niedziela, 4 sierpnia 2013

Lipcowe denko

Lipiec się skończył już kilka dni temu i najwyższy czas na prezentację produktów, które wykończyłam w ostatnim miesiącu.

Pielęgnacja ciała

 - Dove, Visible Care - Kremowy żel pod prysznic do skóry suchej 200 ml - ma klasyczny zapach kosmetyków Dove, nie wysusza skóry na wiór, pozostawia ją miękką i nawilżoną. Dobry kosmetyk, jednak mnie nie odpowiadała jego konsystencja - kremowa, ale gęsta, wręcz galaretowata. Trzeba go rozcierać w rękach i dopiero nim myć ciało, bo inaczej grudy gęstego "kremu" będą uciekać między palcami i nie skorzystamy z produktu, ponieważ wszystko spłynie. Nabyłam go w promocji, w zestawie z kremem, w cenie ok. 11 zł. Raczej więcej go nie kupię.

- Isana Med, żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym 200 ml - bardzo tani żel dostępny w Rossmanie, o bardzo przyjemnym pomarańczowym zapachu. Nadaje się do skóry wrażliwej i suchej. Dobrze myje i nawilża. Naprawdę godny polecenia i jeszcze pewnie nie raz do niego wrócę.

- Ziaja, oliwkowe mydło pod prysznic 500 ml - więcej informacji w tym poście.

 Włosy 


 - Farmona Herbal Care, szampon z żeń - szeniem 300 ml - jeden z moich ulubionych szamponów. Włosy po nim były odpowiednio nawilżone, 2 dni świeże, miękkie w dotyku. Zapach ma ziołowy. Nie zawiera SLS, ale w składzie widnieje SLES. Dobrze się pieni i oczyszcza. 
- Alterra, Granat i aloes, szampon nawilżający do włosów suchych i zniszczonych 50 ml - małe opakowanie idealne na wyjazy i właśnie w czasie weekendowych wyjazdów je zużyłam. Wystarcza na 2-3 zastosowania. Ma piękny zapach, nawilża dobrze włosy, nie zawiera silikonów i słabiej się pieni niż poprzednik. Minusem dla mnie jest  to, że włosy szybciej się po nim przetłuszczają niż po koledze z Farmony.
- Syoss Volume Lift, suchy szampon do włosów - szerzej o nim w tej recenzji.

Pielęgnacja twarzy


- Bielenda, Czarna Oliwka, nawilżająca 2 - fazowa oliwka do demakijażu oczu i ust - recenzja.
- Flos Lek, peeling enzymatyczny do cery naczynkowej 50 ml - delikatny, nie podrażnia skóry, nie zdziera niczym papier ścierny. Ma konsystencję kremową, bez żadnych drobinek. To odpowiednie enzymy mają rozpuszczać martwy naskórek, bez konieczności tarcia. Skóra po nim jest jasna, miękka, dobrze nawilżona. Działał raczej jak maseczka, niż jak peeling. Szkoda tylko, że efekt jest krótkotrwały. Mimo wszystko to chyba najprzyjemniejszy w stosowaniu peeling drogeryjny, z jakim do tej pory miałam styczność. Znalazłam jednak lepsze preparaty wśród asortymentu sklepów z kosmetykami naturalnymi.
- Bourjois, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu - to już enta zużyta przeze mnie butelka tego kosmetyku, który znają chyba wszyscy. Dobrze zmywa makijaż, nadaje się również do demakijażu oczu (chociaż ja zazwyczaj używam do tego dwufazówki).  Nie podrażnia, nie wysusza, ale w moim odczuciu też nie nawilża. Pozostawia skórę "neutralną", ale to płyn do zmywania, a nie kosmetyk pielęgnacyjny. Dobry produkt, nadający się również do cery suchej i wrażliwej.
- Soraya, Kolagen + Elastyna tonik bezalkoholowy - bardzo lubię ten produkt. Tonizuje, odświeża, zmiękcza, uspokaja skórę, przygotowuje do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.



- La Roche-Posay Anthelios XL matujący żel-krem SPF 50+ próbki 1,5 ml - zużyłam 3 takie saszetki tego produktu. Działanie ma podobne, jak jego brat Creme Fondante, z tym, że lepiej się wchłania, nie pozostawia tłustej powłoki, pozytywnie wpływa na wypryski - nie zaognia zmian, a wręcz ma działanie łagodzące. Nie podrażnia, nie przesusza. Nadaje się pod makijaż.

- Vichy, Capital Soleil SPF 50, emulsja matująca próbki - zużyłam 10 takich próbek i zdecydowałam się zakupić pełnowymiarowe opakowanie tego produktu. Obecnie go używam i jestem mniej więcej w połowie tubki. Póki co, produkt sprawdza się świetnie i znalazł się wśród ulubieńców lipca.
  




- Korres, Wild Rose Instant Brightening & Illuminating Vitamin C Mask 4 ml - saszetka mi wystarczyła na 3 użycia. Dobrze nawilża i ujędrnia skórę, również rozjaśnia oraz rozświetla.
 - Ziaja, maska nawilżająca z glinką zieloną, skóra sucha i normalna - jeden z moich ulubieńców, nie tylko lipca, ale i poprzednich miesięcy.  Na zdjęciu widać tylko 3 zużyte opakowania, ale było ich znacznie więcej. Zresztą 1 saszetka wystarczy na co najmniej dwa użycia (nawet uwzględniając szyję).


- Kropla Zdrowia, próbka kremu z olejkiem arganowym - po zużyciu takiej małej próbki trudno się wypowiedzieć na temat kosmetyku. Mogę tylko przedstawić pierwsze wrażenie.Zły krem to może nie jest, nie podrażnia, nie wysusza, ale też nic szczególnego nie zrobił z moją skórą. Wiadomo, że nie można oczekiwać spektakularnych efektów, ale lepiej buzia wygląda po zaaplikowaniu czystego olejku arganowego, np. ze sklepu Zrób Sobie Krem, dlatego nie kupię tego produktu.

Kosmetyki do makijażu


- Max Factor, Lasting Performance, podkład o przedłużonym działaniu, 101 Ivory Beige 35 ml - to zdecydowanie mój ulubiony podkład. Dość dobrze kryje, nie wysusza. Stapia się ładnie ze skórą, łatwo się go aplikuje. Właściwie, moim zdaniem, nie można sobie zrobić nim krzywdy. Nie zastyga zbyt szybko i można dobrze go rozprowadzić. Jeden z dłużej utrzymujących się na skórze podkładów.


- Nivea, BB Cream próbka - cóż mogę powiedzieć. Produkt nie dla mnie. Przetestowałam tylko tę część próbki przeznaczoną dla cery jasnej, ale niestety jest o kilka tonów dla mnie za ciemny. Dobrze się rozprowadza, ma gęstą kremową konsystencję. Obawiam się też, że cery tłuste mogą mu zarzucać, że jest zbyt tłusty i się świeci. Ja bym jeszcze była to w stanie zaakceptować. Miałam wrażenie, że to klasyczny krem Nivea wymieszany z podkładem, zbyt ciemnym podkładem. Zresztą zapach ma jak kultowy krem z tej firmy, który kiedyś mnie uczulał ( co się ponoć w przyrodzie nie zdarza, a jednak!). Próbka kremu BB nie wywołała żadnych niepożądanych reakcji. Nie mam też zamiaru żałować, że nie ma odcienia odpowiedniego dla mnie i temu kosmetykowi dziękuję.

Pozostałe produkty do pielęgnacji




- BeBeauty, odmładzający krem do rąk z koenzymem Q10 - krem dostępny w Biedronce, w cudowny sposób nie odmienił może moich dłoni, ale całkiem przyzwoity kosmetyk, za grosze. Stosowałam niemal po każdym myciu rąk i niwelował skutki działania wody mocno chlorowanej. Wchłaniał się dość dobrze, nie pozostawiając tłustej powłoki na skórze i po wmasowaniu go w dłonie można było wracać do pracy. Zapach też w porządku.Warto ;).
- Eveline, oliwka multiwitaminowa do skórek i paznokci 12 ml - oliwka jak oliwka, zmiękcza skórki i tyle, niczym się nie wyróżnia. Może tylko ładnym zapachem, który po kilku miesiącach się zmienił i już tak nie zachwycał. Na paznokcie jej nie stosowałam, więc nie wiem czy potrafi polepszyć ich kondycję.
- Dove Silk Dry 48 h w kulce - obecnie to mój ulubiony antyperspirant. O działaniu przez 48 godzin nie ma co marzyć, zresztą aż tyle nie wymagam :), wystarczy do wieczornego/nocnego prysznica. Na co dzień tak właśnie jest. Myślę, że nie pocę się jakoś szczególnie - tak przeciętnie, a ten dezodorant zapewnia mi ochronę przez cały dzień. Ostatnio przy upałach 37°C spisywał się dzielnie przez 10 - 11 godzin. Ma też przyjemny delikatny i świeży zapach. Nie pozostawia na ubraniach białych, ani żadnych innych śladów.  Szybko się wchłania, nie podrażnia, ani nie piecze. Cena też bardzo przystępna, ostatnio w Rossmanie kupiłam następne opakowanie za ok. 6 zł w promocji, zwykle cena oscyluje w okolicy ok. 11 zł.
 - La Roche Posay, Anthelios XL Creme Fondante SPF 50+  - dla mnie dobry krem z filtrem, o którym już pisałam tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz