sobota, 14 września 2013

Vichy, Capital Soleil matująca emulsja do twarzy SPF 50

Najgorętsze dni lata mamy już za sobą, słońce nie przypieka tak bardzo, więc część "filtromaniaczek" zapewne zrezygnuje z mocnej ochrony przeciwsłonecznej i zaopatrzy się w filtry rzędu SPF 30 lub niższe. Niektóre z nas jednak czekały na jesień, mając w planach walkę o poprawę stanu cery za pomocą retinoidów, kwasów czy też lasera. Solidna ochrona zatem będzie w dalszym ciągu potrzebna. Ja w każdym razie nie zamierzam rezygnować ze stosowania filtrów z wysokim faktorem, dlatego  nadal co jakiś czas będą się pojawiać recenzje tego typu produktów.


Bohaterem dzisiejszego posta będzie matująca emulsja  do twarzy SPF 50 z Vichy (Emulsion Anti-Brillance Toucher Sec SPF 50), gdyż zużyłam całą tubkę, a wcześniej wypróbowałam 10 saszetek tego produktu, zatem towarzyszyła mi prawie całe lato i zdążyłam sobie wyrobić zdanie na temat tego filtra.

Emulsion Anti-Brillance Toucher Sec SPF 50 przeznaczona jest do cery tłustej i mieszanej.

Opis ze strony producenta (klik):

Najlepsza ochrona słoneczna na poziomie komórek macierzystych do każdego typu skory. Formuły wysoko kryjące do twarzy, pozostawiają skórę suchą i matową. System opatentowanych filtrów z Mexoryl® XL - połączenie uzupełniających się filtrów, aby uzyskać optymalne spektrum pochłaniania promieni UVA i UVB oraz technologię szczelnej ochrony.

Twoja skóra chroniona jest przed poparzeniem słonecznym i fotostarzeniem.

Nałożyć produkt bezpośrednio przed ekspozycją na słońce, powtarzać często i obficie, szczególnie po kąpieli, poceniu się lub wycieraniu ręcznikiem.

Testowany na skórze wrażliwej pod kontrolą dermatologiczną. Produkt hipoalergiczny. Nie zawiera parabenu.

Wyjątkowa, lekko pachnąca, wodoodporna, mleczna konsystencja z „efektem bibułki". Szybko się wchłania, nie klei i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze.
Skład (z wizażu):
Water, Homosalate, Silica, Ethylhexyl Salicylate, Ethylhexyl Triazone, C12−15 Alkyl Benzoate, Bis−Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Drometrizole Trisiloxane, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Octocrylene, Glycerin, Pentylene Glycol, Styrene/Acrylates Copolymer, Potassium Cetyl Phosphate, Parfum / Fragrance, Caprylyl Methicone, Acrylates/C10−30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Aluminum Hydroxide, Caprylyl Glycol, Cinnamomum Cassia Bark Extract, Dimethicone, Disodium EDTA, Inulin Lauryl Carbamate, PEG−8 Laurate, Phenoxyethanol, Poterium Officinale Root Extract, Stearic Acid, Stearyl Alcohol, Terephthalylidene Dicamphor Sulfonic Acid, Titanium Dioxide, Tocopherol, Triethanolamine, Xanthan Gum, Zingiber Officinale Root Extract / Ginger Root Extract (26.07.2012.)
Pojemność to 50 ml.
Cena około 50 zł (zapłaciłam bodaj 48 zł w aptece).
Dostępność: dobre apteki (najlepiej w większych miastach) oraz Internet.



Opakowanie:

Wygodna, plastikowa tubka, którą można rozciąć i wydobyć resztki kosmetyku.  Zamknięcie działa bez zarzutu. Szata graficzna bardzo estetyczna.


Zapach jest delikatny, według mnie przyjemny. Konsystencja kremowa, produkt dobrze się rozprowadza. Nie zastyga na twarzy natychmiast, więc nie trzeba się śpieszyć z aplikacją. Nie ma obaw, że powstaną jakiekolwiek smugi. Nie bieli, ani nie pozostawia tłustego filmu na twarzy, dobrze się wchłania i matowi skórę.

Mam cerę mieszaną, ale strefa tłusta ogranicza się u mnie do brody i nosa, pozostała część twarzy jest bardzo sucha oraz naczynkowa, a więc delikatna. Z tego powodu nie wszystkie kosmetyki przeznaczone dla cery mieszanej się u mnie sprawdzają. Niektóre są zbyt agresywne i przesuszają buzię. Ta emulsja tego nie powodowała. Jedynie kilka razy zdarzyło się, że pod koniec dnia czułam ściągnięcie i lekkie pieczenie w suchej strefie.Te incydenty nie wpływają na moją ostateczną ocenę.  Myślę, że osoby z cerą normalną, a nawet suchą nie powinny się obawiać przesuszenia. Ogólnie buzia po demakijażu była w całkiem dobrym stanie.  


