sobota, 29 czerwca 2013

Serum AZELO-oliwkowe z BU



Zużyłam właśnie opakowanie, więc myślę, że mogę pokusić się o recenzję tego produktu. 


Serum kupiłam  w sklepie internetowym  Biochemia Urody.



Musimy je przygotować sami, jednak nie jest to trudne, ani czasochłonne. Wszystkie składniki przychodzą dokładnie odmierzone i podpisane, wystarczy tylko połączyć je ze sobą zgodnie 
z instrukcją na stronie BU.  Jest ważne 6 miesięcy od rozrobienia. Należy je przechowywać 
w pomieszczeniu, w którym  temperatura nie przekracza 25°C, a w lecie najlepiej w lodówce. Opakowanie z gotowym serum trzymałam właśnie w lodówce, natomiast odlewkę w butelce z ciemnego szkła w pokoju.




Konsystencja gotowego produktu jest płynna. Po nałożeniu na skórę wchłania się, nie pozostawia tłustego filmu. Serum posiada zapach,  ale nie jest on nachalny. Do ładnych nie należy, jednak mnie nie przeszkadza. Określiłabym go jako neutralny.
Czasami zaraz po nałożeniu  można odczuwać lekkie mrowienie – głównie w miejscach, gdzie skóra w ciągu dnia uległa podrażnieniu, natomiast samo serum w żadnym wypadku nie podrażnia, wręcz przeciwnie – ma działanie łagodzące.

Używałam go przez 4 miesiące na twarz na noc. Były dni, kiedy pomijałam aplikację tego serum i nakładałam np. krem z drogerii , było to w czasie wyjazdów,  bo jakoś łatwiej było mi wrzucić do kosmetyczki krem. Dodatkowo przez jeden tydzień w ogóle nie miałam możliwości go używać.
Myślę jednak, że ostatecznie to nie wpłynęło znacząco na moją obserwację i na oddziaływanie produktu na  skórę. Jeśli więc chodzi o wydajność, to myślę, że bez problemu powinno wystarczyć na 3 miesiące codziennego używania (przy stosowaniu raz dziennie). Mnie z racji wspomnianych przerw wystarczyło na 4 miesiące.

Zamówiłam to serum przede wszystkim dlatego, że szukałam kosmetyku, który pomógłby mi zniwelować przebarwienia potrądzikowe, a nie mogłam udać się do kosmetyczki na kurację kwasami, gdyż walczyłam jednocześnie  z rozszerzonymi naczynkami  za pomocą urządzenia do IPL (zbliżone do lasera).

Zanim przejdę do efektów działania serum, opiszę jaka jest moja cera.  Zalicza się do 30+ jest mieszana,  naczynkowa, delikatna, skłonna do podrażnień . W strefie „T” pojawiają się często wypryski i zaskórniki, głównie na brodzie. Gdy jeszcze stare  nie zejdą do końca, pojawiają się kolejne i kolejne,  i  tak cały okrągły rok. Najgorsze, że jak już w końcu jakiś wyprysk został „wyleczony” to pozostawała po nim pamiątka – czerwona plama.  Z tego powodu cała moja broda była usiana przebarwieniami potrądzikowymi.  Strefa T ma skłonność do błyszczenia się, a  w okolicy nosa mam rozszerzone pory. Policzki to obszar suchy, a nawet bardzo suchy.  W dodatku jest płytko unaczyniona  z widocznymi  rozszerzonymi naczynkami na policzkach, nosie i brodzie. Zmiany temperatury, mróz lub ostre słońce niekorzystnie na nią działają. Miesiące jesienne i zimowe to trudny okres dla skóry twarzy.

Od kilku lat szukałam kosmetyku, który by dostatecznie nawilżył moją suchą, a wręcz przesuszoną skórę, która też bywała podrażniona. Używałam kremów do cery bardzo suchej, przetestowałam ich dziesiątki (z niskiej i średniej półki, miałam też kilka próbek kremów z wyższej półki) i żaden nie nawilżył jej dostatecznie. 



Jeśli chodzi o działanie, to posłużę się opisem ze strony BU i odniosę się do poszczególnych punktów.  Producent obiecuje, że serum :


- normalizuje pracę gruczołów łojowych na pewno nie sprawi, że żadna niespodzianka już się na buzi nie pojawi. Tu muszę jednak przyznać, że raz przez ok. 3 tygodnie  nie wyskoczył  mi żaden nieprzyjaciel, natomiast nie wiem czy to zasługa wyłącznie serum. Ogólnie pojedyncze wypryski się mi zdarzały w trakcie jego stosowania. To co zauważyłam, to od ok. 3 miesięcy praktycznie nie odnotowałam wyskoczenia takiej bolącej podskórnej guli, która przez wiele dni nie może wyjść do wierzchu. Może też dlatego, że jak tylko poczułam, że coś się zaczyna dziać, to smarowałam to miejsce olejkiem z drzewa herbacianego, papką JADWIGA lub innym tego typu specyfikiem. 


- działa antybakteryjnie i antyseptycznie, wspomaga gojenie drobnych uszkodzeń skóry i wyprysków trądzikowych  – z tym mogę się zgodzić. Oczywiście nie następuje to natychmiast, ale na pewno łagodzi tego typu zmiany, nie są tak rozognione i faktycznie troszkę przyspiesza gojenie.

-  sprzyja oczyszczeniu i zwężeniu porów skóry – chyba coś w tym prawdy jest , ponieważ pory są odrobinkę zwężone.

- łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, wzmacnia cerę naczyniową – w tym miejscu potwierdzam, gdy moja cera była podrażniona, to odruchowo sięgałam po to serum i faktycznie doprowadzało ją do stanu „normalności”.  Także jeśli naczynia były rozszerzone i podrażnione czynnikami atmosferycznymi, bądź źle dobraną maseczką, to łagodziło rumień. Natomiast  czy wzmacnia cerę naczyniową nie jestem w stanie sprawdzić. 

-
wspomaga redukcję przebarwień zarówno pozapalnych powstałych po zmianach trądzikowych lub po mechanicznych uszkodzeniach skóry, jak również przebarwień pigmentacyjnych posłonecznych –owszem, moje przebarwienia, nawet te  latami się utrzymujące na skórze zjaśniały lub znikły, ale nie sądzę, że stało się to wyłącznie za sprawą tego kosmetyku. Natomiast według mojej oceny słowo WSPOMAGA jest adekwatne do opisu jego działania.  Na poprawę cery w tej kwestii wpłynęło też  to, że stosowałam równocześnie filtry z SPF 50+ oraz miałam kilka zabiegów laserem IPL (w celu złagodzenia problemu z naczynkami i zauważyłam, że cera po tych zabiegach jest jaśniejsza).
Zresztą producent zaleca, żeby "dla wzmocnienia efektu, kuracja za pomocą Serum AZELO-oliwkowego  była  łączona z jednoczesnym zastosowaniem toników z kwasami na noc oraz zwłaszcza w przypadku walki z przebarwieniami - kremów z filtrami przeciwsłonecznymi na dzień".

-
 dodatkowo serum nawilża, poprawia barierę lipidową skóry oraz chroni przed wolnymi rodnikami, może być stosowane zamiast kremów, jako lekki nawilżacz dla cery tłustej i trądzikowej – w moim przypadku ta obietnica została spełniona. Skóra jest bardziej miękka i odrobinę gładsza, serum nawilża i normalizuję cerę. Uważam, że poziom nawilżenia skóry po jego zastosowaniu jest odpowiedni. Mnie nawet czasem zastępuje krem na noc.  Po jego użyciu wieczorem, kiedy jestem zmęczona i  idę spać, a nie mam już siły niczego więcej nakładać na twarz, jest wystarczające. Skóra nie woła pić. Oczywiście kiedy tylko mogę, to po zastosowaniu serum odczekuję ok. 30 minut i nakładam jakiś olej lub mieszankę kilku olejków czy też masło shea,  itp.

Mam zamiar nadal go używać, ponieważ u mnie się sprawdza. Przyzwoicie pielęgnuje skórę , w moim przypadku radzi sobie z tym lepiej niż drogeryjne kremy czy serum, dlatego zamówiłam je ponownie. Traktuję je jako jeden z elementów codziennej pielęgnacji skóry.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz