poniedziałek, 30 września 2013

Denko - sierpień i wrzesień

 Ostatni dzień miesiąca, więc czas przedstawić kosmetyki, które zużyłam we wrześniu. Ponieważ w sierpniu nie wyrobiłam się z takim postem, to do wrześniowego denka, dołączają też puste opakowania z poprzedniego miesiąca. Sporo się tego uzbierało, ale większość  produktów ma już obszerne recenzje, gdyż na bieżąco staram się pisać na temat wykończonego kosmetyku, bo wówczas najwięcej można o nim powiedzieć. 




                                                                   Pielęgnacja twarzy:


- Vichy, Capital Soleil, Matująca emulsja do twarzy SPF 50  - emulsja zawiera filtry UVB (50) i UVA(17), nie pozostawia tłustego filmu na twarzy, nie bieli,  nie zastyga od razu, więc można ją równomiernie rozprowadzić. Nie ma problemu ze zrobieniem potem makijażu. Dedykowana jest dla skóry tłustej i mieszanej. Ja mam mieszaną, ale też delikatną i bardzo suchą w przeważającej części twarzy, mimo to nie była zbyt agresywna, nie wysuszała mi cery dodatkowo, a nawet ją pielęgnowała. Nie zapchała mnie także i ma dość przyjemny zapach. Ogólnie to dobry krem, zarówno na upały - nie lepi się, nie jest tłusty, jak i na okresy, gdy jest mniejsze nasłonecznienie. Zapewne jeszcze do niego wrócę, jednak ze względu na stosunkowo dość niską ochronę anty UVA (PPD 17), jeśli zdecyduję się na jakieś bardziej inwazyjne zabiegi kosmetyczne, wybiorę coś z wyższym filtrem anty UVA. [Recenzja]

- Oceanic, AA Cosmetics, Kolagen źródło młodości, Krem pod oczy - całkiem dobry krem na okolice oczu, nawet dla bardziej wymagającej cery, która nie jest już nastoletnia i potrzebuje bardziej odżywczego działania, niż mogą zapewnić lekkie żele. Ładnie nawilża skórę wokół oczu, staje się ona odżywiona i bardziej elastyczna. Dużym plusem jest też szybkie wchłanianie się, co umożliwia zrobienie makijażu, który nie spływa za 5 minut, tylko utrzymuje się cały dzień. Z pewnością jeszcze do niego wrócę. [Recenzja]

- Alterra, Krem na noc do skóry dojrzałej i wymagającej z orchideą - właściwie w ostatnich latach omijam drogeryjne półki z kremami do twarzy, bo żaden mnie szczególnie nie zadowala. Wolę naturalne składniki, np. olejki lub masło shea. Natomiast kosmetyki z Alterry miały być naturalne,  a krem zawiera "cudowne" składniki, z których większość moja cera bardzo lubi, m.in. olej arganowy, masło shea, roślinną glicerynę, olej palmowy, olej z orzechów makadamia, wosk pszczeli, ekstrakt z orchidei. Skuszona ciekawym składem, za niezbyt wygórowaną cenę ok. 10 zł, no i tym, że krem ma działanie anty aging, przeznaczony jest do skóry dojrzałej i wymagającej, ma rewitalizować oraz nawilżać, wrzuciłam do koszyka i pełna nadziei przystąpiłam do stosowania. Niestety ten  krem na noc okazał się kosmetycznym bublem, nawet nie nawilżał mojej buzi do przyzwoitego poziomu, wręcz przeciwnie, była nadal sucha, a także ściągnięta, bez życia, wyglądała jak "zwiędły kwiat". Rozsmarowywał się dość topornie. Nie robił kompletnie nic, a do tego zapach ma intensywny, duszący i drażniący. Dawałam mu szansę, czekałam na efekty, że może pojawią się po dłuższym okresie stosowania, ale nic z tego. W końcu zmęczona okropnym zapachem i złym stanem mojej cery poddałam się, resztkę zużyłam jako krem do rąk i z wielką radością wyrzucam opakowanie po nim oraz trzymam się z daleka od kosmetyków do twarzy z Alterry, ze szczególnym uwzględnieniem serii z orchideą.
 

- Uriage, woda termalna - używałam jej przede wszystkim do spryskiwania twarzy w trakcie stosowania maseczek z glinki naturalnej (białej, czerwonej, błękitnej). Poza tym po wieczornym demakijażu, a czasem nawet rano. Tej wody po rozpyleniu na twarzy już nie trzeba wycierać, jak to jest zalecane w przypadku wód z innych firm, jedynie należy pozostawić ją do wchłonięcia. Jest to wygodne. Poza tym przyjemnie się ją aplikuje, roztacza na buzi delikatną mgiełkę. Początkowo przez kilka tygodni używałam jej regularnie codziennie przede wszystkim wieczorem, ale nie zauważyłam spektakularnych efektów. Później tylko przy okazji maseczek. Ostatnio znów wróciłam do używania po demakijażu. Muszę przyznać, że ma działanie kojące, może odrobinę tonizujące. Zauważalnej poprawy kondycji skóry nie stwierdziłam. Woda ta wzbudza wiele zachwytów, ja podchodzę do niej póki co z rezerwą. Muszę przyznać, że spodziewałam się więcej - kiedyś miałam tonik z wodą termalną i znacznie poprawił stan mojej cery, co przypisywałam właśnie wodzie. Tutaj nic szczególnego z moją buzią się nie stało. Nie wiem czy ten efekt jest wart wydania ponad 15 zł/150 ml.  Mam jeszcze jedno opakowanie, postaram się sumiennie i regularnie ją stosować i wówczas ostatecznie się wypowiem.

- Garnier, Essentials, Tonik witaminowy z różą do skóry suchej i wrażliwej - tonik faktycznie sprawdza się przy cerze suchej i wrażliwej, nie podrażnia, koi i łagodzi, tonizuje, trochę nawilża. Jest łatwo dostępny, więc może kiedyś na wyjeździe, gdy będę potrzebować to kupię. Dobry produkt, ale moja buzia jeszcze bardziej lubi tonik z innej firmy. [Recenzja]

- Biochemia Urody, Olejek myjący (pomarańczowy) - jeden z moich ulubionych kosmetyków do oczyszczania buzi. Dużo lepiej się u mnie sprawdza niż żele myjące, za którymi niezbyt przepadam. Jest delikatny, całkiem przyjemnie się go aplikuje. Pozostawia buzię czystą, bardziej jędrną, elastyczną, miękką, a także ukojoną. Nie wysusza, ani nie podrażnia skóry.  Zdecydowanie kupię kolejną butelkę. [Recenzja]

- Bielenda, Czarna Oliwka, Nawilżająca 2 - fazowa oliwka do demakijażu oczu i ust - kolejne, nie wiem które zużyte przeze mnie opakowanie. Dobrze usuwa makijaż oczu, radzi sobie również z tuszem (niewodoodpornym). Nie przesusza okolic oczu i chociaż to produkt myjący, to mam wrażenie, że trochę je pielęgnuje - odżywia i nawilża. Z pewnością jeszcze kupię.  [Recenzja]

- Biochemia Urody, Peeling enzymatyczny EKO - bardzo dobry peeling dla cery wrażliwej, naczynkowej, również suchej, delikatnej. Dla wszystkich, którzy nie tolerują mocnych drobinowych peelingów mechanicznych. Pomaga pozbyć się martwego naskórka. Jest wydajny. Po zdenkowaniu tego, zaczęłam używać peelingu enzymatycznego z innej firmy, który póki co zachwyca mnie jeszcze bardziej niż ten, więc nie wiem czy go kupię. [Recenzja]

- Ziaja de-makijaż, płyn do demakijażu oczu - bardzo tani, delikatny, nie podrażnia oczu, ale można mieć zastrzeżenia co do skuteczności zmywania tuszu, nad którym trzeba troszkę popracować. Działanie ma średnie. Znam lepsze kosmetyki zarówno do demakijażu oczu, jak choćby wspomniana wyżej oliwka z Bielendy oraz do twarzy (micele i mleczka), dlatego raczej nie kupię. Jeśli jednak kogoś podrażnia większość kosmetyków, to jest duża szansa, że ten tego nie zrobi. U mnie ma za to duży plus. [Recenzja]

- Carea, Bawełniane płatki kosmetyczne - płatki z Biedronki, używam ich od bardzo dawna. Wcześniej głównie w niebieskim opakowaniu, teraz również w fioletowym. Lubię obie wersje. Nie rozdwajają się, nie pozostawiają po sobie śladu na buzi,  w postaci meszku czy włosków. Według mnie mają odpowiednią grubość. Opakowanie 120 sztuk kosztuje 2,49 zł, więc nic tylko brać. Czasem dostępne są w paczkach zawierających 3 opakowania i wówczas wychodzi jeszcze taniej.


- Oceanic, AA Therapy, nawilżający płyn micelarny - jeden z moich ulubionych miceli. Nie podrażnia, nawet jeśli dostanie się do oka, to nie piecze,  nie wysusza, a wręcz nawilża, koi, dobrze oczyszcza buzię -  zmywa makijaż  i inne zanieczyszczenia. Jak napotkam to kupię. [Recenzja]

- Dax Cosmetics, Perfecta Oczyszczanie, Płyn micelarny do cery naczynkowej - dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia. Nawilża skórę, działa łagodząco. Czy kupię? Nie wiem, jest dobry i sprawdzony, ale bardziej mnie zachwycił płyn z serii AA Therapy, lubię też Bourjois. Na dłuższą metę zapach różany się nudzi.[Recenzja]

- BeBeauty, Płyn micelarny do demakijażu i tonizacji twarzy i oczu - dobrze zmywa makijaż, również oczu, ale trzeba uważać, żeby nie dostał się do oka, ponieważ powoduje pieczenie. Myślę, że osoby z bardzo wrażliwą cerą powinny na niego uważać. Mnie nie podrażnił jakoś szczególnie, ale odczułam pieczenie buzi na początku stosowania i to mnie nastawiło do niego trochę sceptycznie. Teraz jesienią i zimą skórę czekają trudne wyzwania, narażona jest na mróz, wiatr, suche powietrze w pomieszczeniach, to uważam, że może  być zbyt "agresywny" dla mojej buzi. Potrzebuję czegoś naprawdę ładnego i kojącego, dlatego nie zdecyduję się na ten płyn. Dla osób, które nie mają wrażliwej skóry może się sprawdzić, w dodatku jest tani. [Recenzja]


- Dermo Pharma, maska kompres 4D intensywne nawilżenie i dotlenienie - ciekawa forma maseczki w formie kompresu - materiału nasączonego płynem zawierającym dobroczynne substancje, zapewnia wygodne użycie. Sama maska się nie sprawdziła - nie było najmniejszego śladu jej działania na mojej buzi. Te maseczki kompresy zbierają na ogół dobre recenzje, mnie rozczarowała. Po tę z pewnością już nie sięgnę, natomiast ewentualnie spróbuję jeszcze innej wersji z firmy Dermo Pharma. Może okaże się bardziej trafionym wyborem. [Recenzja]

- Ziaja, Maska nawilżająca z glinką zieloną - uwielbiam glinki, zarówno te naturalne, które trzeba rozrobić samemu, jak również te drogeryjne. Ta z Ziai to jedna z moich ulubionych gotowych maseczek. Nawilża, łagodzi, wygładza skórę, sprawia, że wygląda na bardziej wypoczętą. Ładnie pachnie, jedna saszetka wystarczy na co najmniej 2 zastosowania. Jedynym minusem dla mnie jest lekko problematyczne ściągnięcie maseczki z twarzy, gdyż lubi się rozmazywać, ale można sobie z tym poradzić. Używam jej od dawna, a  przez ostatnie 2 miesiące wykorzystałam 4 saszetki. Nadal oczywiście mam zamiar do niej powracać.  [Recenzja]

- Bielenda, Awokado, kompres i maska nawilżająca - kosmetyk dość dobrze nawilża cerę, nie podrażnia, ma działanie kojące. Również jest to produkt wygodny w użyciu, bowiem nakładamy go na twarz i pozostawiamy do wchłonięcia. Tu możne kryć się pewna niedogodność, ponieważ maska pozostawia lekki film na skórze, nie jest tłusty, ani lepiący, ale jednak nie zmywamy jej z twarzy i obawiam się, że osobom podatnym na zapychanie może to nie służyć. To tylko moje podejrzenie. Uważam, że do skóry suchej jest bardzo dobra, przy odwodnionej też trochę pomoże. Jest w porządku, ale mam ochotę na wypróbowanie jeszcze innych zestawów z Bielendy, np. Czarnej Oliwki czy też z Granatem.   [Recenzja]

