wtorek, 22 października 2013

Fitokosmetik, Glinka biała Anapska z jonami srebra

Uwielbiam działanie glinek na moją buzię i od dawna stosuję maseczki glinkowe, zarówno z glinki naturalnej, jak i te gotowe w saszetkach, często z dodatkami różnych olejków i innych składników odżywczych. W ramach akcji Październik miesiącem maseczek przedstawiam kolejną recenzję, tym razem białej glinki Anapskiej.


Pojemność: 100 g (opakowanie zawiera 2 woreczki, każdy po 50 g).
Cena: 8,50 zł - 11 zł.
Dostępność: ja swoja kupiłam w sklepie z naturalnymi kosmetykami. Można ją dostać w sklepach online (np. kalina i wiele innych).

Opis producenta:
Biała glinka Anapska charakteryzuje się wysoką zawartością minerałów, dzięki czemu odżywia skórę, stymuluje produkcję kolagenu i przywraca elastyczność . Jako maseczka do twarzy pomaga oczyścić i dotlenić skórę. Posiada właściwości złuszczające, skutecznie redukuje drobne zmarszczki, ujędrnia i poprawia koloryt skóry.
Skład:
100% naturalna biała glinka Anapska z jonami srebra.
Sposób użycia:
Zmieszać glinkę z wodą w proporcji 1:1 do uzyskania gładkiej pasty. Nałożyć na twarz lub włosy, pozostawić na 5 - 15 minut. Spłukać ciepłą wodą.
 Zawsze przygotowuję maseczki glinkowe w naczyniach szklanych (można też użyć np. porcelanowych czy drewnianych) i unikam kontaktu z metalowymi, gdyż glinka traci swoje właściwości. Ponoć można je przywrócić wystawiając glinkę na słońce. 

Wymieszana z wodą glinka ma kolor szarozielony. W przypadku glinki naturalnej nie powinno się dopuścić do jej wyschnięcia na twarzy, dlatego co jakiś czas trzeba spryskiwać buzię wodą termalną, mineralną lub hydrolatem (czasem też używałam toniku). Tutaj na opakowaniu nie znalazłam takiej informacji w języku polskim, a rosyjskiego nie znam, jednak trzymam się tej zasady.


Biała glinka Anapska może być stosowana do cery suchej, wrażliwej, naczynkowej, a także dojrzałej. Nie spowodowała u mnie żadnego podrażnienia, ani uczulenia. Po jej użyciu czuć, że skóra jest oczyszczona. Nie wiem czy sprostałaby w tym aspekcie oczekiwaniom osób z cerą tłustą. Sama czasem używam jej zamiast peelingu enzymatycznego. Po zastosowaniu maseczki skóra staje się promienna, koloryt wyrównany. Zauważyłam też, że naczynka są uspokojone - stają się mniej widoczne, łagodzi też rumień. Buzia jest idealnie wygładzona, pory zwężone, a wszelkie zmarszczki spowodowane odwodnieniem skóry nie są widoczne. Z poważniejszymi zmarszczkami nie da sobie zapewne rady. 

Nie odczuwam natomiast żadnego nawilżenia. Po zmyciu glinki buzia nie jest boleśnie ściągnięta, ale zwykle używam jakiegoś kremu odżywczego lub serum. Mam wrażenie, że dzięki glince inne kosmetyki jeszcze lepiej się wchłaniają.

Traktuję ją jako kosmetyk oczyszczający, napinający, wygładzający, uspokajający naczynka, wyrównujący koloryt skóry i przygotowujący do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych i w tym aspekcie się świetnie sprawdza. Dodatkowo jest bardzo wydajna i cena za 100 g nie jest wysoka.


Lubicie glinki? Które się u Was najbardziej sprawdzają? A może wolicie wygodniejsze rozwiązania w postaci gotowych maseczek?

22 komentarze:

  1. U mnie widziałaś ostatnio glinkę :P Ale u mnie niesamowicie zasycha :( choć faktycznie efekty daje niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie dla mnei ja mam cerę hardcorowo tlustą:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może odpowiedniejsza będzie glinka zielona w Twoim przypadku ;)

      Usuń
  3. glinki uwielbiam, mam niebieską i błękitną z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam błękitną i lubię, chociaż bardziej mi odpowiada biała, bo jest delikatniejsza ;).

      Usuń
  4. Bardzo lubię glinkę zieloną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam jej tylko na tłuste partie mojej twarzy, bo mam cerę mieszaną ;)

      Usuń
  5. muszę ją wypróbować, moje naczynka byłyby z niej zadowolone :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak skończę testy masek algowych zabieram się właśnie za glinki:) Białą również mam zamiar przetestować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biała glinka to moja ulubiona i to nie ważne z jakiej firmy czy sklepu ;)

      Usuń
  7. Nie używałam jeszcze glinek na twarz, ale widziałam że w drogeriach są gotowe maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem gotowych też używam, na pewno są wygodniejsze. Nie trzeba ich przygotowywać, nie wysychają przeważnie, więc nie ma potrzeby zwilżania twarzy, no i łatwiej się je zmywa. Łazienka nie przypomina krajobrazu po bitwie ;)

      Usuń
  8. no takiej glinki to ja nie miałam

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Też używałam zwykłej białej. Tak samo świetnie działała na moją skórę ;)

      Usuń
  10. Ostatnio unikam glinek bo wydaje mi sie że pogarszały stan mojej cery, chociaz kazdy mi mowi ze to niemozliwe bo przeciez to naturalny kosmetyk. Pewnie coś innego miało zły wpływ na moją cere wtedy ale i tak mimo że to może głupie to boje sie ich używać...;]
    Zapraszam na mojego nowego bloga z recenzjami kosmetycznymi :)
    http://mojerecenzjekosmetyczne.blogspot.com/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem trochę zaskoczona. Z tym, że glinek jest ogromny wybór (biała, czerwona, zielona, żółta, różowa, błękitna i wiele innych) i trzeba wybrać odpowiednią dla siebie. Ja np. zielonej nie daję nigdy na całą twarz, bo mogłoby się to źle skończyć ;)

      Usuń
  11. Też lubię maseczki z glinek :) Częściej używam gotowych, fajnie koją skórę, do naczynkowej (czyli mojej) dobrze się sprawdzają

    OdpowiedzUsuń
  12. mam ja w zapasach i ciągle jeszcze czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie miałam jeszcze tych glinek, ale kiedy naruszę swoje maseczkowe zapasy - na pewno będę o nich pamiętać :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  14. Biala glinka jest chyba najdelikatniejsza, tylko biała jest dla mnie odpowiednia, muszę wypróbować z tymi jonami czy jest różnica :)

    OdpowiedzUsuń