C, która wygładza drobne linie i zmarszczki oraz rozjaśnia skórę. Dodatkowo kompleks ekstraktów ziołowych redukuje przebarwienia oraz sprawia, że cera staje się promienna.
Owoc dzikiej róży jest bogatym źródłem witaminy C, która wygładza drobne zmarszczki i wyrównuje przebarwienia powstałe na skórze. Dodatkowo olejek z dzikiej róży zawiera duże ilości kwasu linolowego i linolenowego, dzięki czemu ma właściwości nawilżające, gojące oraz zmiękczające. Jednocześnie tworzy na skórze ochronny film, który wspomaga proces regeneracji komórek i poprawia strukturę naskórka.



Maska znajduje się w plastikowej tubce z zakrętką, z której można wydobyć produkt do końca. Niewielki otwór gwarantuje kontrolę nad wydobywaną ilością kosmetyku.  Konsystencja kremowa. Zapach nie jest drażniący, ani nieprzyjemny, wręcz przeciwnie - całkiem ładny. Produkt jest bardzo wydajny, nawet ta mała pojemność 16 ml wystarcza na naprawdę wiele zastosowań.


W trakcie trzymania kosmetyku na twarzy na początku czuć mrowienie, pierwotnie intensywniejsze, potem coraz słabsze, które można porównać do ciepłego kompresu.
Maskę należy stosować raz lub 2 razy w tygodniu na czystą i suchą skórę, unikając okolic oczu. Trzymać ją ok. 10 - 15 minut i usunąć z twarzy. Maska nie wchłania się samoistnie, lecz przez cały czas pozostaje biała warstwa na twarzy.


Kosmetyk całkiem nieźle nawilża (nie jest to może ideał w dziedzinie nawilżania, ale efekt jest całkiem przyzwoity). Ujędrnia skórę - staje się ona bardziej "zbita", elastyczna, a przede wszystkim ładnie wygładzona (pory i drobne zmarszczki mimiczne) i miękka. po zastosowaniu maseczki buzia jest niewątpliwie rozjaśniona, taka promienna i wypoczęta, można by rzec rozświetlona, koloryt jest wyrównany. Nie podrażniła mnie, ani nie uczuliła,  ma działanie łagodzące.

Faktycznie mogę się zgodzić, że poprawia strukturę naskórka, wyrównuje fakturę skóry. Jednak efekt utrzymuje się do drugiego dnia po aplikacji, nie jest długotrwały. Może przy regularnym stosowaniu przez kilka miesięcy poprawa byłaby bardziej "trwała", ale opakowanie 16 ml to chyba za mało, żeby wypracować efekty w tej dziedzinie. Podobnie rzecz ma się z niwelowaniem przebarwień na skórze. Sama mam kilka przebarwień pozapalnych (pamiątek po wypryskach) i zdaję sobie sprawę, że do ich usunięcia potrzebne są kosmetyki wybielające stosowane codziennie przez kilka miesięcy, albo zabiegi silnie działające, np. kuracja kwasami. Dlatego nie liczyłam, że ta maska coś poprawi w tej kwestii. Owszem, zauważyłam rozjaśnienie przebarwień, ale stosuję też wiele innych kosmetyków, które mają temu służyć.

Plusy:
- rozświetla buzię,
- ujędrnia,
- wygładza,
- dostatecznie nawilża,
- niesamowicie wydajna,
- łatwa i szybka aplikacja,
- łagodzi podrażnienia.

Minusy:
- cena,
- dostępność,
- mogłaby lepiej nawilżać.

Podsumowując, jestem zadowolona z tej maski, bo dało się zauważyć rezultaty jej działania. Bardzo lubię efekt rozświetlenia, wygładzenia i ujędrnienia cery. Używałam jej często przed większymi uroczystościami, ale więcej chyba jej nie kupię, głównie ze względu na cenę i kiepską dostępność. Ostatecznie nie jest to produkt, bez którego nie mogłabym się obejść, ale na pewno jedna z lepszych maseczek, jakich używałam.

14 komentarzy:

  1. Dobrze że sie sprawdziła. mi cięzko znaleźć odpowiednią maseczke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najtrudniej znaleźć odpowiedni krem do twarzy.

      Usuń
  2. taka by mi sie przydala...

    Dodaje do obserwowanych : ]

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę ją kiedyś wypróbować. Z Korres mam na wykończeniu masełko do ust, które baaardzo polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polowałam kiedyś na te masełka, ale nie udało mi się trafić na promocję ;)

      Usuń
  4. Na większe wyjścia faktycznie może być fajna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ją lubię, buzia na drugi dzień po aplikacji jeszcze dużo lepiej wygląda :)

      Usuń
  5. Z tej serii miałam krem pod oczy i byłam bardzo zadowolona :)
    Maseczki Korresa mam dwie: oczyszczającą z granatem i nawilżającą z miodem tymiankowym. Pierwszą z nich polecam, bo przyjemnie oczyszcza cerę i pozostawia ją miękką, dodatkowo nie wysusza. Drugą muszę jeszcze potestować, bo odczucia mam mieszane. Tę, o której piszesz, też z chęcią kiedyś wypróbuję, choć masz rację, by rozjaśnić przebarwienia należy się przygotować na dłuższą i intensywną batalię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się sprawdziła. Mam tylko kilka kosmetyków z firmy Korres i póki co się nie rozczarowałam. Krem pod oczy bym chętnie wypróbowała, bo ciągle poszukuję czegoś naprawdę dobrego :)

      Usuń
  6. Cena z Sephory dosyć spora. Ja rozjaśnienia już nie potrzebuję, bo pewnie byłabym przezroczyta :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem bladziochem ;) Nie ma się czego obawiać, to rozjaśnienie raczej wynika z wyrównania kolorytu skóry, np. jakieś cienie, naczynka inne plamki. No i buzia zyskuje blask ;) Za cenę w Sephorze pewnie bym jej z pewnością nie kupiła ;)

      Usuń
  7. mam zamiar wypróbować tę maseczkę:)

    OdpowiedzUsuń