Pielęgnacja ciała:


- Joanna Naturia, peeling myjący i wygładzający z grejpfrutem - dobry kosmetyk wygładzający i ścierający, ale nie ostry zdzierak. Nadaje się nawet do skóry delikatnej, wrażliwej, czy też naczynkowej. Mój ulubieniec wśród peelingów od wielu lat i na pewno kupię. [Recenzja]

- Ziaja, oliwkowe mydło pod prysznic - dyżurny kosmetyk w mojej łazience, z dokupioną pompką często stoi na umywalce, jako kosmetyk do mycia rąk, a także pod prysznic. Nie wysusza skóry, nie ściąga, dobrze myje. Pojawia się w kolejnym denku, bo używam go regularnie od kilku lat, dlatego zapach mi się znudził, więc pod prysznicem zdradzam go z innymi płynami myjącymi, ale nadal będę go kupować. [Recenzja]

- Nivea, Free Time, Kremowy żel pod prysznic - zużyłam go latem i wówczas może być, ma ładny zapach, nie przesusza nadmiernie, jednak wolałabym, żeby skóra po wyjściu spod prysznica była lepiej nawilżona. Lubiłam go używać, bardzo przyzwoity produkt. Obecnie mam inną wersję z tej serii. Żele według deklaracji producenta zawierają nawilżającą technologię Hydra IQ, która według mnie nic nie daje.  Pewnie kupię ponownie, ale chyba dopiero, gdy nadejdą cieplejsze miesiące i nie będę potrzebować dobrego nawilżenia.

- Nivea,  żele pod prysznic z perełkami olejku: Sunny Melon & Oil, Hawaiian Flower & Oil - obydwa recenzowałam razem [recenzja], gdyż mają podobne działanie. Tworzą na skórze niesamowicie aksamitną pianę i dobrze myją. Po nich też skóra nie jest jakoś szczególnie nawilżona, ale już w lepszej formie niż po poprzedniku. Tak samo zawierają technologię Hydra IQ, ale to nie ona zapewnia uczucie lepszego "nawilżenia", a raczej mniejszego ściągnięcia niż Free Time. Obydwa żele pięknie pachną, również Hawaiian Flower niewiele ustępuje pod tym względem melonowi. Jeszcze kupię.

- Dove, Kremowy płyn myjący - w zasadzie jest  przeznaczony do rąk, ale używałam go także jako żelu pod prysznic i  fantastycznie się sprawdził. Przede wszystkim nie wysusza skóry, a wręcz nawilża. Dobrze się pieni i świetnie myje. Zapach ma typowy dla kosmetyków Dove. Na pewno kupię ponownie.


- Dax Cosmetics, Perfecta SPA, Masło do ciała wygładzające marcepanowe - bardzo je lubię za zapach, a także działanie - całkiem nieźle nawilża, pielęgnuje skórę, jest gładka i miękka. Dobrze się rozsmarowuje i wchłania dosyć szybko. Czego chcieć więcej. Kupiłam kolejne opakowanie, tym razem wersję pomarańcza i wanilia. [Recenzja]

- Avon Care, Intensywnie nawilżający balsam do ciała z mleczkiem pszczelim - ten balsam jest intensywnie nawilżający tylko z nazwy. Mojej suchej skóry, ani nie nawilżał, ani nie odżywiał. Jego największym atutem jest zapach, trzeba też przyznać, że jest wydajny i szybko się wchłania, zaraz po aplikacji można się ubrać nie ryzykując pobrudzenia ubrania.  Ostatecznie zużyłam go głównie w upalne dni lata, wówczas był całkiem w porządku, gdyż skóra nie potrzebuje mocnego nawilżenia. Osoby ze skórą normalną oraz nie wymagającą porządnego nawilżenia mogą być z niego zadowolone, ja nie kupię ponownie. [Recenzja]

- Eveline, Slim Extreme 3D Spa!, Krem wyszczuplający + ujędrnający antycellulit - towarzyszy mi od lat w ciepłe i upalne dni. Nie kupuję go w celu zwalczenia cellulitu, chociaż takim efektem bym nie pogardziła, jednak krem sprawy raczej nie załatwi. Cenię sobie jego właściwości chłodzące. W gorące dni moje nogi mają skłonność do puchnięcia, są zmęczone, ten balsam jest wybawieniem i pomaga mi przywrócić im uczucie lekkości oraz ochłodzić ciało, gdy żar leje się z nieba. Daje bardzo miłe uczucie ochłodzenia i odprężenia po porannym, wieczornym i każdym innym prysznicu. Całkiem ładnie pachnie. Dodatkowo nawilża i ujędrnia skórę. Teraz efektu chłodzenia bym nie zniosła, ale jak tylko zacznie się robić cieplej na wiosnę, to z pewnością zaopatrzę się w kolejne opakowanie.

Szampony:



 - Babydream, szampon dla dzieci - zwykle stosowałam go do prania pędzli, a ostatnio myłam też nim włosy. Nie jestem jednak do końca przekonana czy dla mnie jest on odpowiedni. Włosy na całej długości są miękkie w dotyku, gładkie, puszyste. Zapach, chociaż chemiczny, też ma całkiem przyjemny. Jest delikatny, słabo się pieni, a co za tym idzie, nakładałam go więcej i nie sprawdził się na polu wydajności, bo wystarczył do zaledwie kilku umyć moich bardzo długich włosów, chociaż przy tej cenie można mu to wybaczyć. Myślę, że musiałabym zużyć co najmniej jeszcze jedną butelkę, żeby wyrobić sobie o nim zdanie, bo te kilka zastosowań, to raczej dopiero pierwsze wrażenie. Jeśli chodzi o pranie pędzli to polecam - tani, dobrze oczyszcza, do tego potem ładnie pachną.

- Farmona, Herbal Care, Szampon z żeń-szeniem - mój ulubiony jak dotychczas szampon. Dobrze myje włosy, nie zawiera w składzie SLS, jedynie SLES, dobrze się pieni. Mogę myć włosy co drugi dzień, a nie codziennie, jak w przypadku innych szamponów, więc utrzymuje dłuższą świeżość czupryny. Nie przesusza włosów. Jest niedrogi. [Recenzja]

 Dłonie:

- Barwa, Miss, Bezacetonowy zmywacz do paznokci - zmywacz, to nic specjalnego i w sumie nie koniecznie musi znaleźć się w denku. Te dwie zużyte ostatnio sztuki uwzględniłam, dlatego że jestem zadowolona z tego produktu. Nie wysusza mi płytki i nie szkodzi paznokciom. Po zmywaczu z Biedronki moje paznokcie były w tragicznym stanie - nie tylko rozdwajały się, a nawet "rozdziesiętniały", były kruche i łamliwe. Isana już była mniej szkodliwa, ale wyglądały niewiele lepiej. Teraz nie mam problemu rozdwajania się, przesuszonej i kruchej płytki, dlatego jeśli komuś inne zmywacze też doprowadzają paznokcie do ruiny, myślę, że może wypróbować ten z Barwy. Ja widzę dużą różnicę. Kosztuje ok. 2 zł i jutro się wybieram po kolejną buteleczkę.

- Ferity, Style Pen, Pachnący zmywacz do paznokci - zmywacz w płatkach, wygodny zwłaszcza w podróży i w sytuacji, gdy zrobią nam się brzydkie odpryski, a nie mamy możliwości sięgnięcia po tradycyjny zmywacz. W torebce nie zajmuje dużo miejsca i nie śmierdzi rozpuszczalnikiem. Wadą jest wydajność oraz cena, bo od 4 - 6 zł/32 płatki. Jeśli spotkam w promocji, być może kupię do incydentalnego stosowania. Ze zwykłych zmywaczy na pewno nie zrezygnuję. [Recenzja]

- Soraya, Kolagen + Elastyna, Pielęgnacyjny krem do rąk - z tym kremem mam duży problem, bo chociaż zużyłam już dwa opakowania, to nadal ciężko mi sprecyzować jego działanie na moje dłonie. Z jednej strony chroni je przed szkodliwym działaniem środowiska, zauważyłam też poprawę stanu skóry na moich rękach, odkąd zaczęłam go używać, czego nie obserwowałam w przypadku wielu innych kremów. Jednocześnie czasem mam uczucie ściągnięcia i wysuszenia skóry, najczęściej dostrzegam to w pracy, co może być skutkiem wysuszającego działania wody i kontaktu z papierem. Minusem może być też to, że pozostawia tłustą warstwę, jeśli nie nałoży się go jedynie odrobinę. Ma całkiem miły zapach. Mam jeszcze jedno opakowanie i po jego zużyciu się wypowiem szerzej o tym kosmetyku.