W czasie upałów to wielki plus, że nie pozostawia tłustego lepkiego filmu na twarzy, jak niektóre kremy z filtrem. Jakoś nie wyobrażam sobie lepiącej mazi na mojej buzi przy temperaturze 35 - 38° C.

Makijaż można wykonać bez problemu, nałożony na tę emulsję prezentuje się znacznie lepiej niż na typowych, czyli bielących i tłustych filtrach. Nie trzyma się jednak tak dobrze, jak na zwykłym kremie.

W przypadku opisywanego wcześniej filtra  Anthelis XL Creme Fondante zauważyłam, że pomaga, a może nawet delikatnie przyspiesza gojenie się wyprysków, natomiast w przypadku Vichy Emulsion Anti-Brillance Toucher Sec SPF 50 pozostawały niewzruszone, nie goiły się. Nie odnotowałam żadnego pozytywnego działania na trądzik.
Jeśli nałożymy zbyt dużą ilość produktu, to zaczyna się delikatnie rolować, gdy cera jest przesuszona. Najlepiej wchłaniał się aplikowany na serum, które jest dość treściwe i lekko tłustawe (ma to zastosowanie chyba jedynie w przypadku cery bardzo suchej).

Wytrzymał największe upały, jednak mam odczucie, że  wyżej wspomniany filtr z La Roche Posay daje większą ochronę.

Emulsja ma sporo zalet:
- dobrze się wchłania,
- nie bieli,
- nie pozostawia tłustej czy lepkiej warstwy,
- nie przesusza nawet suchej skóry, mimo że jest przeznaczona dla cery tłustej i mieszanej, 
  można nawet rzec, że pielęgnuje skórę,
- ma stabilne filtry,
- łatwo po jej zastosowaniu wykonać makijaż,

- nie uczula i nie podrażnia, mogą ją stosować osoby z cerą wrażliwą,
- miły, nienachalny zapach, 
- matowi buzię (co jest szczególnie ważne w przypadku cery tłustej i mieszanej).

Wady według mnie:
- w trakcie jej stosowania wypryski gorzej się goją,
- nie ma tak wysokiej ochrony UVA (PPD 17), jak
Anthelis XL Creme Fondante (PPD 42), co według mojej obserwacji nie zapobiega powstawaniu przebarwień, tak dobrze, jak w przypadku LRP. (UVA są odpowiedzialne za fotostarzenie, alergie słoneczne, zaburzenia pigmentacji, itd.)

- makijaż dość szybko "znika".

Nie jest to dla mnie jeszcze ideał wśród filtrów, ale jest niezły i na tę chwilę znajduje się w czołówce moich ulubieńców z tego typu produktów, głównie ze względu na komfort związany z aplikacją. Jeśli jednak zdecyduję się na jakieś bardziej inwazyjne zabiegi typu kwasy czy laser, to z pewnością wybiorę filtr z dużo wyższą ochroną przeciw UVA, toteż na jesień i zimę zostanę chyba przy Anthelios XL z LRP.

[Aktualizacja 30.05.2014 r.]
Od tego roku firma zmieniła opakowania kosmetyków Vichy z serii słonecznej Capital Soleil oraz ich nazwy. Poprzednio emulsja matująca Emulsion anti-brillance toucher sec, SPF 50, to obecnie Krem matujący do twarzy SPF 50 (nazwa obcojęzyczna jest taka sama, jak wcześniej).  Opakowania wcześniej były biało - pomarańczowe, a nowe są jednolicie pomarańczowe, mniej jaskrawe oraz dołożono coś na kształt logo w postaci złotej litery V. 






Nie zmienił się natomiast skład kremu do twarzy (porównywałam poprzedni i obecny - są identyczne). Do wglądu wklejam skład z najnowszego kartonika:


Według wizażu [kilk] deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1 - 1,25 ml na samą twarz; 1,5 - 1,8 ml na twarz i szyję; ok. 30 ml na całe ciało.


Dla lepszej orientacji przedstawiam zdjęcie obrazujące minimalną ilość kremu, którą należy nałożyć na samą buzię, czyli 1 ml, aby uzyskać ochronę obiecywaną na opakowaniu.

7 komentarzy:

  1. dawno nie miałam nic z Vichy, ale ten krem wygląda ciekawie. Ja także stawiam na filtry, używam ich również zimą, promieniowanie wtedy wcale nie jest mniejsze:(:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwłaszcza, że promienie UVA przenikają nawet przez chmury i szyby, docierają do głębszych warstw skóry. Zauważyłam pozytywne skutki stosowania filtrów. Szkoda tylko, że jest to mało komfortowe i trzeba ich sporo nakładać, żeby rzeczywiście chroniły.

      Usuń
  2. slyszalam duzo dobrych opini na ich temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają sporo zalet, szkoda tylko że ochrona anty UVA nie jest większa ;)

      Usuń
  3. dla mnie cena jest jednak troszkę za duża póki co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie do tanich nie należą, ale po laserach musiałam zainwestować w dobre filtry ;)

      Usuń
  4. Czytałam o nich wiele pozytywnych recenzji

    OdpowiedzUsuń