niedziela, 8 września 2013

Sleek Oh So Special - recenzja oraz swatche i makijaż

Mam ogromną słabość do cieni do powiek, nawet większą niż do lakierów do paznokci.  Bardzo lubię podkreślać oczy w codziennym makijażu i trwa to odkąd zaczęłam "się malować". Sama się zastanawiam, dlaczego do tej pory nie pojawiła się żadna recenzja cieni, nie licząc drobnych wzmianek w ulubieńcach.

Właśnie w poście o ulubieńcach sierpniowych znalazła się paletka Sleek: Oh So Special i chciałabym o niej napisać szerszej, chociaż nie jest to żadna nowość kosmetyczna.

Mam trzy paletki ze Sleek'a, Storm, Sunset i właśnie Oh So Special i ta jest moją ulubioną. Używam jej nagminnie do codziennych makijaży.

Waga pojedynczego cienia to 1,1 g.

W Polsce dostępne są w sklepach internetowych i na Allegro. Wiem, że w Anglii można je dostać stacjonarnie, chyba że coś się zmieniło.

Cena to ok. 37 zł.

Skład:


W paletce znajduje się 12 cieni mineralnych, które mieszczą się w czarnym, plastikowym opakowaniu z dużym lusterkiem.  Nie zajmuje dużo miejsca, jest mniej więcej wielkości dłoni, można ją schować w kosmetyczne. Często zabieram ją na wyjazdy. Do opakowania dołączona jest także pacynka, której nie używam, ponieważ zdecydowanie wolę pędzle. Wewnątrz  znajduje się przezroczysta folia z nazwami poszczególnych cieni (starsze paletki tego nie miały). Dodatkowo całość włożona jest do kartonowego pudełka.

Do tej paletki przekonała mnie zarówno kolorystyka, jak i fakt, że zawiera 7 cieni matowych, które wolę zdecydowanie bardziej od perłowych.


Niestety nie mam zdjęć nowego produktu, a na załączonych widać, że często sięgam po tę paletkę, ponieważ niektóre cienie są już dość mocno zużyte, zwłaszcza Bow.

Preferuję na swoich powiekach makijaż "stonowany", smoky eye (w wersji dziennej i wieczorowej). Póki co bardziej trzymam się klasyki i raczej nie zdarza mi się nakładać cieni w "papuzich" kolorach, zresztą nawet do mnie to nie pasuje. Słowem bardzo kolorowy makijaż, wręcz jaskrawy, to nie mój styl, co nie oznacza, że u innych dziewcząt mnie on nie zachwyci. Dlatego poniżej pokrótce opisałam każdy cień, dodając gdzie zwykle ja go nakładam, ale równie dobrze może się on znaleźć w każdym innym miejscu. To moja propozycja i chętnie skorzystam także z innych pomysłów. Sama zresztą nadal mam zamiar "tworzyć" nowe makijaże i kombinacje. A tak poszczególne cienie prezentują się na skórze:

 Górny rząd:

Bow(niemal niewidoczny), Organza, Ribbon, Gift Basket, Glitz, Celebrate



Bow, Organza, Ribbon, Gift Basket

Bow - matowy, jasny, cielisty kolor, prawie niewidoczny na zdjęciach,  świetnie nadaje się pod łuk brwiowy, w wewnętrzny kącik lub na całą ruchomą powiekę. Pięknie rozświetla makijaż oka. Jest chyba najsłabiej napigmentowany z całej paletki.
Organza - perłowy róż, delikatny. Używam go na ruchomą powiekę, ładnie komponuje się z resztą cieni z paletki. W kącik wewnętrzny i pod łuk brwiowy wydaje mi się zbyt agresywny.
Ribbon - matowy róż, a właściwie łosoś. Jego intensywność można stopniować od delikatnego koloru, do dość wyraźnego. Jako jedyny cień z palety wciąż jeszcze nie był przeze mnie używany, ale mam już pewne pomysły na jego wykorzystanie.
Gift Basket - perłowy, złoty brąz. Fajny do rozcierania innych kolorów. Lubię go dawać w załamanie i ponad załamanie.
Glitz, Celebrate, Wrapped Up, Noir
Glitz - perłowy, piękny stalowy odcień, niejako z domieszką niebieskiego. Coś jakby stalowy granat. Bardzo oryginalny kolor, który niezmiernie przypadł mi do gustu. Lubię dawać go ponad załamanie, w zewnętrzny kącik razem z ciemniejszymi kolegami. Dobrze napigmentowany
Celebrate - perłowy fiolet, jeden z moich ulubionych cieni z tej paletki. Najczęściej ląduje u mnie w zewnętrznym kąciku, na dolnej i górnej powiece. W połączeniu Wrapped up tworzą zgrany duet. Ma bardzo dobrą pigmentację.
Wrapped Up - matowy stonowany ciemny fiolet wpadający w czekoladowy brąz. Ładnie podkreśla dolną powiekę lub załamanie, znajdzie też swoje miejsce nad załamaniem oraz w zewnętrznym kąciku. W samym kąciku "wzmacniam" go jeszcze cieniem Celebrate. Jest przedostatni w dolnym rzędzie paletki i jest dobrze napigmentowany.
Noir - matowy czarny cień. Znajduje się w każdej paletce Sleeka. Można go używać zamiast eyelinera (często tak robię) i tworzyć nim kreski, zarówno na sucho jak i na mokro. Nadaje się też do przyciemniania zewnętrznego kącika. To ostatni cień w dolnym rzędzie.