Kolorówka:



- Max Factor Face Finity All Day Flawless 3 w 1, podkład w odcieniu 47 Nude - co prawda nie miałam szczęścia zużyć go do końca, gdyż niestety przypadkowo został strącony z toaletki i opakowanie rozbiło się, a kawałki szkła i fluid wylądowały w koszu. Ta szklana butelka to jest według mnie jedyny minus tego podkładu. Poza tym ma już same zalety. Nie wysusza, nie wchodzi w zmarszczki, nie tworzy maski, dość dobrze kryje, ma ładne wykończenie, a nawet filtr SPF 20. To jeden z najdłużej utrzymujących się podkładów na mojej buzi. [Pełna recenzja]. Po prostu świetny i z pewnością kupię ponownie.

 Wibo, Lip Sensation błyszczyk do ust z kwasem hialuronowym nr 5 - przeważnie na co dzień nie używam kolorowych szminek, tylko ochronne lub błyszczyki. Ten bardzo przypadł mi do gustu, nie przesusza ust, nie skleja,  trochę je natłuszcza, jest tani. Czy kupię kolejny raz? Już kupiłam, też nr 5.

- Wibo, Eybrow Stylist, Brązowy żel stylizujący do brwi - podkreśla brwi, przyciemnia te jasne, efekt jest bardzo naturalny. Utrwala brwi i utrzymuje się na nich do wieczornego demakijażu, nie rozmazuje się. Cała "stylizacja" brwi zajmuje chwilkę i już bez muśnięcia nim włosków rano nie wychodzę z domu. Do tego jest tani i wydajny, wystarcza na kilka miesięcy codziennego stosowania. Właśnie zużywam kolejne opakowanie. [Recenzja]

13 komentarzy:

  1. Wow, jakie pokaźne denko! A u mnie taka miernota! :) Widzę dużo różnych marek i porządne opisy. Musiałaś się napracować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo się tego nazbierało przez dwa miesiące ;)

      Usuń
  2. Wow. Duże to denko. ;)
    Muszę wypróbować micel z Perfecty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem dobry, a jeszcze bardziej przypadł mi do gustu ten z AA :)

      Usuń
  3. Pokaźne denko i strasznie obszerny post :D Miałam różowy tonik z Garniera i też go lubiłam, mnie micel Biedronkowy nie piecze w oczy, a masełka z Perfecty są fajne mimo, że spotkałam się już z kilkoma negatywnymi opiniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra jest bardzo wymagająca, ale skoro te masełka dają sobie z nią radę, to znaczy, że muszą działać;) Wszystko pewnie zależy od indywidualnych preferencji, jednym może nie pasować zapach, innym czas wchłaniania, jeszcze komuś konsystencja, itd. Cudu też nie uczynią i cellulitu nie zlikwidują zapewne ;)

      Usuń
  4. Bardzo produktywne miesiące miałaś, gratuluję takiej ilości zużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. łoł! spore to denko!:P uwielbiam micel z biedronki a z AA odziwo jeszcze nie miałam, a używałam wiele ich produktów:) koniecznie muszę go wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. zele z nivea super sprawa. jestem zawsze zadowolona ;d

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo się tego wszystkiego nazbierało :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo najszczerszych chceci nie potrafie sie przekonac i tak juz raczej zostanie do AA i Zaji. Czego nie kupię z tej firmy to jakos mi nie psauje i koncze pozniej produkt raczej z przymusu. Tak było np z AA Eco - żelem pod prysznic - ani nie myl dobrze, ani przyjemnosci nie bylo z uzywania czegos tak 'prostego' jak zel pod prysznic; z
    Ziają było to samo

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo duże denko ! Z tych kosmetyków ja uzywalam tylko kremu do rak firmy Soraya i byłam z niego bardzo zadowolona ! Krem ma gesta konsystencje, super sie rozprowadza, ma przyjemny naturalny zapach. Po uyzciu moja skora byla dobrze nawilżona, nie miałam skorek przy paznokciach mimo iz zmywałam naczynia i sprzątałam dom raczki wyglądały przepięknie ! Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ciekawe czy inne kremy Alterra są podobnej jakości

    OdpowiedzUsuń