Dolny rząd:
Pamper, Gateau, The Mail, Boxed, Wrapped Up, Noir




|

Pamper, Gateau, The Mail, Boxed

Pamper - matowy cukierkowy róż. Długo nie używany przeze mnie, w końcu udało mi się go wkomponować kilka razy w makijaż (nawet w ten poniżej, ale aparat go "zjadł"), dodając odrobinę w załamanie i rozcierając ponad od strony wewnętrznego kącika.
Gateau - perłowy, złoty róż. Cudowny kolor. Najczęściej aplikuję go na całą ruchomą część powieki. Komponuje się świetnie ze wszystkimi pozostałymi cieniami w palecie. To jeden z moich ulubieńców w OSS.
The Mail - matowy cień w kolorze piasku, fajny do rozcierania i w załamanie.
Boxed - matowy brąz, bardzo elegancki. Najczęściej nakładam go na dolną powiekę, jeśli w ogóle ją podkreślam, to przeważnie tym cieniem. W zewnętrznym kąciku też się sprawdza.

Trwałość cieni zależy od wielu czynników, m.in. od tego, jaki mamy typ cery, od tego czy użyta została baza, jakie kosmetyki (krem) nałożone zostały na powiekę.
Ja nie mam raczej problemów ze spływaniem cieni, dzieje się to tylko wtedy, gdy nałożę tłusty krem na powiekę. W tym przypadku zbierają się także w załamaniu.

Jeśli nałożę nawilżający krem, a po jego wchłonięciu jako bazę korektor Essence Stay All Day, to cienie utrzymują się świetnie przez cały dzień, czyli średnio ok. 10 godzin. Dla mnie to całkiem zadowalający wynik.

Są dobrze napigmentowane, intensywne. Bardzo podoba mi się dobór kolorów w paletce. Co prawda bardzo długo nie wiedziałam, co mam zrobić z dwoma najbardziej różowymi kolorami. W końcu zaczęłam przemycać do swoich makijaży Pamper. Ribbon wciąż czeka na moją kreatywność. Pozostałe kolory wyjątkowo lubię, nawet po perłowe cienie chętnie sięgam.

 Dobrze się rozcierają  i współpracują z cieniami innych marek. Można je nakładać na sucho i na mokro. Cienie z tej paletki właściwie prawie w ogóle się nie osypują, jak to miało miejsce w przypadku dwóch pozostałych paletek, które do tej pory używałam, szczególnie Storm, która niemal w całości jest perłowa.
Perły z OSS też mają tendencję do lekkiego osypywania się. Jednak jest to niemal niezauważalne, może też dlatego, że zawsze automatycznie strzepuję nadmaiar cienia z pędzelka.

Jestem z niej naprawdę zadowolona. Miałam już więcej nie kupować paletek ze Sleeka, ponieważ mam niemałą kolekcję cieni,  jednak mam ochotę na więcej. Od dawna kusi mnie Au Naturel, chociaz mam już tyle brązów... i Showstopper z  naprawdę fajną kombinacją kolorów.

Na koniec cienie w akcji (niektóre "zjedzone" przez aparat).
 






23 komentarze:

  1. Naprawde sie przyłożyłas do tej recenzji a i efekty na zdjeciach fajne.
    Ja mam 2 paletki z MUA, niestety na razie malo ich uzywalam bo nie mam pedzli, a ta pacynka to duzo zrobic nie umiem. Generalnie to dopiero bede sie uczyc malowac cieniami tak na lepszym poziomie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) To naprawdę przyjemna nauka :) Czekam w takim razie na recenzję paletki MUA u Ciebie. Strasznie mnie ona kusi:).

      Usuń
  2. Paletka ma bardzo ładne kolorki, no i makijaże wyszły ci bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory według mnie bardzo udane ;). Miło, że makijaże się podobają:)

      Usuń
  3. Super jest ta paletka, mam ją :) Bardzo ładny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękna paletka i cudowne makijaże. Zbieram się do zakupy pierwsze paletki Sleeka od dawna, ale cały czas nie wiem na którą się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Faktycznie, w przypadku paletek ze Sleeka jest w czym wybierać. Sama mam już 3, a kolejne mnie kuszą;)

      Usuń
  5. świetna paletka:) ja niestety jeszcze nic ze Sleeka nie miałam, ale widzę, że czas to zmienić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się ich propozycjami zainteresować:)

      Usuń
  6. a ja właśnie tej paletki nie mam i widzę, że to błąd. Posiadam już teraz ich 6, a ciągle mi mało :)) ale za każdym razem obiecuje sobie, że to już "ostatnia" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie to obiecuję za każdym razem, a potem i tak ulegam pokusie;)

      Usuń
  7. Pięknie wyglądają na powiece, delikatnie! :)

    Zapraszam na rozdanie, jeśli masz ochotę :)
    http://psychodelax3.blogspot.com/2013/08/pierwsze-rozdanie-imieninowe.html

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie również podkreślenie oczu w codziennym makijażu to podstawa! tyle razy zbierałam się już za zamówienie paletek sleeka, że nie wiem dlaczego ich jeszcze nie mam! i muszę to w końcu zmienić!:D ta którą dzisiaj prezentujesz wygląda genialnie i kolory pięknie wyglądają na oczach:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna paletka, piękne makijaże! Jestem zachwycona <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolory bardzo ładne, daje to duże pole do eksperymentowania ;)

      Usuń
  10. Miałam kupić paletkę w wersji naturalnej, ale jakoś w końcu zrezygnowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie strasznie kusi Au Naturel i chyba jednak ulegnę...;)

      Usuń
  11. Wszystko pięknie, blog warty obejrzenia, bo bogaty w dobrą treść, ale jedno woła o pomstę do nieba :P OSTRE ZDJĘCIA proszę :D Trzeba troszkę bardziej skupić się nad focusem :) Zapraszam do mnie http://elfnaczi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń